poniedziałek, 23 czerwca 2014

,,Ever" Alyson Noel

TOM I NIEŚMIERTELNI

Niezwykła opowieść o Nieśmiertelnych i nowym świecie, w którym prawdziwa miłość nigdy nie umiera.

Pewnego koszmarnego dnia szesnastoletnia Ever Bloom traci w wypadku samochodowym najbliższą rodzinę. Od tej chwili staje się medium – słyszy myśli różnych ludzi, widzi ich aurę i dzięki przelotnemu choćby dotykowi może poznać ich przeszłość. Te nadprzyrodzone umiejętności sprawiają, że otoczenie traktuje ją jak dziwadło, więc Ever zamyka się w sobie i odgradza od świata.

Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje Damena Auguste’a. Tylko on potrafi wyciszyć dudniące w jej głowie głosy i wejrzeć w jej duszę. Dzięki niemu Ever wchodzi w świat alchemii i magii, dowiadując się rzeczy, o których zwykły śmiertelnik nie ma pojęcia. Kim jest Damen? Skąd pochodzi? Jakie sekrety skrywa? Na te pytania Ever nie zna odpowiedzi. Wie jedynie, że zakochała się bez pamięci i że jej życie wkrótce zmieni się nie do poznania.

Komentarz: ,,Wybacz moje upodobanie do dramaturgii. Ale ona przynajmniej czyni życie bardziej interesującym.”

Jako czytelnik mam w zwyczaju, dawać każdej książce szansę, polegającą na zasadzie: ,,Jeżeli sto stron mnie zainteresuje, czytam dalej. Jeśli zaś nie spełni tego warunku to bez mrugnięcia okiem porzucam ją.” I w ten oto sposób nie marnuję czasu na banalnych i naciąganych książkach, a w zamian mam szansę na większą ilość poznania powieści. Tylko jak to się zdarza w życiu od zasad odchodzą zawsze wyjątki. I tak w tym przypadku zdarzają się książki, które są nic nieznaczące, ale jednak mają w sobie to Coś ( czyli: interesującą fabuła i chęć poznania zakończenia historii) co pcha czytelników do przeczytania całości. Dlatego też z przykrością, muszę stwierdzić, że znowu nadszedł czas na czarny komentarz, który w większej mierze przedstawi Wam wady, aniżeli zalety.


,,Zasady są po to, żeby je naginać albo nawet łamać. Tylko tak można się dobrze bawić.”

Kiedy pożyczyłam Ever od koleżanki to pierwszą moją myślą, po zobaczeniu tej przecudownej okładki, było: ,,Na pewno będzie niesamowita”. A tu się okazało jak zwykle na odwrót. Ja się pytam, jak to się dzieje, że jak mamy atrakcyjną okładkę to fabuła jest kompletnym dnem, a kiedy oprawa graficzna wydaje się wręcz druzgocącą katastrofą to wnętrze jest cudowne. Czy to jakaś ironia wydawnictw??? Bo jeśli tak to chyba powinni zmienić taktykę!

Zatem wracają do Ever, to po pierwsze odnalazłam pełno podobnych rzeczy do Zmierzchu i Upadłych. Nie dość, że bohaterka lubi izolować się od rówieśników, ma ekscentrycznych przyjaciół, jej ciotka z którą mieszka wierzy w zasadę ,,nie dziecko robi co chce!”, niedawno się przeprowadziła po śmierci rodziców, a do tego ma manię ubierania bluz. Jeszcze do tego worka przypadkowych powiązań możemy dodać: idealnego, tajemniczego i mrocznego chłopaka, nieśmiertelność, reinkarnację oraz sekretnego wroga, który jest tak oczywisty, że aż śmiać mi się chciało, kiedy bohaterka była zaskoczona kim jest.

,,Życie, Ever, nie jest niestety otwartą książką.”

Po drugie, pomijając te wszystkie podobieństwa i powtarzające się schematy, mogę szczerze i bez wyrzutów sumienia skrytykować bohaterów. Ever przez pierwsze sto stron była jeszcze w porządku, ale w bardzo szybki sposób zaczęła u niej dominować głupota przez co strasznie mnie zaczęła irytować. Za każdym razem, kiedy rozmyślała o Damenie wyszukiwała wszelkie najdrobniejsze problemiki i kłopociki byleby udowodnić sobie, że pomimo miłości do niego, nie może z nim być. I jak tu się nie wkurzyć, gdy szuka się dziury w całym?!

Do tego jej elokwencja również była w opłakanym stanie. Gdybym to ja była na jej miejscu, to nie zaczęłabym chodzić z chłopakiem o którym centralnie nic nie wiem – nawet jego adresu zamieszkania nie znała! Co do jej błyskotliwości to wiele wysiłku musiała włożyć, aby w końcu odkryć, że chłopak który jej się podoba skrywa jakieś mroczniejsze tajemnice, a nie tylko lubi żarty w stylu zapłacę kilkadziesiąt tysięcy, aby namalowano mój portret w stylu rokoko. Przepraszam bardzo, ale skoro autorka lubiła podkreślać, że Ever dzięki telepatii oraz poznawaniu treści książek przez sam dotyk, jest prawie że wszechwiedząca, to dlaczego pokazywała ją w sytuacjach w której wyglądała jak kompletna idiotka?!

,,Nie muszę widzieć, żeby wiedzieć. Nie muszę słyszeć, żeby wiedzieć.”

Jeśli chodzi o naszego cudownego Damena to u niego doszukałam się więcej zalet niż u głównej bohaterki. No, ale czego można było się spodziewać po chodzącym ideale? Nie dość, że nasz Pan Tajemniczy jest wierny, aż do bólu, a jego miłość nie zna granic to do tego wykazuje się większym rozumem oraz rozsądkiem. Choć trzeba przyznać, że czasem mógłby powiedzieć prosto z mostu o co chodzi albo uchylić wcześniej rąbek tajemnic. Lecz nie! On musi pozostać wielką niespodzianką aż do samego końca. Nie powiem, ale czasem denerwował mnie tym swoim znikaniem i nie odpowiadaniem na pytania.

Po trzecie i ostatnie, niektóre fragmenty fabuły strasznie mi się dłużyły, a nawet wydały się nużące i niepotrzebne. Wtedy klepałam się po prosu w czoło i pytałam: ,,Po co? Po co to wszystko?”.


Podsumowując moje wywody, to zapewne większość z Was się zapyta, gdzie są te pozytywy w powieści, skoro przeczytałam ją do końca? Zatem odpowiem tak: Nie wiem jaka demoniczna siła skłoniła mnie do czytania całej książki, ani co mnie kusi, aby chwycić w swoje łapki kolejne części, ale myślę, że Ever nie jest aż taką klęską. Książka może być dobra jako lekka lektura, gdy chcemy aby nasz umysł odpoczął po jakichś matematycznych zadaniach lub po ambitniejszych lekturach. A poza tym, Ever ma w sobie jakąś małą iskierkę, która wabi nas do dalszego czytania. Dlatego decyzja należy do Was, książkoholicy.

,,Najlepszym sposobem radzenia sobie z wiecznością jest przeżywanie każdego dnia po kolei.”

Narracja: 1-osobowa

9 komentarzy:

  1. Sięgnę po kontynuację "Ever"... jak przeczytam ponad 400 pozostałych, które czekają na mnie na półkach. Nie potrzebuję na razie takich zapychaczy. Pamiętam ciągle ten pierwszy tom i nie mogę się przekonać do dalszego ciągu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Ever jak i kolejną część, aczkolwiek Ever była lepsza ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. "Ever" była pierwszą książką jaką zrecenzowałam, tak więc mam do niej sentyment. Ale nie uważam jednocześnie, że jest to bardzo dobra lektura, raczej taki umilacz czasu :) Czytałam jeszcze drugą i trzecią część i niestety według mnie nie jest najlepiej, a właściwie to coraz gorzej. Chętnie zostałabym tylko przy pierwszej części, ale jak już zaczęłam serię to ją skończę :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Słyszałam o tej książce, ale były to w większości mało pochlebne opinie, więc póki co nie planuję tego czytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tę książkę czytałam już kilka lat temu, lecz mi się bardzo spodobała. Mam za sobą całą serię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zaczęłam serię od drugiego tomu i muszę z przykrością stwierdzić, że nie masz co liczyć na poprawę. Jak dla mnie naiwność i płaczliwość głównej bohaterki wzrasta z każdą chwilą. Owszem, ma w sobie to coś, co każe mi czytać do końca, ale później, zmarnowałam, że zmarnowałam czas na to czytadło, kiedy miałam w kolejce o wiele lepsze pozycje :/

    OdpowiedzUsuń
  7. Czytałam ją dość dawno temu i jakoś nie przypadła mi do gustu, co raczej było dziwne, bo tematycznie świetnie się wpasowuje w mój gust...

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakoś nie mam ochoty kolejny raz zmierzać się z schematycznym, nudnym dziełem dla młodzieży ;/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy