piątek, 9 maja 2014

,,Mroczne umysły" Alexandra Bracken

TOM I MROCZNE UMYSŁY

Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.

Komentarz: ,,Najmroczniejsze umysły skrywają się za fasadą najzwyklejszych twarzy.”

Już na początku powiem, że Mroczne Umysły jest książką niesamowicie oryginalną, gdzie nie pojawiają się żadne oklepane schematy, nie ma płytkich bohaterów, ani banalnych wątków. Jest to powieść, która rzuca świeży pomysł i dowodzi, że można jeszcze stworzyć coś nietypowego.


Fabuła, o tyle dobrze dla mnie, jest przedstawiana z perspektywy głównej bohaterki, Ruby, która w intrygujący sposób ukazuje wszelkiego rodzaju sytuacje. Jej spostrzeżenia, uwagi i ogólnie tok myślenia umożliwia nam łatwe wciągnięcie się do historii. Bez żadnych komplikacji czy utrudnień  jesteśmy w stanie wcielić się w Ruby i przeżyć to z równie silnymi emocjami jak ona. Poznajemy ją najpierw jako dziesięciolatkę, która dokładnie nie rozumie dlaczego zostaje przewieziona wraz z innymi dziećmi do obozu. Jest pewna jedynie dwóch rzeczy: tego, że już nigdy stąd się nie wydostanie oraz żeby przetrwać, musi dostać się do Zielonych.

,,To że chcesz żyć własnym życiem, wcale nie oznacza, iż jesteś złym człowiekiem.”

Świat jaki przedstawia nam autorka rozgrywa się w Stanach Zjednoczonych. A to mi zaskoczenie!!! Ale na dobrą sprawę nie ma tutaj żadnych typowo mdłych zachowań amerykańskich. Poza tym powieść nie przedstawia również przyszłości, co równoznacznie oznacza, że wydarzenia mogłyby się rozpocząć w tej właśnie chwili.

W pierwszym tomie nie zostało wyjaśnione, co zapoczątkowało rozwój tej ,,epidemii”, w której dojrzewające dzieci albo umierały albo zyskiwały ponadprzeciętne zdolności umysłowe. Mam tylko nadzieję, że w następnych częściach zostanie to objaśnione… > < Zatem przechodząc dalej w wyjaśnieniach, to dzieci, które przeżyły zostały wywiezione do obozów i tam podzielone na kategorie(kolory) odpowiadające ich zdolnościom. Zieloni, mają fotograficzną pamięć i szybko się uczą. Niebiescy, posiadają telekinezę. Żółci, potrafią emitować prąd. Pomarańczowi, mogą kontrolować umysły innych, a ich umiejętności zależą od poszczególnej osoby. Czerwoni, jako najgroźniejsi potrafią kontrolować ogień oraz tworzyć wybuchy. Te trzy ostatnie grupy są spostrzegane przez dorosłych za najniebezpieczniejsze( i co tu się dziwić…), dlatego też postanawiają się ich pozbyć po pewnym czasie.

,,Może nic się nigdy nie zmieni. Ale warto poczekać, gdyby miało się jednak okazać inaczej.”

Dlatego też Ruby, której udało się przejść do Zielonych, pozostaje przy życiu jako jedyna ocalała Pomarańczowa. Dar, który posiada w wielu przypadkach okazywał się prawdziwym przekleństwem, ponieważ nie miała nad nim kontroli, ale wraz z przyszłymi wydarzeniami zacznie go kontrolować, co zaowocuje ratowaniem nie tylko swojego życia.

Nie sądzę, aby było zaskoczeniem to, że po sześciu latach Ruby nie będzie dalej siedzieć w obozie. Dopiero wtedy, dostrzeżemy przeskok jaki zajdzie w opisywanej przez nią akcji. Nasza główna bohaterka jest postacią dość zaskakującą. Możemy zaobserwować jej przemianę z bezradnej, niewychylającej się dziewczynki, którą chwyta często strach, do silnej, pewnej siebie kobiety, która jest w stanie znaleźć takie rozwiązanie, że uratuje wszystkich bez poświęcania nikogo. Nie dość tego, decyzje jakie podejmuje są dla czytelników częstym zaskoczeniem. Dlatego też twierdzę, że Ruby jest nietuzinkową osobą, która nie denerwuje pod żadnym względem.

,,- Strasznie się ciebie boję, ale z zupełnie innego powodu.
- Jestem potworem. Jedną z nich.
- Nieprawda. Jesteś jedną z nas.”

Co do innych bohaterów, to oczywiście na pierwsze miejsce wysuwa się Liam. Tym razem nie spotykamy chłopaka typowo tajemniczego, który kryje łagodną osobę za maską złego typka. O nie! Mamy pod pewnym względem zwyczajnego chłopaka dla którego najważniejsze są bliskie osoby oraz ich ochrona, a dodatkowo jeszcze można z niego czytać jak z otwartej księgi. Ale te cechy wcale nie świadczą o tym, że jest jakąś ciapą lub rozmiękłymi kluchami. Liam jest postacią ciekawą, silną fizycznie i psychicznie, opiekuńczą i charyzmatyczną. Przez co mogę powiedzieć, że był miłą odmianą wśród typowo chamskich drani, których tak bardzo uwielbiamy. Innym bohaterem o którym należy wspomnieć jest Pulpet, chłopak który przejmuje się każdą drobnostką i wytyka wszystkim ich błędy bez żadnego wstydu. Ale za to się właśnie go lubi… No i w końcu Zu( Suzume), mała Japonka, która osładza życie w książce.


,,- Au, au, au, au – jęczał Pulpet za naszymi plecami. – Au, au, au, au.
- Podnosi mnie na duchu to, że po tym wszystkim, co przeszedł, Pulpet wciąż jest tym samym Pulpetem, którego znamy i kochamy.
- O, nieprawda. To ulepszona wersja. W ciągu tego podejścia ani razu się nie rozryczał.
- Daj mu kilka minut. Na pewno nas nie zawiedzie.”

Mroczne Umysły to bardzo dobra książka. Czyta się ją bardzo szybko, dzięki lekkiemu językowi, ale nie wiem już czy zasługę przypisywać autorce czy naszej rodowej tłumaczce. Historię Ruby poznawałam z wielką ekscytacją, radością i zaangażowaniem, po prostu nie mogłam się oderwać od czytania! Choć może to być spowodowane również tym, że rozdziały kończyły się w tak niespodziewanym miejscu, że musiałam poznawać kolejne i kolejne i kolejne. I tak zleciała cała książka. W błyskawicznym tempie.

Na koniec powiem jeszcze, że końcówka książki z lekka mnie zaskoczyła, a może nawet troszeczkę wzruszyła… Ale nie będę wyjawiać szczegółów – należy samemu poczytać ^^. Dlatego bez żadnych oporów zachęcam do poznania mrocznych umysłów dzieci i nastolatków, które u nie jednego wywołają dreszcze na ciele.

,,Jednak w każdym zakończeniu kryje się początek czegoś nowego. To prawda, że często nie można odzyskać tego, co się kiedyś miało, ale można zamknąć ten rozdział i zacząć od nowa.”

Narracja: 1-osobowa

5 komentarzy:

  1. Mam tą książkę na półce i niedługo się za nią zabieram :)
    Całusy!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mroczne umysły bardzo mnie zaintrygowały :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Z tą książką z wielką chęcią się zapoznam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Minęło sporo czasu, ale wreszcie mogę to skomentować tak, jak bym chciała :) Po raz kolejny po twojej recenzji zapragnęłam jak najszybciej przeczytać książkę, obok której normalnie przeszłabym obojętnie. Co jak co, ale opis nie jest dla mnie zachęcający ;) No więc, zastanawiałam się jak tu najkorzystniej kupić tę książkę. Wyobraź sobie moją radość, kiedy moja koleżanka z klasy wygrała "Mroczne umysły" w jakimś konkursie. Jak tylko skończyła czytać, zaraz mi pożyczyła :D I moja reakcja? (uwaga, dalsza część komentarza może być nieskładna) ....zdfkugzhxdfuhxsfdglf....O kurde!....OMG...*0*....O Boże!... Po czym się uspokoiłam, ale kurde! Ta książka mnie tak zaskoczyła, i to pod każdym względem. Tak jak napisałaś - jest megaoryginalna. I ta końcówka... O rety! Zrobiło mi się strasznie smutno ;( Nie myślałam, że będzie zdolna do czegoś takiego. Ale to tylko pokazuje, jaka wewnętrzna przemiana zaszła w bohaterce podczas całej książki, a to jest oczywiście wielkim plusem. W ogóle postacie są ogromną zaletą tej książki, ich charaktery są tak świetnie wykreowane. Ruby, Liam, Pulpet, Zu - polubiłam ich wszystkich. Ale jednego ci nie wybaczę. Kurde no, nie napisałaś ani słowa o Clancym! Nawet pomijając całą jego zajedwabistość, on błyszczał w tej książce. Cały jego charakter został tak genialnie wykreowany, że aż w pewnym momencie brakło mi słów. Chciałabym bardziej poznać jego motywy. Oj Clancyego można albo nienawidzić albo uwielbiać i ja zdecydowanie zaliczam się do drugiej grupy. Uch, to chyba tyle. Rozpisałam się. Mam nadzieję, że przeczytasz mój komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło znów cię ,,widzieć" :D
      Wybacz najmocniej, że nie wspomniałam o Clancym, choć muszę przyznać, że lekko mnie denerwował... Ale był powód dla którego o nim nie wspomniałam. Clancy jest niespodzianką książki, a ja nie potrafiłam go tak opisać, żeby nie zaspoilerowac lub zdradzić, jakiego smacznego szczegółu :/ Przyznaję ci rację, że błyszczał w książce równocześnie jak Ruby, ale to może się wiązać z tym znaczącym faktem, że obu coś łączy ><
      Nie obawiaj się na przyszłość: czytam wszystkie komentarze ^^
      I dziękuję za tak dłuuuuugi, powiem w sekrecie, że jak na razie napisałaś tutaj na blogu najdłuższy komentarz XD

      Usuń

Obserwatorzy