czwartek, 19 czerwca 2014

,,Kamyki w brzuchu" Jon Bauer

Mam osiem lat. Byłbym jedynakiem, gdyby moi rodzice nie postanowili zbawiać świata i adoptować innych dzieci. Kolejni chłopcy w moim domu są jak najeźdźcy, którzy pochłaniają czas i uwagę mojej matki. Powinienem być dla niej najważniejszy, a traktuje mnie tak, jakbym to ja był przybranym dzieckiem. Nienawidzę jej za to. Kocham i nienawidzę. Czy to, co robię, jest złe? Mam tylko osiem lat…

Tragiczne wydarzenia, które już wkrótce rozegrają się w tej rodzinie, sprawią, że pogmatwane relacje między matką i synem staną się jeszcze bardziej napięte. Chłopaki nie płaczą… ale czy to znaczy, że nie odczuwają smutku, frustracji, złości, zazdrości, rozczarowania? Czy to znaczy, że nie mają prawa do odrobiny miłości?Emocje, które towarzyszyły bohaterowi, gdy był dzieckiem, nie straciły na intensywności mimo upływu czasu. Teraz ma dwadzieścia osiem lat i powraca do rodzinnego domu, by zaopiekować się schorowaną matką - i wszystkie te uczucia wybuchają z nową siłą. Co odcisnęło takie piętno na wrażliwym dziecku, że po wielu latach, podczas emocjonalnej podróży do miejsca budzącego przykre wspomnienia, wciąż nie potrafi uporać się z przeszłością?

Komentarz: ,,Nie ma dobrych ani złych ludzi, są tylko ludzie, którzy postępują dobrze albo źle.”

Prawdopodobnie jest to pierwszy raz, kiedy sięgnęłam po książkę psychologiczną. I tak jak wcześniej nie miałam kontaktu z tym gatunkiem, tak teraz stwierdzam, że chciałabym poznać więcej. Ale jak to się stało, że postanowiłam wypożyczyć tą powieść? Otóż, pałętając się między regałami w bibliotece dostrzegłam interesujący tytuł: Kamyki w brzuchu. Pomyślałam wtedy, o co może chodzić? O jakąś chorobę czy może kryje się za tym jakieś drugie dno? I nie pomyliłam się.

Książka jest napisana w pierwszej osobie, a głównym bohaterem jest dwudziestoośmioletni mężczyzna, którego imienia nie poznajemy, aż do końca. Osobiście już kilkakrotnie zastanawiałam się nad tym zabiegiem i wysunęło się z tego kilka teorii, a najbardziej prawdopodobną z nich jest to, że autor chciał przyczynić się do utożsamienia czytelnika z bohaterem. Nie powiem, ale wyszło mu to przerażająco dobrze.

,,W przypadku wielu pokus chodzi właśnie o moment poddania się, a nie o samą nagrodę. Po prostu lubimy ulegać słabościom.”



Nie dość, że mamy pełen wgląd w psychikę mężczyzny to powoli z każdym rozdziałem zaczynamy myśleć, czuć i rozumieć to co on przeżywa. Lecz na szczęście nie w pełni, tylko w jakimś ułamku. W pewnym momencie zauważyłam, że próbowałam rozwiązać zadanie jakim było zrozumienie w całości psychiki mężczyzny, ale do końca( nawet teraz) nie jestem w stanie jej pojąć.

Rozdziały w powieści są pisane przez jedną osobę, lecz raz poznajemy myśli i działania ośmioletniego chłopca, dzięki którym możemy zobaczyć co miało względny wpływ na to kim się stał, a za drugim razem jego dwudziestoletnią, starszą wersję. Rozdziały są pisane na przemian i po każdym skończeniu rozmyślań ośmiolatka możemy dostrzec połączenie z jego teraźniejszymi czynami.

,,Myślę, że mali chłopcy, którzy robią takie rzeczy jak ty, chowają wiele uczuć, które nie są ich winą. Tacy chłopcy po prostu potrzebują więcej troski. Emocje są trudne.”

Nie wątpliwie przyczyną jego problemów psychicznych jest matka. Matka, która chcąc postępować słusznie, została wraz z mężem rodziną zastępczą dla dzieci dotkniętych problemami w rodzinie. Między innymi, kiedy jedno z rodziców zaczyna mieć jakieś kłopoty w pracy lub pragnie rozwodu lub ogólnie w domu piszczy bieda, to opieka społeczna zabiera dziecko i oddaje tymczasowo, póki sprawa się nie rozwiąże, rodzinie zastępczej. Dlatego też nasz główny bohater wychowywany w środowisku, gdzie co chwilę pojawia się jakieś nowe dziecko, zaczyna czuć się samotnie, a nawet potrafi sobie wmówić, że to on jest adoptowany.

,, Razem to moje ulubione słowo.”

Jego zachowania wywoływały we mnie często szok, a nawet przerażenie. Sposób w jaki on postrzegał wszystkie rzeczy był trudny do zrozumienia, ale tak jak wspominałam, z czasem zaczynamy się w jakiejś części z nim identyfikować. Nie mówię, że mam jakieś problemy w rodzinie lub coś w tym stylu, tylko w jakiś sposób – może za pomocą empatii - potrafiłam poczuć to samo co on.

,,Nie istnieje coś takiego jak szczere współodczuwanie. Jest tylko pozorowana empatia. Jedynie okruchem siebie potrafimy czuć to, co odczuwa drugi człowiek.”

Gdy czytałam końcówkę książki nadal przeżywałam wiele zaskoczeń, ale potrafiłam również dostrzec nadzieję dla bohatera. Nadzieję, że jednak uda mu się przezwyciężyć trudności jakimi został obarczony jego umysł. Jednakże zakończenie powieści jest tak niepewne, że każdy czytelnik może sam sobie dopisać jak potoczą się losy mężczyzny.

Myślę, że Kamyki w brzuchu są książką wywołującą wiele tematów do dyskusji, ale tak to jest chyba z powieściami psychologicznymi oraz tymi, które naruszają trudne tematy. Mogę również przyznać, że jest to lektura ambitna, którą bez żadnych wątpliwości mogę polecić wszystkim prócz osobom, które są słabe psychicznie.

,,Nie można żyć prawdziwym życiem, jeżeli się go nie dzieli z drugim człowiekiem.”

Narracja: 1-osobowa

3 komentarze:

  1. Mi się nie podobała ta książka. Była smutna i przygnębiająca

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię książki psychologiczne, ale w tym przypadku nie jestem do końca pewna, czy to coś dla mnie. Może kiedyś sięgnę, jeśli akurat wpadnie mi w ręce. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej książce, lecz zaciekawiła mnie.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy