niedziela, 13 października 2013

,,Król kruków" Maggie Stiefvater


TOM I

Jedna dziewczyna i trzech chłopaków.

Blue pochodzi z rodziny wróżek, jest medium do kontaktów ze światem zmarłych.

Gansey, Adam i Ronan, trzej przyjaciele w elitarnej szkoły dla chłopców, obsesyjnie poszukują tajemniczych linii mocy legendarnego Króla Kruków - Glendowera.

Z ich powodu pozornie ciche i spokojne miasteczko staje się scenerią niezwykłych wydarzeń.

Gdy razem z Blue trafią do magicznego lasu, gdzie czas płata figle, nic już nie będzie takie samo...

Przerażające tajemnice, mroczne rytuały, stare przepowiednie, wizje, duchy, ofiary, a to dopiero początek tej historii...
Komentarz: Na pierwszy rzut oka książka wydaje się dość intrygująca: na okładce mamy bajecznie wykreowanego kruka, a z tyłu zachęcająco przedstawioną historię(choć jest to tylko przedsmak całej przygody). Do tego jeszcze dochodzi złożona obietnica o legendach, magii i nadprzyrodzonych mocach.


Jak można się oprzeć takiej powieści?!
Zatem zaczynając od najważniejszego…

Już od początku jestem na bieżąco z czytaniem książek Maggie Stiefvater. W trylogii ,,Drżenie” poznałam zachwycający świat owianych tajemnicą wilkołaków, a w ,,Wyścigu śmierci” zasmakowałam w śmiertelnie niebezpiecznej przygodzie. W każdej z tych opowieści znajdowały się skomplikowanie związki miłosne, które aby mogły przetrwać musiały pokonać na swej drodze wiele przeszkód; grożące niebezpieczeństwa przyprawiały o szybsze bicie serca, a tajemnice i gromadzące się niewiadome wprowadzały mnie coraz głębiej w spisane historie.
Tak samo jest w przypadku ,,Króla Kruków”, tylko że tutaj główną rolę odgrywają niewyjaśnione i zagmatwane sprawy, które nakłaniają non stop do rozmyślań i dalszego czytania. To ostatnie jest oczywiście pozytywnie odbierane, bo gdyby nie wciągająca fabuła, nie brnęłabym dalej. A emocje i wrażenia, które mnie otaczały przy czytaniu nie byłyby wtedy tak gwałtowne.

Jeśli mam szczerze przyznać, to cała moja przygoda z tą powieścią wyglądała między innymi tak: Po czytaniu kilku rozdziałów i gromadzeniu tych frapujących sytuacji byłam taka nakręcona, że aż musiałam się dzielić moimi spostrzeżeniami z koleżanką. Jej reakcja? Patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami i kiwała głową, jakby patrzyła na największe dziwadło świata, na szczęście słuchała mnie uważnie i z zaciekawieniem. A nawet zapamiętała to co mówiłam! To dopiero sukces!
,,Król Kruków” przedstawia historię czwórki nastolatków i ich wspólne przeznaczenie, które prowadzi ich w coraz większe tarapaty.

Blue Sargent. Już z samego poznania jej imienia wyobrażałam ją sobie jako ekscentryczną dziewczynę, której matka mogła być hipiską. Cóż, nie jestem do końca pewna czy Maura (jej matka) była dzieckiem kwiatu, ale na 200% była, jest i będzie medium. Tak więc nasza główna bohaterka została wychowana w środowisku nadprzyrodzonym, dlatego też uważa za normalne każde dziwactwa. O dziwo jako jedyna z rodziny nie ma żadnych mocy jak jej matka, ale jest kimś w stylu przewodnika – potrafi wzmocnić moce innych wróżek, czyli jest czymś w stylu akumulatora ładującego samochód. Na nieszczęście już od młodych lat zostało jej przewidziane, że kiedy pocałuje chłopaka którego kocha, on niechybnie umrze. Jak pech to pech.
Gansey jest bogatym, przystojnym i fascynującym się zjawiskami paranormalnymi, chłopakiem. Mogę przysiąc, że w tej książce żaden bohater nie jest oklepany, a tym bardziej nie uosabia typowego amerykańskiego nastolatka. Dlatego też to jest wielkim plusem. Co do naszego bohatera, to on jako pierwszy wpadł na pomysł szukania Glendowera(Króla Kruków). Moje pierwsze wrażenia na widok Ganseya były dość pozytywne, bo w końcu znalazł się jakiś nienormalny chłopak, który potrafi rozumnie przemawiać. Oj tak, jego najbardziej sobie cenię.

Ronan jest również bogaty, ale nie aż tak opanowany jak jego przyjaciel Gansey. No dobra! Jest tak impulsywny i arogancki, że aż ma się ochotę mu przyłożyć. Ale właśnie za to go lubię. I ma jeszcze tatuaż!
Adam jako jedyny z tej trójki nie urodził się w bogactwie i chwale. Ale żeby nie ujawnić zbyt wielu sekretów, powiem jedynie, że jego życie nie było zbyt proste. Lecz pomimo tego wszystkiego ma wielkie aspiracje, które mi zaimponowały.

Ogólnie rzecz biorąc, bohaterowie są bardzo dobrze wykreowani. Mają różne charaktery; ich historie, lęki, uczucia i przemyślenia ukazują całe ich piękno i przeraźliwą prawdę zarazem. Jak to się mówi… Każdego z nich nawiedzają duchy przeszłości i to czasem w dosłownym tego zdania znaczeniu.
Fabuła książki, jak już wcześniej stwierdziłam jest prawdziwym majstersztykiem i z niecierpliwością oczekuję na dalsze części. Szukanie Glendowera, walka z niebezpieczeństwami i odkrywanie tajemnic, to jedno zmartwienie. A co się stanie, kiedy w wewnętrznym kręgu narodzą się konflikty?

Pewnie każdy po przeczytaniu, choć raz się zastanawiał jak to się może skończyć, skoro koniec jest przewidziany na klęskę. Czy w tym przypadku może okazać się prawdą?

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Taki jest właśnie jeden z moich celów

      Usuń
  2. Nie przeczę, że przekonałaś mnie do przeczytania tego tytułu. ALe mam teraz dużo innych na kupce przy łóżku. I raczej nie mam tego z bibliotece, a kupić... cóż pusty portfel. Lecz kiedys jak nadarzy się okazja i nie zapomnę o tej książce to się skuszę. Zobaczymy. :) :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten ból, kiedy jest masa książek do przeczytania a tak mało czasu :)
      Niestety na razie będę musiała się skupić na ,,Panu Tadeuszu"....
      Ehm... Ehm...(chlipanie). Co za katorga!!!

      Usuń
    2. Ja też w kródce zacznę czytanie "Tadzia", ale bardziej od tego przeraża mnie "Lalka". Nie lubię Prusa... Wiem, że to klasyka polskiej literatury itp itd, ale ja nie lubię go czytać. Tak samo jak Sienkiewicza... Za "Quo vadis" dostał Nobla... Ja powinnam za błyskawiczne zaśnięcie po przeczytaniu zdania. xD

      Usuń
  3. Jak znajdę luzy to mi oczywiście pożyczysz, prawda~? ^^ W sumie to wypadałoby żebym przeczytała też to o wilkołakach... Bo Wyścig Śmierci - za cholerę dalej nie pojmuję dlaczego Śmierci, skoro Skorpiona, ale ok - wydawał się świetny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że ci pożyczę. Jak tylko uporasz się z dziesiątkami innych książek to z przyjemnością ^^ A trylogia Drżenie tak jak mówiłam też jest warta uwagi, więc pożyczę ci za jednym zamachem obie serie :)

      Usuń
    2. Okaaaay ^^ Tylko potrzebuję czasu -.- Na razie znalazłam jedną książkę, chyba nawet przy tobie, którą chcę przeczytać. Na marginesie, nie wiem czy ogarnęłaś, że założyłam nowego bloga?

      Usuń
    3. Tak, ogarnęłam i skomentowałam :)
      PS. Muszę z tobą poważnie porozmawiać na ten temat ><

      Usuń

Obserwatorzy