czwartek, 3 lipca 2014

,,Wściekły głód" Kresley Cole

TOM I

Mityczny wojownik, którego nic nie powstrzyma przed zdobyciem ukochanej…
Po latach tortur w lochach wampirzej Hordy, Lachlain MacRieve, przywódca klanu lykantropów, odnajduje wreszcie partnerkę, na którą czekał od wieków. Jednakże, ku jego wściekłości, okazuje się, że jest ona wampirem. A przynajmniej w połowie. Emmaline to drobna eteryczna istota, pół-walkiria, pół-wampir, która w niewyjaśniony sposób potrafi ukoić furię, która pali jego umysł.

Wampir pojmany przez swą najdzikszą fantazję…
Wychowywana pod kloszem Emmaline Troy w końcu wyrusza samotnie, aby dowiedzieć się prawdy, kim byli jej zmarli rodzice. Wyprawa kończy się pojmaniem przez oszalałego lykantropa, który twierdzi, że jest jej partnerem i zabiera ją do swojej posiadłości w Szkocji. W antycznym zamku strach przed lykantropem i jego niezaspokojonym mrocznym pożądaniem odpływa. Okrutny i podły wilkołak uwodzi Emmaline zaspokajając jednocześnie jej najskrytsze, mroczne pragnienia.

Trawiące pożądanie…
Jednakże starożytne zło z przeszłości podnosi łeb. Czy trawiące ich pożądanie zamieni się w głęboką miłość? Czy dumny wojownik padnie na kolana, a delikatna piękność zmieni się w wojowniczkę i spełni swoje przeznaczenie?

Komentarz: ,,W każdym z nas mieszkają pożądania tego rodzaju; jakieś straszne i dzikie, i nielegalne, nieraz nawet w takich ludziach, którzy się wydają bardzo opanowani. To wychodzi na jaw w marzeniach sennych.”

Jestem zawsze pozytywnie nastawiona do książek nawiązujących tematycznie do wampirów oraz trochę mniej uwielbianych przeze mnie wilkołaków. Często zastanawiam się z czego ta pasja wynika. Czy to przez wizję nieśmiertelności i wiecznej miłości, czy może przez tą tajemnicę i grozę jaka towarzyszy tym istotom? Pewnie każdy z tych czynników.


Zatem naczytałam się i naoglądałam do tej pory mnóstwa historii, które za każdym razem próbowały przedstawić w jakiś oryginalny sposób wampiry. Były błyszczące się w Słońcu, pijące sztuczną krew, chodzące do szkoły, nawet pojawiły się mieszanki wampiro-wilkołaków. Dlatego też żadnym zaskoczeniem nie było ukazanie pół wampira pół walkirii.


,,Ciotki Emmy wierzyły, że walkiria zawsze pozna swoją prawdziwą miłość, kiedy mężczyzna rozłoży ramiona, a ona zda sobie sprawę, że chciałaby na zawsze się w nich schronić.”

Powiem prosto z beczki, że Wściekły głód nie był dobrą powieścią. Nie ukazał nic interesującego z wyjątkiem istnienia walkirii, nie doznałam żadnego oświecenia, jakie towarzyszy mi przy ambitnych książkach, ani tym bardziej nie wczułam się jakoś w tą przygodę. Dodam jeszcze, że ponad pięćdziesiąt procent fabuły skupia się doznaniach erotycznych bohaterów i ich ciągłych igraszkach między sobą. Nic wartego uwagi, chyba że ktoś lubi takie wątki.

Świat wykreowany przez Kresley Cole jest prosty i jasny w zrozumieniu. Mamy wszelkie nadprzyrodzone istoty, gdzie najgorszym i najliczniejszym gatunkiem są wampiry. Co do fabuły to tak jak wspominałam najważniejsze są relacje pomiędzy Emmą a Lachlainem, które i tak moim zdaniem są płytko przedstawione. Niby te ich dążenia do wzajemnego pokochania są spójne i w logiczny sposób przedstawione, ale jakoś nie potrafiłam się w to wczuć. Może właśnie tego tutaj brakowało? Emocji i kontaktu z czytelnikiem.

Przyznam szczerze, że plusem we Wściekłym głodzie były rozmowy i łączące się z tym czasami jakieś sarkastyczne uwagi. Głównie przejawiały się w momentach opisywania sytuacji z walkiriami, które muszę napomknąć okazały się naprawdę przebojowe. Zatem nic dziwnego, że stały się moimi ulubionymi bohaterkami.

,,- A teraz mówię poważnie: jeżeli natkniesz się na wampira, pamiętaj o treningu.
- Czy masz na myśli tę lekcję szermierki, kiedy z łatwością pokonywałaś moje obrony i klepałaś mnie w tyłek z okrzykiem martwa? Dobrze, będę to sobie przypominać.
- Nie, miałam na myśli ten trening, kiedy zwiewałaś, aż się kurzyło, na samą myśl, że zamierzam nauczyć cię czegoś nowego.”

Podsumowując, nie polecam zbytnio tej książki, ale równocześnie nie odradzam. Skoro ją przeczytałam i nie odłożyłam po stu stronach to o czymś to musi świadczyć. Może to przez wartką i szybką akcję, a może po prostu przez moją słabość do wampirów. To nie jest ważne. Istotnym jest to, że jeśli chcielibyście ją przeczytać to zarezerwujcie sobie jakiś lekki wieczór.

,,Walkirie nie wierzyły w zbiegi okoliczności, tylko w przeznaczenie. I czasami przeznaczenie nie starało się być subtelne.”

Narracja: 3-osobowa

3 komentarze:

  1. Pamiętam, jak miałam 16 lat i mama kupiła mi tę książkę na bazarku. Erotyka od pierwszej strony mnie wtedy zszokowała, ale książka spodobała mi się na tyle, że zaczęłam sięgać po więcej fantastyki :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie słyszałam nigdy o tej książce i wątpię bym się na nią kiedyś skusiła.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zetknęłam się z wieloma mieszanymi opiniami na temat tej książki, a skoro Ciebie też nie powaliła, to raczej dam sobie z nią spokój. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy