poniedziałek, 2 września 2013

,,Nawiedzone miasteczko Shadow Hills" Anastasia Hopcus

Po tragicznej i tajemniczej śmierci siostry Ateny Persephonę Archer dręczą dziwaczne i przerażające sny... Dziewczyna czuje, że są w jakiś sposób związane z niedawną tragedią... Wie również, że podobne koszmary miała siostra. W pamiętniku Ateny odkrywa wzmiankę o miasteczku Shadow Hills. Postanawia przenieść się do tamtejszej szkoły - intuicja podpowiada jej, że tam kryje się rozwiązanie zagadki. Ale pytań tylko przybywa. Co wspólnego mają szkoła, tajemnicza epidemia, która przed wiekami zdziesiątkowała mieszkańców, oraz stary cmentarz? I jak to możliwe, że Persephona spotyka w Shadow Hills chłopaka, o którym śniła?

Dociekliwość dziewczyny i jej dążenie do rozwikłania zagadek przeszłości mogą ją zniszczyć...


Komentarz: Tajemnice, mityczne powiązania, nadnaturalna miłość, przeznaczenie i śmiertelne niebezpieczeństwa… - Te wszystkie elementy idealnie wpasowują się w książkę Anastasii Hopcus.

Tylko, że jeśli miałabym być szczera to sekrety i ich droga do odkrycia, są jedynym najciekawszym wątkiem w powieści. Główna bohaterka, Persephona Archer(w skrócie: Phe) od momentu w którym otrzymała paczkę(zaadresowaną do jej zmarłej siostry, gdzie znajdowały się broszury o szkole w miasteczku Shadow Hills) zaczęła przeprowadzać takie małe, prywatne śledztwo.
W tym miejscu, które uparcie z samego początku skojarzyło mi się z filmowym horrorem ,,Silent Hill”, nasza główna bohaterka próbuje znaleźć odpowiedzi na dręczące ją pytania(przykładowo: dlaczego jej siostra zainteresowała się tuż przed śmiercią tak mało znanym miasteczkiem?). Tylko, że zamiast odpowiedzi, pojawia się coraz więcej niewiadomych dotyczących mieszkańców Shadow Hills. A Phe wraz z czytelnikiem, musi uporać się z tym całym bajzlem i poskładać elementy układanki. Cała ta droga jest bardzo zgrabnie opracowana, a autorka znakomicie powprowadzała szczegóły sekretów.

Patrząc tak z dystansem, to pewnie wielu czytających zauważyło, że nikt w książce nie dziwił się, że bohaterka ma specyficzne imię. Persephona. Jak grecka bogini uprowadzona przez Hadesa. Oczywiście, ona sama ma świadomość, że istnieje taki mit, ale wiąże się z tym znacznie większa moc. O co tak dokładnie chodzi? Dzięki imieniu, Phe jest wyjątkową osobą, mającą pewien dar i przeznaczenie – którym kieruje się z uporem maniaka.
W rzekomym nawiedzonym miasteczku, dziewczyna poznaje chłopaka – i to nie byle jakiego! Bo to właśnie jego widziała we snach! Akurat ten fragment skojarzył mi się z ,,Pięknymi istotami” Kami Garcia & Margaret Stohl, gdzie bohaterowie przed swoim przeznaczonym spotkaniem również mieli o sobie sny. Tak samo tutaj, Phe i Zach, zakazana miłość, która wydała mi się troszkę zbyt banalna i prosta. Owszem, muszą pokonać wiele przeszkód, aby ich związek mógł zaistnieć, lecz ich wypowiedzi oraz gesty wydały się zbyt sztuczne(a może zbyt wymuszone?). Cóż, trudno mi stwierdzić, co było nie tak, ale ważne że w wątku romantycznym coś się nie kleiło.

Jak wiadomo z odkrywaniem tajemnic zawsze wiążą się jakieś konsekwencje i niebezpieczeństwa. Również w Shadow Hills ta zasada obowiązuje, tylko jest znacznie bardziej zaostrzona.
Fabuła pomimo moich wcześniejszych skojarzeń jest oryginalna i fascynująca. Bohaterowie są interesujący i mają różne charaktery(od ciętej, bogatej Adrianny, przez charyzmatycznego, luzackiego Grahama, po zabawną, intelektualistkę Toy). Akcja dzieje się względnie szybko, a opisywane wydarzenia są bogato zdobione(jeśli mogę tak powiedzieć).

Powieść ogólnie łatwo się czyta, lecz tak jak wspominałam znajdują się tutaj fragmenty dość banalne, jakby założono, że czytelnik jest wolno myślącą istotą. Niestety, odkrywane fakty trochę mieszają w głowie, ponieważ czasem jest ich zbyt wiele – przez co nie mogłam zrozumieć o co dokładnie chodzi – a czasem za mało, co powodowało, że niecierpliwie czytałam dalej. Ale to wyszło chyba na plus.
Zatem tak: ,,Nawiedzone miasteczko Shadow Hills” warto przeczytać ze względu na pasjonującą fabułę, lecz trzeba też uzbroić się w cierpliwość i przebrnąć przez dość głupkowato napisane fragmenty.

4 komentarze:

  1. Muszę się głęboko nad tym namyślić. Z jednej strony imiona z mitologii, z drugiej zbyt duża sterta książek "do przeczytania". ._.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno temu czytałam, taka raczej lekka historia na jeden wieczór jak dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie nie będę jej szukać by przeczytać.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy