piątek, 9 listopada 2012

,,Pocałunek anioła" Elizabeth Chandler


TOM I

Miłość, której nie można uśmiercić
Niebezpieczeństwo, którego nie można zlekceważyć

Ivy ma wszystko – urodę, talent, przyjaciół i przystojnego chłopaka, Tristana. Jednak wizja świetlanej przyszłości rozpada się, gdy ukochany ginie w wypadku. Rozpacz po stracie bliskiej osoby to nie jedyny problem, z którym musi sobie poradzić załamana dziewczyna – jej życiu zagraża bowiem śmiertelne niebezpieczeństwo. Nie jest jednak sama – nad jej losem czuwa anioł…

Komentarz: Książka jest – jak sam tytuł wskazuje – o aniołach. Tylko, że fabułę pierwszego tomu tej czteroczęściowej powieści nie zaliczałbym jako skupiającą się w głównej mierze na aniołach. ,,Pocałunek anioła” jest takim wstępnym rozpoczęciem. Ukazuje początek znajomości Tristana i Ivy oraz zaczątki ich romansu. Prawdziwe anioły są przedstawione dopiero na końcu, jako rozpoczęcie całej akcji. Tak, ja uważam.

Hmm… Po dłuższym zastanowieniu, nie mam już niczego do zarzucenia – oprócz niezgodnego tytułu i zbyt skróconych opisów sytuacji. Co do reszty, jestem zdania, że są ciekawie przedstawione wydarzenia, pomysł stworzenia takiej fabuły jest dosyć oryginalny, chociaż od niedawna motyw o aniołach jest popularny, więc mogą zaistnieć problemy z napisaniem odmiennej książki w której nie będzie się powtarzała dana akcja lub wątek.

Do teraz przeczytałam serię ,,Szeptem” Becci Fitzpatrick oraz ten cykl ,,Pocałunku anioła” Elizabeth Chandler , którą dopiero zaczęłam. Jak na razie moje wrażenia z przeczytania w obu przypadkach pierwszych części, jestem zdania, że lepszą okazuje się seria ,,Szeptem”. Nie tylko z powodu pisania jej w pierwszej osobie, lecz także pod względem fabuły oraz Patcha(głównego bohatera) który jest złym chłopcem. A jak wiadomo, większość kobiet(w tym ja), wybrałaby niegrzecznego faceta niż Tristana, który jest bardziej romantykiem.

Tristan i Patch to zupełnie odmienne osoby – i jestem z tego bardzo zadowolona! Dlaczego? Ponieważ nie ma tutaj powtórzenia charakterów głównych postaci.

I chociaż faworyzuję Patcha, nie znaczy, że nie spodobał mi się Tristan, który – po przeczytaniu i poznaniu go – okazuje się naprawdę wyjątkowym mężczyzną.

Ivy i Tristan( imię, które bardzo mi się kojarzy z ,,Dziejami Tristana i Izoldy”) musieli przebyć trudną drogę, aby mógł ich połączyć związek przepełniony szczery uczuciem. Miłość, jaka ich dotknęła zdarza się naprawdę rzadko. Dlatego smutnym faktem wydaje się, że Tristan ginie w wypadku samochodowym. Na szczęście jego egzystencja na ziemi nie kończy się wraz ze śmiercią. Staje się aniołem i poznaje dziewczynę(znaną aktorkę) która znajduje się w takiej samej sytuacji jak on. Jako aniołowie muszą załatwić pewne sprawy na ziemi, zanim dotrą do nieba. Tristan jest w kropce. Nie ma pojęcia, jakie może okazać się jego zadanie, do tego musi znosić strasznie narcystyczną anielicę.

Co do Ivy, po śmierci ukochanego popada w rozpacz. Przestaje wierzyć w anioły, co uniemożliwia jej zobaczenie Tristana. Zachowuje się jakby była jedynie ciałem obecna, nie potrafi o nim zapomnieć. Nic nie pomaga jej w ukojeniu bólu po stracie. Nawet jej przyjaciółki nie są w stanie w złagodzeniu cierpienia, również jej (od niedawna) przyrodni brat nie potrafi jej pomóc.

Gregory, nie zachowuje się wobec Ivy, jak brat. Prędzej jak zalotnik. Poza tym po śmierci jego matki zaczyna sprawiać wrażenie dość podejrzanego typka, który skrywa jakieś niecne tajemnice( ale to może moja wybujała wyobraźnia sprawia, że zaczynam podejrzewać każdego człowieka o jakieś dziwactwa).
Gdy Tristan przypomina sobie okoliczności własnej śmierci popada w przerażanie. Sekret, który odkrył, okazuje się śmiertelnym zagrożeniem dla Ivy. Czy uda mu się uratować ukochaną? Czy Ivy uwierzy znowu w anioły? Czy śmierć jest prawdziwym końcem miłości?


Narracja: 3-osobowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy