piątek, 18 lipca 2014

,,Legenda. Rebeliant" Marie Lu

TOM I TRYLOGII

Mroczna przyszłość, w której nic nie jest takie, jak się wydaje.

Dwa odmienne światy, i dwoje młodych bohaterów, którzy stają w walce przeciwko sobie.

Piętnastoletnia June – geniusz militarny kontra jej rówieśnik Day – nieuchwytny przestępca.

Ich ścieżki krzyżują się. Rozpoczyna się wyścig na śmierć i życie.

Republika, miejsce niegdyś znane jako zachodnie wybrzeże Stanów Zjednoczonych, jest uwikłana w wieczną wojnę ze swymi sąsiadami, Koloniami.

Piętnastoletnia June, urodzona w elitarnej rodzinie w jednej z najbogatszych dzielnic Republiki, jest wojskowym geniuszem. Posłuszna, pełna pasji i oddana ojczyźnie, jest wychowywana na przyszłą gwiazdę najwyższych kręgów Republiki.

Również piętnastoletni Day, urodzony w slumsach sektora Lake, jest najbardziej poszukiwanym przestępcą Republiki, ale kierujące nim motywy wcale nie są tak podłe jak by się mogło wydawać.

Pochodzący z dwóch różnych światów June i Day nie mają powodu, by się spotkać, aż pewnego dnia brat June, Metias, pada ofiarą morderstwa, a Day staje się głównym podejrzanym. Wciągnięty w śmiertelną zabawę w kotka i myszkę, Day ucieka, próbując jednocześnie uratować swą rodzinę, a June desperacko usiłuje pomścić śmierć brata.

Zbieg okoliczności sprawia, iż oboje odkrywają prawdę o wydarzeniach, przez które połączyły się ich losy. Dowiadują się też, że ich ojczyzna gotowa jest sięgnąć po wszelkie dostępne środki, by zataić sekrety.

Komentarz: Wokół Rebelianta było - i jest nadal – wiele szumu. Jedni zachwalają go i sławią jako arcydzieło, zaś dla innych zostaje po prostu książką, która wnosi coś nowego, oryginalnego wśród literatury. Jak ja się wpasowałam w cały ten fenomen?

Może zacznę od tego, że uwielbiam autorów, którzy przelewają na papier swoje pomysły i wyobrażenia przyszłości. Antyutopijne wizje świata jak najbardziej trafiają w moje gusta, bo dzięki nim nigdy się nie nudzę przy czytaniu. Dlatego też fabuła jak najbardziej mi się spodobała. Ukazanie dwóch różnych, acz podobnych do siebie bohaterów w dwóch odmiennych środowiskach zarysowała dokładnie sytuację jaka panowała na zachodzie Stanów Zjednoczonych. Ludzie zostają dzieleni na bogatych i biednych, a wszystko to zależy od Próby - testu, który każdy w wieku 10 lat musi podjąć. Ci co uzyskują najwyższe wyniki mają łatwiejszą drogę do pokonania, aby zostać zawodowymi żołnierzami walczącymi z wrogiem. Ci co mają niskie, żyją w niedogodnych warunkach, zaś osoby, które w ogóle się nie kwalifikują… To cóż, życiem tego nie można nazwać…


,,Wolałbym sam umrzeć niż patrzeć, jak cię krzywdzą.”


Wydarzenia dotyczące June i Day’a są jak najbardziej dynamiczne i nie skłamię mówiąc, że cała książka jest jednym wielkim ciągiem akcji. Bohaterowie skupiają się przede wszystkim na sytuacji, która dzieje się tu i teraz. Ich spostrzeżenia są szybkie, błyskotliwe i zawsze trafne. Dla niektórych natłok akcji bez żadnych dłuższych opisów lub głębszych przemyśleń może być wręcz idealny do czytania. I tu się zgodzę, bo sama nie lubię zbyt dennych i przydługawych opisów, ale… Jak dla mnie akcja była zbyt błyskawiczna. 

Przypominało mi to pewien rodzaj książek, które są pisane na podstawie gier. Tak jak w grze skupiamy się przede wszystkim na przedstawieniu fabuły i dynamicznej akcji, tak tego moim zdaniem nie powinno być aż tak bardzo, że aż przesadnie w powieściach. Zatem styl pisania autorki zbytnio mi nie odpowiadał, a jeśli chodzi o sprawę techniczną, to kategorycznie mówię: NIE! czcionce przy opisach Daya. Jak dla mnie było widać wyraźnie, kiedy jest przedstawiana sytuacja ze strony June, a kiedy ze strony Daya. Czcionka mogła zostać jedna i ta sama.

Zatem po moim wrogim ataku na czcionkę książki, muszę coś wspomnieć jeszcze o bohaterach. Bardzo pozytywnie odebrałam tok myślenia June. Sposób w który interpretowała i przewidywała sytuacje, był na miarę Sherlocka Holmesa, dlatego też było ciekawie i intrygująco. Co do Daya, choć to może też dotyczyć June, spodobało mi się jego oddanie rodzinie.

,,- Jesteś cudowna. Ale przebywanie z kimś takim jak ja to wariactwo.
- A zatem oboje jesteśmy wariatami.”

Wątku romantycznego tutaj nie wyczułam, pomimo tego że oboje z bohaterów ukazywali objawy miłości. Jako romantyczka uwielbiam jakieś zaognione oraz pokomplikowane relacje miłosne, a tu tego nie dostałam. Dla niektórych to jest znak, że bez problemu mogą sięgnąć po tą książkę, bo miłość jest na drugim planie, lecz również ma duże znaczenie przy końcu.

Tajemnice, sekrety, niewiadome… To wszystko było imponująco poprowadzone i do końca nie potrafiłam rozgryźć jakie brudy chowają władze. Więc to jest wielkim plusem.

Rebeliant Marie Lu był dla mnie powieścią, którą uplasowałabym w ocenie 7/10. Nie była to książka, która zachwyciłaby mnie tak, że zleciałabym z krzesła, ale nie była też zła. Na pewno przeczytam kolejne części, aby się dowiedzieć jak to się wszystko skończy i sprawdzić jak będzie wyglądał kolejny upadek względnie idealnego społeczeństwa.

Narracja: 1-osobowa

9 komentarzy:

  1. Niezbyt mnie zachęca brak opisów i analiz, ale mimo to mam w planach tę powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam na myśli, że nie ma zbyt dużej ilości opisów i rozmyślań, ale ogólnie to są, ale w mniejszej dawce ^^

      Usuń
  2. Intryguje mnie ta seria. Mam ochotę zaopatrzyć się w pierwszy tom ;) Doooobrze, że nie ma wątku miłosnego za dużo xD

    OdpowiedzUsuń
  3. Słyszałam dużo dobrego o tej serii, ale nie specjalnie ciągnie mnie do niej. Może jednak jeszcze się przekonam do niej. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę w wersji elektronicznej i jakoś nie potrafię się za nią zabrać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciągle jakoś nie mogę znaleźć czasu na tę serię, mimo że dwie części mam u siebie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam zamiar niebawem nabyć tę serię i przekonać się na czym polega jej fenomen, że tak ją ludzie zachwalają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mimo tych kilku niedociągnięć czuję się zaciekawiony pozycją. Zwłaszcza te sekrety i tajemnice... Jak to pięknie brzmi ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od dłuższego czasu nie czytałam żadnych antyutopijnych książek. Jakoś mi ich bardzo nie brakuje, jednak za "Rebelianta" chętnie bym się kiedyś zabrała. Zapowiada się ciekawie. ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy