czwartek, 31 lipca 2014

Manga miesiąca: ,,Kyou koi wa Hajimemasu" Minami Kanan

W porę wakacyjną postanowiłam podzielić się z Wami mangą romantyczną, która obdarowała mnie wieloma wybuchami śmiechu, wzruszeniami, napadami gniewu oraz westchnieniami, niekoniecznie z politowaniem. Tak więc cała gama emocji! A to wszystko jest dodatkowo przyprawione dobrą fabułą i bohaterami.

Tytuł alternatywny: Today, We’ll start our love
Liczba tomów: 15
Liczna rozdziałów: 100
Przeczytałam na: centrum-mangi.pl oraz mangafox.com

„Od nienawiści do miłości”

Hibino Tsubaki właśnie rozpoczyna liceum i chciałaby być postrzegana przez swoich rówieśników jako ktoś normalny, ktoś modny i lubiany. Dlatego próbuje ładnie ułożyć włosy, podciąga spódniczkę, aby wydawała się krótsza i nakłada makijaż, lecz… po chwili burzy cały swój wizerunek(dosłownie!) i jak za czasów gimnazjum czesze włosy w warkocze, zmywa makijaż i zostawia spódnicę jako długą kiecę. Można by pomyśleć, że jej problemy zaczynają się kiedy wszystkie spojrzenia są skierowane na nią oraz kiedy zostaje zaklasyfikowana jako dziewczyna z ery Showa. Ale nie!


Cała apokalipsa ma swój początek w osobie, która denerwuje Tsubaki już od pierwszego wejrzenia - Tsubaki Kyouta. To właśnie On! zbulwersował naszą główną bohaterkę: swoim wyglądem( chłopak o długich włosach nieprzestrzegający regulaminu szkolnego – toż to skandal!), okazał się lepszym uczniem od niej, wygłaszając mowę dla pierwszoklasistów, a do tego znalazł się w jej klasie. W ławce obok! Czy mogło być coś gorszego? Mogło! Bo najwyraźniej chłopak, znalazł sobie nowego kozła ofiarnego w postaci bohaterki. Żarty postanowił rozpocząć chwyceniem jej za warkocz i nadaniem jej ksywki - tak, tej dotyczącej dziewczyny z ery Showa! Dlatego co mogła zrobić nasza Tsubaki? Czy ktoś ją uratuje? Pomoże białogłowej w opresji??? Na szczęście musi sobie radzić sama, co za czym idzie obcina Kyoucie kilkanaście kosmyków włosów, tym samym uwalniając się od jego uchwytu. Reakcja całej klasy: szok! Tylko, że Kyouta nie zamierza jej odpuścić. Jego plany z Tsubaki od tego momentu będą bardziej niecne…

Ogólnie rzecz biorąc fabuła mangi będzie się opierać na trudnościach w związku między bohaterami. Kto by nie zgadł? XD Pojawią się wątpliwości, kłopoty z przeszłością i z przyszłością, oczywiście nadarzy się konkurencja i wiele, ale to wiele nieporozumień. Ich miłość będzie musiała przejść całą masę ciężkich prób, które wielokrotnie narażą ich na bolesne rozstanie. Cóż, można powiedzieć, że miłość nigdy nie obejdzie się bez podejmowania trudnych decyzji oraz pojawiających się znienacka problemów, lecz w Kyou koi wa Hajimemasu jest tego aż w nadmiarze. Można by nawet powiedzieć, że jakiekolwiek zagrożenie dla związku można sobie wyobrazić to to wszystko pojawi się w tej mandze.

,,Tsubaki x 2”

Hibino Tsubaki jest dziewczyną nieśmiałą, ale mającą duże ambicje. Potrafi być podporą i wsparciem dla ludzi, którzy borykają się ze swoimi demonami oraz zawsze stara się wszystkich uszczęśliwić. Ale mówiąc szczerze, w ostatnich rozdziałach zaczęła mnie strasznie wkurzać. Niby przeszła ze swoim ukochanym same najgorsze chwile i dostała miliony zapewnień o jego bezwarunkowej miłości, to pomimo tego, ona wątpiła. Wątpiła przez duże W. Chciała dla nich jak najlepiej a w rzeczywistości wszystko psuła, a do tego wyglądała jakby pragnęła od Kyouty litości i współczucia i kolejnej milionowej dawki zapewnień, że ich uczucie przetrwa każdą próbę. To było zdecydowanie denerwujące! A dodatkowo irytowało mnie to, że nie miała odwagi, aby sprzeciwić się swojej despotycznej matce. Nic dodać nic ująć.

Kyouta Tsubaki jest bardziej skomplikowanym bohaterem, o mrocznej i zagadkowej przeszłości, bardziej złożonym charakterze i spontanicznych reakcjach. No, w końcu tego się wymaga od bishów! Do tego jego zainteresowanie astronomią wyciąga z niego kolejną dawkę niesamowitości. Tylko… Prawdą jest, że jego najlepsze cechy ukazały się dopiero po poznaniu Tsubaki. To ona wydobyła z niego dobro, to dzięki niej nie stoczył się na samo dno społeczne, więc jak można zauważyć nasza bohaterka nie jest aż taka zła…

,,Czy aby na pewno wszystko gra?”

Kreska. Jest. Dziwna. No może nie ogólnie cała kreska, ale dłonie. To co najbardziej nienawidziłam w stylu autorki to te parówko-palczaste dłonie ze szponami zamiast paznokci! Powiem wręcz, że to mnie strasznie drażniło. Od początku do końca. Nie wiem, może to moja mała obsesja, lecz zawsze zwracam uwagę na oczy i dłonie. Jeśli coś mi się nie spodoba to przez całą historię jestem poirytowana. Tak było w tym przypadku. Co do oczu, to też mnie nie usatysfakcjonowały. Były trochę zbyt sztuczne u kobiet… Jeśli chodzi o zalety, to są nimi zapewne włosy. Dzięki Tsubaki i jej zamiłowaniu do fryzjerskich dzieł, można było popodziwiać piękne fryzury, które dodawały uroku postaciom nie tylko kobiecym.

,,Czy nasza miłość rozpocznie się dzisiaj…?”

Podsumowując, Kyou koi wa Hajimemasu jest mangą dobrą, której gwiazdą jest zapewne Kyouta, wzbogacający fabułę swoimi nie błahymi i nieprzewidywalnymi problemami. 
Kiedy ją czytałam nie mogłam się oderwać, czułam się tak jakbym była przyciągana przez magnez, którego połączenia nie da się zerwać, póki nie dotrze się do końca. A gdy poznało się koniec to wezbrało wiele sentymentalizmu i melancholii. Nie skłamię nawet, przyznając, że na samym zakończniu uroniłam kilka łez. Zatem jeśli jesteście ciekawi tej historii, to mam nadzieję, że nie pożałujecie, a wspomnienie o tej cudownej acz kłopotliwej miłości będzie do Was wracać tak przyjemnym dreszczem jak do mnie.

Ocena fabuły: 8/10
Ocena kreski: 6/10
Ocena postaci: 7/10
Ocena ogólna: 8/10

PS. Polecam obejrzenie dwóch OVA o tym samym tytule ^^.

1 komentarz:

  1. <3 Bardzo lubię, tę seryjkę. Takie shoujo jakie być powinno. Czytałam tylko polskie skanlacje, więc tak do rozdziału 27 ( o ile dobrze pamiętam...) Eh na razie nie liczę na to, że w Polsce gdzieś się pojawi... Ale z kolejnym marzeniem żyć można. :3

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy