niedziela, 1 grudnia 2013

,,Dziecko piątku" Małgorzata Musierowicz

 TOM IX JEŻYCJADA

Komentarz: Uch… Jak ten czas szybko leci… Niedawno mieliśmy zakończenie wakacji i 1 września, a za chwilę nastąpią święta, łamanie opłatków i prezenty. Czy tylko ja tak straciłam poczucie czasu? Czy jedynie ja mam wrażenie, że lata mojej młodości coraz szybciej się kończą…? T^T

Jak można zauważyć naszła mnie melancholia po przeczytaniu ,,Dziecka piątku”. A to wszystko spowodowane jest podkreślonym w Jeżycjadzie nieznośnym upływem czasu. Jeszcze pamiętam jak poznawałam przygody bohaterów z pierwszych tomów, kiedy byli młodzi, beztroscy i szczęśliwi, a teraz gdy następują o nich zmianki to okazuje się, że są już po ślubach i mają w pęczki dzieci!

Tak jest właśnie przykładowo w przypadku pobocznej bohaterki tej części Gabrysi Borejko, której najstarsza córka ma już jedenaście lat, a ona sama niedawno wyszła za mąż. Oczywiście, wszyscy są szczęśliwi i nie martwią się na zapas ciągłym starzeniem.

Innym przykładem jest nasza główna bohaterka: Aurelia Jedwabińska o której mogliśmy poczytać w ,,Opium w rosole”, gdzie jako Genowefa przychodziła do obcych ludzi na obiadek. Teraz jako nastolatka w żałobie – rok wcześniej utraciła matkę – stała się bardziej małomówna i nieśmiała oraz zerwała wszelkie kontakty z Kreską. Podsumowując: została sama. Teoretycznie… Bo mieszka z ojcem i jego ,,dziewczyną”, ale nie ma z nimi zbyt dobrych kontaktów.

Akcja książki rozpoczyna się zakończeniem roku szkolnego. Wtedy też szkolny woźny znajduje dwóch nastolatków, którzy, można by pomyśleć, nie mają zamiaru opuścić  szkolnej placówki. Jak się okazuje to była Aurelia i Konrad(znany z ,,Brulionu Bebe B.”). To właśnie wtedy pierwsza kostka domina zostaje popchnięta, mówiąc w przenośni, i mamy zapoczątkowany ciąg niespodziewanych i nieprawdopodobnych wydarzeń, które łączą się ze sobą w spójną całość. Losy Aurelii i Konrada również zostają połączone i wywiąże się z tego wiele zabawnych sytuacji.

Jeżycjada Małgorzaty Musierowicz to jest taki cykl, który zawsze wywołuje w moich myślach obrazy tradycji, rodziny i ciepłej miłości. Czytając kolejne tomy mam zawsze takie wrażenie jakbym była blisko moich dziadków( wspomnę, że na nieszczęście znajdują się ponad 700 km ode mnie…). Z tego też powodu cykl autorki jest dla mnie czymś sentymentalnym i wyjątkowym.

Oj… I znowu popadam w większą melancholię…

Narracja: 3-osobowa

7 komentarzy:

  1. Kiedyś często sięgałam po dzieła Musierwoicz, ale teraz już od dawna jakoś mi z nią nie po drodze niemniej jednak powyższa książka brzmi interesujaco, więc chyba zaryzykuje i dam jej szansę poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie to najbardziej mi się podobała ,,Pulpecja" :) Więc ją bardziej polecam ;)

      Usuń
  2. Raczej nie skuszę się, nie widzę siebie czytającej tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również uwielbiam ''Jeżycjadę''! :P

    weronine-library.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc po lekturze "Opium w rosole" jestem ogromnie zniechęcona do tej autorki. Jednak muszę przyznać, że to co napisałaś o "Dziecku piątku" brzmi naprawdę interesująco. Myślę, że kiedyś na pewno się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Achh zdecydowanie nie dla mnie ;_; Wolę fantasy i akcję :D Tak przy okazji czy posiadasz tu recenzję książki typu "Dziewczyny z Hongkongu" itp. Widziałam napływ takich książek w Empiku, ale potem nie mogłam ich znaleźć, chodzi mi o takie dziejące się w Japonii, chinach. Najlepiej z romansem w tle (zakazanym! >,< xD)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie T^T Pomimo mojej obsesji na temat Japonii, nie przeczytałam jeszcze żadnej takiej książki. Ale spróbuję się poprawić :)

      Usuń

Obserwatorzy