niedziela, 17 sierpnia 2014

,,Dożywocie" Marta Kisiel

Lichotka. Dom nad rozlewiskiem to przy niej komórka na graty.

Gotycka rozpusta budowlana, spełniony sen szalonego stolarza, a w środku: zasmarkany anioł stróż, tajemniczy Krakers z tiramisu na dokładkę, jakieś tragiczne widmo i utopce w łazience. Jeszcze nigdy w życiu Konrad Romańczuk nie czuł się równie bezradny.

Komentarz: ,,Codzienność w rozsądnych dawkach jeszcze nikomu nie zaszkodziła.”

Od czego by tu zacząć po tak długiej przerwie w blogowaniu??? Hm… Może na początek przeproszę wszystkich moich czytelników i bez żadnych użaleń oraz wymówek po prostu przejdę do rzeczy?
Zatem: NAJMOCNIEJ PRZEPRASZAM! I teraz do roboty!


Zapewne niektórzy już kojarzą Martę Kisiel z jej niedawno wydanej powieści pt: Nomen Omen, a Ci którzy ją przeczytali zwrócili uwagę na dość specyficzny język. Dłuuuugie zdania okraszone w niezwykłe spostrzeżenia i dość zabawne przytyki, które dla jednych mogą okazać się nie do zaakceptowania, zaś dla drugich prawdziwym deserem z wisienką na czubku. Jak można się domyślić zaklasyfikowałam się do tych drugich.

,,Kraina łagodności to przy mnie pole bitwy.”

Choć Nomen Omen jest dopiero przede mną to za sprawą mojej przyjaciółki napatoczyłam się na Dożywocie. Oczywiście język bardzo pozytywnie mnie zaskoczył i sprawił, że jeszcze bardziej pokochałam piękno literatury polskiej. Nie wyobrażam sobie, aby książka pani Kisiel miała zostać przetłumaczona na przykładowo angielski, rosyjski lub chiński, ponieważ wówczas straciłaby cały urok. Autorka jako polonistka z wyboru, w bardzo wyborny i barwny sposób bawi się językiem polskim. A tu wymyśli jakieś słówko, a tu specjalnie coś przekształci. Jak nic jest to ambrozja dla miłośników polskiego! Do tego jej nawiązania do literatury romantyzmu, tudzież Słowackiego, Mickiewicza… całkowicie trafiły w moje serce.

A nie wspominając jeszcze o nadzwyczajnych bohaterach i ich perypetiach!

Konrad Romańczuk jako jedyny spadkobierca w swoim rodzie, otrzymał w spadku dożywocie. Dożywocie??? Ależ o co może chodzić? Czy rodzina pana Romańczuka skazała go na więzienie? Nic podobnego! Otrzymał Lichotkę! Gotycki domek z wieżyczką na całkowitym odludziu, który skrywa niejedną tajemnicę. Między innymi niezwykłych współlokatorów.

,,Szanuj anioła swego, bo nie dostaniesz nowego.”

Licho, jako Anioł Stróż w różowych bamboszkach, zawsze dba o porządek i ma nieznośną alergię na pierze. A dodatkowo lubi mawiać o sobie w rodzaju nijakim. Cztery utopce, choć są śluzowate, glutowate i takie całe Fuj! to są zaskakująco higieniczne. Krakers, pradawny stwór z głębin odwiecznego zła, jest świetnym kucharzem. Widmo panicza, który popełnił samobójstwo, zawsze denerwuje, irytuje i psuje, ale to jest zupełnie normalne. Ponadto futrzasta Zmora, która lubi wbijać we wszystko i wszystkich(czytaj: główny bohater) swoje pazurki i Rudolf Valentino, który niecnym królikiem jest.

To wszystko doprawmy dużą dawką niecodziennych zdarzeń i mamy hit murowany! Tylko jak sobie Konrad z tym hitem poradzi? Zobaczcie sami!

,, - Co…to…  
- Krakers, proszę pana. Pradawny stwór z głębin odwiecznego zła, którego w 1836 przywołał bratanek pana Wincentego, alleluja. Panicz Zygmunt bawił się w takie tam różne… dziwne… jakieś składanie ofiar, jakieś mroczne rytuały, dzikie orgiami… Pewnej nocy miejscowi zrobili takie wielkie ognisko i spalili go pod drzewem. Szybko poszło, a psik, nawet nie zdążył wymyślić i rzucić porządnej klątwy. A Krakers został w spiżarce i zajął się gotowaniem. To mu wychodzi znacznie lepiej niż sianie zagłady.”

Dożywocie bez żadnych przeciwwskazań polecam i oceniam na 10/10. Marta Kisiel spisała się na medal za stworzenie tak nietuzinkowej historii, której humor i styl pisania rzucają się w oczy niczym neonowe barwy.

Narracja: 3-osobowa

7 komentarzy:

  1. Kurczę, wygląda bardzo ciekawie ;) Lubię polskich fantastów i choć zdarzały mi się mniej przyjemne przygody z książkami napisanymi przez naszych rodaków, to na pewno nie zrażę się do autorów z naszego podwórka i z chęcią sięgnę po książki pani Kisiel :) Tym pięknem języka mnie zachęciłaś ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wybaczam nieobecność ;-) A z książką chętnie się zapoznam, bardzo sobie cenię humor i to, że jest to dzieło polskiej autorki :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie czuję by była to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. chętnie te książkę przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. "Słowacki wielkim poetą był!"
    No, ale już do rzeczy, a gdzie pasjonująca rozmowa na temat spodenek - tudzież ich braku - Kondzia z tamtymi nawiedzonymi? Przecież "A dlaczego ten anioł nie ma spodenek?" to była najlepsza dyskusja ever. Poza tym ubóstwiam Rudolfa Valentino, a Kondzio stał się chyba moim numerem jeden wśród książkowych postaci! A Marta Kisiel staje się moim guru - postanowione.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okej, zrozumiałam przekaz: kupić meduzce książki Kisiel na urodzinki :D Załatwione!

      Usuń

Obserwatorzy