środa, 7 sierpnia 2013

,,Ukąszenie" Lynsay Sands

TOM I SAGA RODU ARGENEAU

Czy to gorący chłopak jest przywiązany do łóżka Lissianny Argeneau? Nie jest deserem - jest głównym daniem! Lissianna spędziła wieki usychając z tęsknoty za Panem Właściwym, i to nie tylko dla szybkiej przekąski, a ten seksowny facet, którego znalazła w swoim łóżku wyglądał jakby mógł być potencjalnym kandydatem. Ale była też inna, bardziej natarczywa kwestia: jej skłonność do mdlenia na widok krwi... szczególnie denerwujące dziwactwo jak na wampira. Jej matka myśli, że zna idealne rozwiązanie i serwuje jej terapeutę na srebrnej tacy (albo co najmniej żelaznym, kutym łóżku). Oczywiście nic nie szkodzi, że ten psycholog ma przepysznie wyglądającą szyję.

Ale która zimnokrwista wampirzyca mogłaby odpuścić sobie ugryzienie takiego kąska? Doktor Gregory Hewitt całkiem szybko wraca do siebie po szoku wywołanym obudzeniem się w obcej sypialni, gdzie widzi piękną kobietę chętną zafundować mu dziką noc namiętności. Czy to jednak możliwe, by niezły lekarz znalazł prawdziwą miłość z hemofobiczną wampirzą lisicą, czy będzie raczej smacznym posiłkiem? To pytanie w które doktor Greg może być skłonny zatopić swoje zęby... jeśli tylko sprawi, by Lissianna go ugryzła
.
Komentarz: Ostatnio jakimś cudownym sposobem zaczęły do mnie trafiać książki w większości o tematyce wampirycznej. Osobiście nie jestem z tego powodu jakoś znudzona, ponieważ w każdej z tych powieści odkrywam coś nowego. Pomysłów na istnienie wampirów i ich naturę jest w pęczki, dzięki czemu miło jest poznawać wyobraźnię autorów.

W ,,Ukąszeniu” poznajemy dość specyficzny ród Argeneau, gdzie wszyscy są wampirami. Przede wszystkim skupiamy się na dwustuletniej Lissiannie, która ma dość specyficzną fobię – hemafobię, czego skutkiem są omdlenia na widok krwi. Wampirzyca mdlejąca po zobaczeniu krwi? To naprawdę ciekawy przypadek! I zabawny…
Dlatego też, jej matka ,,przyprowadziła dobrowolnie” psychologa, Grega Hewitta. Co w rzeczywistości wyglądało przekomicznie m.in. pod wpływem uroku Greg bez żadnych sprzeciwów wszedł do bagażnika jej samochodu, a następnie bez zbędnych pytań pozwolił się przywiązać do łóżka w sypialni Lissianny. Jego późniejsza reakcja – bezcenna!

Jak można się spodziewać z tego nadzwyczajnego spotkania Lissianny i Grega wyniknie głębsze uczucie, które zostanie przeplatane wieloma informacjami o jej rodzaju i rodzinie.
Tak jak wspominałam na samym początku, prawie każda książka o wampirach zawiera oryginalne wytłumaczenia ich istnienia i samej natury. Tutaj spotykamy się z ludźmi, którzy mieszkali na Atlantydzie i mieli wysoko rozwiniętą technologię, dzięki której stworzyli nanoroboty(malutkie urządzenia powstrzymujące starzenie, choroby i likwidujące wszelkie rany). Kiedy Atlantyda upadła, niewiele z tych osób przetrwało, a wraz z czasem zaczęli mutować, wykształcając u siebie cechy drapieżców(kły, szybkość, siła itd.). Co do krwi, to te nanoroboty zużywają ją do regeneracji dlatego tak ważne jest ciągłe zdobywanie nowych zapasów.

I oto cała filozofia tutejszych wampirów. Na początku jakoś nie mogłam się do tego przekonać, lecz spodobał mi się fakt z nawiązaniem do Atlantydy i jakoś przetrawiłam to wyjaśnienie.
Jeśli miałabym wspomnieć o grożącym niebezpieczeństwie to jest śmiechu warte! Wszystko jest oczywiste od samego początku, a niedomyślność bohaterki jest wręcz irytująca. Do tego jej końcowe zaskoczenie i stwierdzenie, że Greg odkryłby to wcześniej(gdyby wiedział), działało mi strasznie na nerwy.

Spodziewałam się, że powieść będzie bardziej dynamiczna i przesiąknięta drapieżnością, niestety na tym polu zawiodłam się. Z początku byłam też trochę zniechęcona i pogubiona, kiedy nagle pojawiało się wiele imion rodziny Argeneau. Sądziłam, że w żadnym razie nie uda mi się połapać kto jest kim, lecz na szczęście pisarka sprostała zadaniu i wszystko z każdym rozdziałem było coraz bardziej jasne(dzięki temu, że urozmaiciła postacie i przypominała czym się cechują).
,,Ukąszenie” szybko i lekko się czytało. Nie było żadnych niejasności, tylko jakoś tak wyszło, że powieść nie zachwyciła mnie. Co nie oznacza, że chętnie nie zapoznałabym się z dalszym ciągiem sagi. Oj owszem, gdy tylko dorwę ,,Miłość kąsa” to mam nadzieję, że pochłonę ją w zastraszającym tempie i moje odczucia trochę się zmienią.

Narracja: 3-osobowa

4 komentarze:

  1. No cóż, raczej nie przeczytam. Tematyka zupełnie nie dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie czytałam jeszcze tej serii, może kiedyś się skuszę, jak będę miała ochotę na coś lekkiego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tym razem zrezygnuję z czytanie książki przez ciebie proponowanej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce już wcześniej, niestety tematyka, czy też raczej świat stworzony przez autorkę, niezbyt mnie zainteresował. Cóż... ale okładką kusi, oj kusi kusi.
    Serdecznie pozdrawiam+ zapraszam http://naszksiazkowir.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy