niedziela, 25 maja 2014

,,Kłamca 2. Bóg Marnotrawny" Jakub Ćwiek

TOM II

Loki – dawniej bóg kłamstwa, obecnie najemnik na żołdzie aniołów – powraca, by znów na rozkaz Nieba tropić ukryte demony i niedobitki starych, pogańskich bóstw. Uzbrojony w izraelskie pistolety o jakże biblijnej nazwie Jericho oraz własną przebiegłość rusza do walki z siłami Zła. Ono jednak nie tylko nie śpi, ale staje się coraz groźniejsze niczym ranna, rozwścieczona bestia. W dodatku archaniołowie też nie mają czystych intencji i w głowie Kłamcy zaczyna kiełkować myśl, czy stoi po właściwej stronie…

Komentarz: ,,Jeśli chcesz na kogoś liczyć, to tylko na siebie.”

Kunszt pisarki Jakuba Ćwieka zaczął mnie fascynować po przeczytaniu ,,Chłopców”, a gdy dotarłam do 
opowieści o nordyckim bogu… to już była czysta jazda bez trzymanki w rollercosterze.


W drugim tomie ,,Kłamcy” mamy mniejszą liczbę opowiadań, które moim zdaniem są gorszej jakości niż we wcześniejszej części. Dlaczego? Otóż, powodów jest kilka. Po pierwsze, jak dla mnie zawierały słabej ilości ironię i sarkazmy, które ma w zwyczaju rzucać Loki. Po drugie, tak jak w pierwszym tomie śmiałam się na całe gardło co kilka stron, tak tutaj występowały nikłe uśmiechy, i nie chodzi o to, że moje poczucie humoru się zmieniło. Humor i żarty, łączące się z już wspomnianą przeze mnie ironią i sarkazmem straciły pazura i były tylko lekkim odbiciem.

Po trzecie, sama fabuła na którą składały się poszczególne opowiadania wydawała się nijaka – jakby nie miała określonego celu i nie przekazywała niczego wartościowego, co można by użyć w przyszłości. Po prostu opowieści – prócz Korony Stworzenia – nie zachwyciły mnie należycie jak zakładałam wcześniej z góry. I po czwarte i ostatnie, muszę przyznać, że… ten, tego… nasz główny bohater wydawał się znacznie łagodniejszy i oswojony! Wybacz, Loki, nie zabijaj mnie!!!



,,Kłamca oszukany przez anioły, które kłamać nie potrafią! Jak rozumiem, nigdy nie zapytał, a wy nie czuliście się w obowiązku, by mu o tym wspomnieć?”

Lecz! Nie ma co od razu skreślać Boga Marnotrawnego. Pomimo tego, że ta część jest słabsza, nie znaczy, że jest kiepska w czytaniu. O, nie! Styl pisania autora nadal jest wyróżniający się wśród tłumu, czyli prosty, walący prosto z mostu i zarazem trafiający do naszych serc. Loki pomimo wykreowania siebie na łagodną owieczkę, nadal potrafi zrzucić wełnianą skórę i odkryć prawdziwego, aroganckiego wilka, który zabije każdego bez mrugnięcia okiem. A co do reszty mocnych zalet tej części to jest nią zapewne pojawienie nowych postaci, które przypadną nam do gustu.


Mamy spore odniesienia do mitologii greckiej, gdzie w rolach głównych występują Eros(bóg miłości) i Dionizos(bóg wina). Ta dwójka potrafi napędzić nie lada kłopotów, lecz nie da się ich nie polubić. Co do naszych skrzydlastych, to polubiłam Jeffersona, anioła o zielonych włosach, który ma trochę więcej oleju w głowie niż inni aniołowie stróże. Dodatkowo jeszcze do listy pozytywnie odbieranych bohaterów można dołączyć Jenny. Śmiertelną kobietę, która potrafi zobaczyć wszystko co nienaturalne. Podsumowując: postacie w drugim tomiku zapadają w pamięci, dzięki swojej oryginalności.

,,(…) ludzie przecież na ogół w nic nie wierzą. Bogowie zaś muszą wierzyć – choćby w samych siebie.”



W związku jeszcze z fabułą to osobiście byłam zachwycona wzmiankami Lokiego o swojej przeszłości. Miło jest poczytać, co się takiego ważnego działo z naszym bohaterem zanim go poznaliśmy, ponieważ dzięki temu mamy okazję dokładniejszego zrozumienia oraz zapoznania się z cechami które go tworzą.

,,Boję się, wiesz? Czasem po prostu boję się jutra. W takich chwilach marzę, by w ogóle nie nadeszło.”

Kłamca 2 jest książką gorszą od swojej poprzedniczki, ale nie zmienia to faktu, że nadal czytamy to z przyjemnością. Ci co czytali pierwszy tomik zapewne byli pod ogromnym wrażeniem, dlatego polecam chwycenie za kolejne części – tym bardziej, że niedawno wyszła kolejna Kłamczuchowa książka: Kłamca 2,5 Machinomachia. Zatem nie bójcie się chwycić za kolejną dawkę opowiadań o zabójczo cwanym bogu – bowiem powiadam Wam, nie zawiedzie się sarkastycznym Lokim i jego niecnymi planami.

,,Wiesz, kochanie, może i jestem reliktem przeszłości i zapomnianym bogiem martwej religii, ale wiem, że nie zawsze trzeba wygrywać, żeby zostać zwycięzcą. Czasem wystarczy, że inni przegrają.”

Narracja: 3-osobowa

5 komentarzy:

  1. Muszę wreszcie zapoznać się z autorem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nadal nie jestem pewna co do ''Kłamcy'', ale może za jakiś czas spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Średnio mi się spodobał pierwszy tom, kontynuację raczej odpuszczę

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w planach poznanie się z tą serią.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy