sobota, 16 listopada 2013

,,Requiem" Lauren Oliver

TOM III

Rewolucja rozlewa się na cały kraj, oddziały rządowe śledzą i brutalnie tępią grupy Odmieńców. Jako członkini ruchu oporu Lena znajduje się w samym centrum konfliktu. Rozdarta między Aleksem i Julianem walczy o swoje życie i prawo do miłości.

W tym samym czasie Hana prowadzi bezpieczne, pozbawione miłości życie u boku narzeczonego – nowego burmistrza Portland. Wkrótce drogi dziewczyn znów się zejdą, a ich spotkanie doprowadzi do bolesnej konfrontacji.

Czy można wybaczyć zdradę? Czy mury wreszcie runą?
Komentarz: ,,Amor deliria nervosa to nie jest choroba miłości. To choroba egoizmu.”

I tak oto nastał koniec.
Koniec wyjątkowej trylogii w której miłość i wolność są zakazanymi wartościami. Jakie są moje odczucia po przeczytaniu ostatniej części? Cóż… Na początku kotłowało się we mnie tyle emocji, że nie byłabym w stanie ująć ich wszystkich w słowa. Dopiero z czasem – po licznych przemyśleniach i spojrzeniu na wszystko z rezerwą – mogę powiedzieć, że książka była zniewalająca.


,,Miłość to chęć posiadania. To trucizna.”
Tak jak przy każdym końcu większej serii, która jest naprawdę warta uwagi i pozwala mi się zatracić w swoim świecie, tak teraz czuję niewyobrażalny sentyment i smutek. Przygody Leny zakończyły się w tak nieoczekiwanym miejscu, że niestety, ale muszę przyznać, że nienawidzę takich nagłych finałów, w których niektóre sprawy lub wydarzenia nie zostają doprowadzone do końca.
To jest strasznie frustrujące, kiedy nie wiesz konkretnie co się stało z twoimi ulubionymi bohaterami i musisz zacząć ,,gdybać” nad tym, jak potoczyły się ich losy. Uch! Nienawidzę tego! Bo jako bezwarunkowo pesymistka, zawsze widzę wszystko w ciemnych barwach i tak też w takich książkowych przypadkach wyobrażam sobie same najgorsze finisze.

Tak więc, jest to największy minus, jakiego się dopatrzyłam.
,,Musisz ranić albo zostaniesz zraniony”
Co do fabuły, to tak jak w poprzedniej części był podział na rozdziały: WTEDY i TERAZ, to w ,,Requiem” mamy LENĘ I HANĘ. Dwie dziewczyny, które przedstawiają dane wydarzenia z własnej perspektywy. Kiedyś dwie najlepsze przyjaciółki, a w tej chwili naturalni wrogowie.
Lena dalej musi walczyć o własne ideały i upragnioną miłość. Tylko, że… Zza grobu powrócił ukochany( oczywiście, nie dosłownie, bo wtedy seria powinna opierać się na walkach z zombie lub wampirami ^^). Pierwsza miłość naszej głównej bohaterki. Alex, który jakimś cudem przeżył i teraz jest zupełnie innym człowiekiem. Do tego jeszcze dochodzi walka i próba przetrwania, jaką Odmieńcy muszą przejść na swojej drodze. Ciągłe walki, wybuchy rewolucji i dywersyjne akcje, jakie są podejmowane w części LENY są naprawdę przemyślane i niespodziewane, dzięki czemu wydarzenia nas zaskakują. Jak sobie radzi z nimi wszystkimi nasza bohaterka? Walczy i nie zamierza się nigdy poddać.
,,Chcieliśmy móc kochać bez przeszkód. Chcieliśmy mieć wolność wyboru. Teraz więc musimy o to walczyć.”
W rozdziałach o Hanie, poznajemy spokojne życie w granicach muru. Egzystencja ludzi w Portland, którzy zostali wyleczeni i nie przejmują się zbytnio zamieszkami w innych miastach. Tutaj, muszę przyznać, że rozdziały o Hanie czytałam z wielką wrogością i niechęcią. Wolałam poznawać sytuacje, gdzie Lena musi stawiać czoło niebezpieczeństwom niż czytać o wyleczonej Hanie i jej problemach z dopasowaniem do siebie sukni ślubnej. Po prostu już od pierwszej części żywiłam do niej niewyobrażalną urazę, a kiedy okazało się, że rozdziały z jej udziałem są bardzo kluczowe dla całej trzeciej części, to myślałam, że zaraz się powieszę! Lecz wracając do fabuły, Hana skrywa wiele brudnych tajemnic i pomimo wstrzykniętego remedium, odczuwa nadal wyrzuty sumienia. Za niedługo ma się ożenić z przyszłym burmistrzem miasta, który przy bliższym poznaniu okazuje się kompletnym świrusem i socjopatą. Jak to się mówi? Karma każdego dopadnie. Wcześniej czy później… Cóż, Hanę dopadła o dziwo szybko.


,,Mamo, pomóż, proszę, chciałabym iść spać.
Jestem już półżywa, nie mam siły stać.
Spotkałam Odmieńca, co urzekł mnie wielce.
Pokazał mi uśmiech i skradł moje serce.

W ,,Requiem” widzimy kontrast między dwoma dziewczynami. Jedna należy do Odmieńców, druga do wyleczonych. Ich losy są tak poprowadzone i połączone, że im bliżej końca książki tym bardziej nadchodzi czas na ich spotkanie. Co się wydarzy po zetknięciu dwóch światów? Za wesoło nie będzie.
Książka sama w sobie ukazuje nieuniknioną zagładę idealnego społeczeństwa. Bo jak się dowiadujemy na licznych przykładach z historii rzeczywistej oraz z historii książkowych: Idealny świat, utopia, nigdy nie zaistnieje w naszym świecie.

,,Nic nie ma znaczenia oprócz tego, co się teraz dzieje. To nie jest gra. To nie zabawa. To jest wojna. To coś większego niż ty czy ja. To coś większego niż my wszyscy razem wzięci. My już się więcej nie liczymy. Pamiętasz co ci zawsze powtarzałam? Przeszłość jest martwa.”

Na pewno nie raz ani nie dwa będę wracać myślami do trylogii ,,Delirium”. To była naprawdę niesamowita przygoda z którą śmiałam się, złościłam i wzruszałam. Będę tęsknic za Leną i Aleksem. Będę tęsknic za tym światem. Ale zachowam w sercu najważniejszą radę, jaką udzieliła mi Lena:
,,Zburzcie mury”.

6 komentarzy:

  1. Bardzo lubię tę serię, ale ostatni tom chyba najmniej mi się podobał

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam, czytałam. Bardzo miła lektura, chociaż pozostało dużo pytań. Autorka mogłaby napisać bardzo krótkie dopowiedzenie do tej serii :)

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie przeczytałam I tom, który mnie nie zachwycił, ale pozostałe czekają na półce, więc nie mogłabym ich nie przeczytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. To była moja ulubiona część z całej trylogii, która ogólnie podobała mi się, ale nie aż tak, jak się spodziewałam.. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę w końcu sięgnąć po tę część.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetna recenzja, właściwie w 100% się zgadzam ^^

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy