niedziela, 9 marca 2014

,,Rycerz ciemności" Sherrilyn Kenyon

TOM II WŁADCY AVALONU

Mężczyzna zrodzony z jasności i mroku zakochany w kobiecie, która może go zgubić na wieki

Skazany na wieczne potępienie wojownik poświęci swą demoniczną duszę dla ukochanej. Czy ona poświęci to, co dla niej najcenniejsze, dla nieśmiertelnego uczucia?

Varian przez niezliczone wieki służył władczyni Avalonu. Teraz niegodziwa królowa Camelotu chce przeciągnąć go na stronę mroku. Nagrodą ma być śmiertelna kobieta - piękna i niewinna.

Lecz Merewyn nie jest tak niewinna, jak sądzi Varian, i może przynieść mu rozkosz… albo śmierć. Gdy jednak i nad nią zawiśnie groźba, Merewyn musi zdecydować, czy zawierzyć życie nieśmiertelnemu, który rozpala w niej nieznany płomień. I pójść za nim w świat magii i zdrady, i oddać mu serce i ciało…


Komentarz: 

,,Każdy z nas kiedyś umrze, nieważne, w jaki sposób. Natomiast ważne jest, jak przeżyjesz swoje życie.”

Sporo czasu minęło odkąd przeczytałam pierwszą część trylogii Władców Avalonu - ,,Miecz ciemności”. Dlatego kiedy zaczęłam czytać drugi tom obawiałam się, że mogę się trochę pogubić. A tu taka niespodzianka! Nie dość, że książka opowiada historię o innych bohaterach, to do tego w trakcie lektury autorka wprowadziła wiele wytłumaczeń dotyczących stworzonego przez siebie świata.

,,- Czemu zawdzięczam to spotkanie, mamo?
- Może po prostu tęsknię za moim chłopcem?
- To cudowne, że po tylu stuleciach odkryłaś w sobie głęboko ukryty instynkt macierzyński. Poczekaj, poszukam młota pneumatycznego, i wydobędziemy go na światło dzienne.”

Ze szczerym sercem przyznaję, że ,,Rycerz ciemności” jest znacznie lepszą powieścią niż jego poprzedniczka. Tak jak pierwszy tom był dla mnie lekko naciągany, chaotyczny i w niektórych momentach absurdalny, to tak tutaj odnalazłam wiele płynności, mniej absurdu oraz ciekawszą akcję. Oczywiście zdarzały się sytuacje, gdzie po prostu klepałam się w czoło i zadawałam sobie pytania: ,,Co to w ogóle ma być? Po co to jest? I dlaczego musiało to się tak potoczyć?”. Przykładowo, kiedy główni bohaterowie postanowili się ze sobą przespać… a nie dość, że kilkanaście kroków dalej byli ich kamraci, to do tego znajdowali się w lesie… To tak jakby autorka koniecznie musiała dodać taką scenę z myślą, że czytelnicy tego właśnie oczekiwali(nie wiem może niektórzy na to czekali…). Dobra, rozumiem powody, które nimi kierowali, lecz pomimo tego, można to było troszkę inaczej pokierować.

,,- Zaczynam się niepokoić, mamusiu.
- Dlaczego miałbyś się niepokoić, kochanie? Przecież ci powiedziałam, że chcemy cię przeciągnąć na naszą stronę. Chciałabym, żebyś kogoś poznał.
- Mówiłaś też, że chciałabyś, żebym zdechł. Zaczynam się zastanawiać, czy ta osoba nie jest wybranym przez ciebie mordercą.”

Co do Variana i Merewyn to ich relacje są znacznie bardziej skomplikowane, a do tego ciągle wnoszą do powieści wiele napięcia i przede wszystkim niepewności, bo nigdy nie wiadomo, czy jedno nie zdradzi drugiego. Oboje – może bardziej Varian – mieli ciężkie życia, co bardzo mi przywodziło na myśl Mrocznych Łowców(cykl powieści tej samej autorki, który bardzo sobie cenię ^^). Każdy Mroczny Łowca miał skrajnie krytyczną przeszłość, przez którą mieli swoje teraźniejsze słabości oraz przyzwyczajenia. Tak samo tutaj, Varian po traumatycznym dzieciństwie nie potrafi zaufać ludziom, przez co woli trzymać wszystkich na dystans. Ale to wszystko się zmienia, kiedy poznaje Merewyn. Swoje światełko w mrocznym tunelu.

,,- Przecież to straszne. Utkwiłam w tej dolinie na zawsze. Z wami. Wyobrażacie to sobie?
- Przepraszam, że jestem taki beznadziejny.
- Nie masz nawet pojęcia jak bardzo.”

Nasza droga Merewyn jest zwykłym człowiekiem, a raczej była. Bo kiedy zawiązała umowę z Narishką(zło wcielone!), to nie spodziewała się, że każdy demon, zawsze ma ukryte haczyki. Umowa dotyczyła, że Narishka pomoże jej zerwać zaręczyny z mężczyzną, który widział w niej jedynie klacz rozrodczą, a w zamian Merewyn straci na miesiąc urodę. Cena wydawała się niewielka skoro chodziło o wolność do końca życia. Ale kiedy Narishka zabiera naszą główną bohaterkę do Camelotu, gdzie czas nie płynie, brzydota staje się jej wiecznym przekleństwem. Variana poznaje, wtedy gdy jako jedyny od kilkuset lat pomaga jej pomimo odpychającego wyglądu. Ten przystojny rycerz jak się okazuje, jest wysłannikiem dobra, ale jest również na tyle zły, że zawsze jest wykorzystywany do brudnych robót Avalonu. Cóż… Jakie tajemnice jeszcze skrywa??? Powiem jedynie, że małe zaskoczenia były…

,,Przyjaciele to tylko wrogowie, którym pozwala się stanąć za plecami. Wybacz, ale wolałbym, żeby wszyscy wrogowie stali ze mną twarzą w twarz, żebym miał ich na oku.”

Bardzo mi się spodobały wartości przekazane w powieści, gdzie ukazano, że nie liczy się piękno zewnętrzne, ale to które skrywamy wewnątrz nas. Miłość jaka połączyła Merewyn i Variana, polegała właśnie na takim dostrzeganiu ,,piękna”, co bardzo wzruszało mnie za każdym razem, kiedy nasuwała się taka kwestia.

,, - I po co? Co mi po wolności, jeśli nikt nie zechce na mnie spojrzeć?
- Ja na ciebie patrzę, Merewyn. Ja cię widzę.”

Wspominając jeszcze o mojej ulubionej postaci pobocznej, to byłam taka zachwycona, gdy okazało się, że znowu się pojawił, że aż chciałam skakać z radości. Mam na myśli tutaj Blaise’a, mandragona(istotę zamieniającą się ze smoka w człowieka), który pojawił się w ,,Mieczu ciemności” wprowadzając ze sobą klimaty ironii, ostrego sarkazmu oraz żartów od których zwijałam się ze śmiechu. Jakim wielkim szczęściem jest, że Blaise pojawił się również tutaj! Alleluja!

,,- Myślałem, że nas zostawiłeś.
- Jak widać, głupota jest zaraźliwa.”

,,Rycerza ciemności” bardzo szybko i przyjemnie mi się czytało. Było wiele emocjonujących akcji, oczywiście nieodłącznego sarkazmu i żartów, które nie wiązały się jedynie z Blaise’m oraz wiele westchnięć przy wyznaniach miłosnych, które poruszały moje słabe serduszko.

Myślę, że ,,Rycerza ciemności” można przeczytać bez poznania wcześniejszej części, ale oczywiście obie zawierają w sobie taką samą dawkę uroku.

,,Zawsze patrz na jasną stronę życia.”

Narracja: 3-osobowa

12 komentarzy:

  1. Bardzo chcę tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po przeczytaniu tej książki, nabrałam wielką ochotę na zakupienie wszystkich książek tej autorki XD Wszystkie wypożyczałam, a chciałabym je trzymać na półce jako moje święte księgi *.*

      Usuń
  2. Jeszcze się nie zapoznałam z tą serią i trochę żałuje. Zwłaszcza przekonały mnie te cytaty, które wybrałaś. :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam tą autorkę dzięki innej serii, a może kiedyś skuszę się na tą ;) Sagą o Mrocznych łowcach podbiła moje serce, a chyba nie zanosi się na kontynuację w Polsce ;(

    OdpowiedzUsuń
  4. Też ubolewam nad tym faktem T^T A z chęcią poznałabym dalsze przygody z Acheronem w roli głównej

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka w moich klimatach, nie raz już o niej słyszałam - kiedyś będę musiała się skusić.

    OdpowiedzUsuń
  6. mam ochotę poznać tę książkę, ale najpierw muszę przeczytać tom wcześniejszy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam pierwszy tom, to i na kontynuację się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  8. Oj nie. Pierwszego tomu nie przeczytałam, więc za drugi tak nie bardzo się brać. A przez nadmiar innych zobowiązań czytelniczych, pewnie nie znajdę czasu na tę książkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może w przyszłości...? - Ale nie dalekiej!
      Poza tym, tak jak wspomniałam, nie trzeba znać pierwszego tomu, aby zapoznać się z tą książką :)

      Usuń
  9. No to żeś mnie zaciekawiła!! A ja mam się do matury przygotowywać! :P
    Teraz będę szukać tej książki! :D
    Pozdrawiam Natalia Z :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy