czwartek, 30 maja 2013

,,Anna we Krwi" Kendare Blake

Gdzieś tam czeka zjawa, wystarczająco silna, by zatrzymać oddech w gardłach żyjących. Anna...

Cas Lowood odziedziczył po ojcu niezwykły zawód: zabija umarłych.

Ojciec chłopaka został w makabryczny sposób zamordowany przez ducha, którego sam miał uśmiercić. Teraz Cas, uzbrojony w tajemniczy i śmiercionośny sztylet athame, podróżuje po całym kraju ze swoją matką-czarownicą i potrafiącym wyczuć obecność zjaw kotem. Razem śledzą lokalne legendy, próbując wyplenić co bardziej niebezpieczne upiory ze świata – nie dopuszczając jednocześnie do siebie nieprzyjemnych myśli o sprawach typu przyszłość czy przyjaźń.
Gdy przybywają do kolejnego miasta w poszukiwaniu ducha nazywanego przez mieszkańców Anną we Krwi, Cas nie spodziewa się niczego odbiegającego od normy: chce zjawę wyśledzić, zdybać, zabić. Zamiast tego spotyka obłożoną klątwą dziewczynę, istotę, z jaką nigdy przedtem się jeszcze nie mierzył. Zjawa wciąż nosi sukienkę, którą włożyła w dzień swego morderstwa w 1958 roku: dawniej śnieżnobiałą, teraz czerwoną, ociekającą krwią. Po śmierci Anna zabijała wszystkich, którzy odważyli się postawić  nogę w opuszczonym domu, gdzie sama się wychowała.

Z jakiegoś jednak powodu Casa postanawia oszczędzić…
Komentarz: Nareszcie udało mi się przeczytać jedną z najbardziej pożądanych przez mnie książek!

,,Anna we Krwi” jest świetną powieścią dla ludzi, którzy tak jak ja, kochają poznawać legendy, jakieś niewyjaśnione zjawiska oraz historie mrożące krew w żyłach. Dlatego też czuję do niej ogromny sentyment. Czyta się ją szybko, a to ze względu na wartką akcję i fabułę, owszem, początkowe rozdziały były napisane dość chaotycznie, ale możliwym usprawiedliwieniem będzie to, że jest pisana z perspektywy chłopaka. A z własnego doświadczenia wiem, że ich umysły są w nieznacznym stopniu skomplikowane…

Z perspektywy Casa wszystko skupia się w głównej mierze na działaniach oraz odczuciach. Nie przywiązuje zbytniej uwagi do opisywania natury – dlatego też ma u mnie duży plus.
Choć jestem osobą, którą drastyczne sytuacje w książkach nie ruszają za bardzo, to przyznaję, że tutaj, przy każdej makabrycznej scenie, wytrzeszczałam oczy i mimowolnie rozwierałam usta( i to z obrzydzenia i z panicznego strachu). Cóż, taka jest ta powieść, wywołuje skrajne emocje(uwzględniając wzruszenie oraz złość) i właśnie z tego powodu jest zaliczana do ksiąg wartych uwagi.

Język pisania jest prosty, co za tym idzie, młodzież(a raczej każda osoba psychicznie zrównoważona) może w prosty sposób utożsamić się z bohaterem. Sam Tezeusz Cassio(bo tak brzmi jego pełne imię…) jest ciekawą osobą. Nie tylko z tego względu, że zabija zjawy, duchy i inne nadprzyrodzone istoty. Jako nastolatek, ma naprawdę świetne poczucie humoru, ale zarazem potrafi powiedzieć czasem(podkreślam: czasem) coś naprawdę głębokiego. Jego cięte riposty, przypadły mi do gustu, a pewność siebie sprawiła, że stał się jednym z moich ulubionych książkowych bohaterów. Dodam jeszcze, że jest bardzo pewny swojego wdzięku, urody i uroku, co bez wahania wykorzystuje na dziewczynach… Tak, jest złem wcielonym…
Anna we Krwi jest zjawą, którą nigdy wcześniej nie spotkał. To, co najbardziej mnie w niej zaintrygowało to jej „przemiany”. W demona i zwykłą dziewczynę. Tak, to były najlepsze fragmenty w książce, a szczególnie wtedy, kiedy Anna rzuca Casem po całym domu. Chwila godna zapamiętania.

Wspominając jeszcze o fabule to nie jest pod żadnym względem oklepana. Może mogłabym dopasować ją do jednego odcinka z ,,Supernatural”(,,Nie z tego świata”), gdzie Cassio mógłby się utożsamić z Deanem. Hm… Ta perspektywa wydała się odrobinę kusząca.
Akcja jest nieprzewidywalna, bohaterowie mają zupełnie różne charaktery oraz można zapoznać się z niesamowitymi historiami. Powiesc jest wyjątkowa i pozwala spojrzeć na świat z innego, bardziej nadzwyczajnego, punktu widzenia.

Narracja: 1-osobowa

3 komentarze:

  1. ,,Sam wiesz, jak to jest. Tylko zwykli ludzie sądzą, że nie można zabić kogoś, kto nie żyje.”

    ,,Prowadzenie z moją matką rozmów o miłości jest przeżyciem gorszym nawet niż wysłuchiwanie jej kazań o pszczółkach i kwiatkach.”

    ,,Boże, żywi są tacy irytujący!”

    ,,Rybak ważył 100 kg. Oderwała mu głowę i ramiona. Żeby zrobić coś takiego, trzeba by mieć budowę Supermana, nacpac się amfy i przyjąć prosto w serce zastrzyk adrenaliny.”

    OdpowiedzUsuń
  2. Może się skuszę? Kiedyś chciałam ją przeczytać, teraz... Sama nie wiem - jakoś mi przeszła chrapka na nią mimo że wszyscy polecają :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Może kiedyś. Swego czas miałam ochotę ją przeczytać, lecz jakoś mi przeszło.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy