piątek, 5 września 2014

,,Tak blisko..." Tammara Webber

TOM I KONTURY SERCA

Poruszający i niebanalny romans obyczajowy skierowany do młodych kobiet. Bestseller – prawie osiemset opinii na Amazonie, w tym ponad sześćset pięciogwiazdkowych. Książka o miłości, odwadze i poczuciu winy, które mogą zmienić całe ludzkie życie.

Kiedy Jacqueline przyjechała za swoim chłopakiem, do college’u, nie spodziewała się, że po dwóch miesiącach Brad zakończy wieloletni związek. Teraz musi odnaleźć się w zupełnie obcej rzeczywistości – jest singielką, studiuje ekonomię zamiast muzyki, a byli znajomi traktują ją jak powietrze.

Pewnej nocy, tuż po wyjściu z imprezy, Jacqueline zostaje zaatakowana przez Bucka, przyjaciela jej eks-chłopaka. Ocalona przez nieznajomego, który wydaje się być przypadkiem we właściwym miejscu i o właściwym czasie, dziewczyna chce tylko zapomnieć o koszmarnym wydarzeniu. Jednak Lucas, jej wybawca, nie spuszcza z niej oka. Jacqueline nie wie, czego może się spodziewać po skrytym mężczyźnie, który całe zajęcia spędza gapiąc się na jej plecy i szkicując w notatniku.

Kiedy okazuje się, że Buck nadal prześladuje Jacqueline, ta ma do wyboru: pozostać ofiarą albo nauczyć się bronić. Luke wydaje się być rycerzem na białym koniu, ale i on ma swoje tajemnice
.

Komentarz: ,,Wybór bycia z tobą to nie była trudna decyzja, Jacqueline. To było łatwe. Niesamowicie łatwe.”

Potrzebowałam naprawdę duuużo czasu, aby zebrać swoje chaotyczne myśli i napisać skromną opinię tejże książki. Czasem tak bywa, że wiemy czy dana powieść spodobała nam się czy nie, wiemy również co konkretnego o niej powiedzieć, ale trudno jest się zebrać w sobie aby cokolwiek o niej napisać… Takie żałosne odczucie miałam z Tak blisko…


Zatem zacznę na spokojnie od powiedzenia wprost, że: romans był średniej jakości.
Z samego początku kiedy zaczynałam czytać, wydawało mi się to pustym amerykańskim schemacikiem. Owszem, pierwsze strony zapowiadały coś mocnego, bo główna bohaterka prawie została zgwałcona – prawie, ponieważ uratował ją przystojny chłopak. I mogłoby się wydawać, że książka w całości będzie obfitować w takich klimatach, czyli tu coś nas zaskoczy, tam rozemocjonuje. Ale nie! Po akcji z prawie gwałtem, akcja wskoczyła niespodziewanie na monotonno- zwyczajne tory i dążyła w tym kierunku przez dłuższy czas. Naprawdę miałam ochotę odłożyć ją i wziąć w ręce jakąś inną książkę, lecz nie, uparłam się, żeby wytrwać w mojej złotej zasadzie: ,,Doczytaj do stu stron. Jak ci się nie spodoba to odłóż.” I tak właśnie brnęłam przez problemy Jacqueline i doszłam do sto którejś strony a może było to wcześniej? Cóż, chodzi głównie o to, że jak pojawił się na głównym planie nasz tajemniczy bohater – Lucas – to Tak blisko… zaczęło się rozkręcać.

I właśnie od tego momentu wszystko nabierało innych barw. Jacqueline w końcu przestała rozmyślać o swoim eks-chłopaku i rozpoczęła swoją drogę ku sile i odwadze. Akcja stała się bardziej dynamiczna, co za czym idzie nie brodziłam już w nudzie. Do tego wątek miłosny okazał się dość oryginalny. Oczywiście Lucas skrywał swoje sekreciki, ale nie polegały one na tym, że za chwilę przyzna się do bycia wampirem lub psychopatą. O nie! Jego najważniejsza tajemnica była typowo ludzka i jeśli mam być ze sobą szczera, to znacząco mnie zaskoczyła.

,,Ludzie rzadko mówią to, co naprawdę myślą, i rzadko zdradzają to, co naprawdę czują. Nikt nie jest szczery.”

Wspominając jeszcze o wado-zalecie( tak! Pierwszy raz dostrzegłam w książce z jednej strony wadę a z drugiej zaletę), to jest to między innymi sam Lucas. O co mi dokładnie chodzi? Ano o to, że chłopak jak na niby zwykłe romansidło jest chyba zbyt idealny! Nie dość, że potrafi gotować, jest bardzo inteligentny, przystojny, ma tatuaże! i jeśli się nie mylę motor, do tego ma kilka prac dorywczych(jakim cudem on się ze wszystkim wyrabia?!), potrafi walczyć, lubi zwierzęta i jest bardzo opiekuńczy! Dobra, rozumiem, autorka chciała pokazać chłopaka idealnego do którego wszystkie czytelniczki będą wzdychać(myślę, że jej się udało), ale spójrzmy prawdzie w oczy: Lucas w tym momencie nie przypomina zwykłego chłopaka z normalnego romansidła. Został tak wykreowany że w ogóle bym się nie zdziwiła gdyby okazał się jakąś istotą nadprzyrodzoną! Lecz tak jak mówiłam, widzę w tym i wadę i jak najbardziej zaletę.

Miłość w Tak blisko… spełniła wszelkie moje oczekiwania. Było śmiesznie, czasem słodko i przede wszystkim utrzymywało się zapewnienie, że pomimo wszystkich przeszkód Jacqueline i Lucas będą razem. Tak więc na tym polu Tammara Webber spisała się na medal.

,,Miłość nie jest brakiem logiki 
Jest logiką sprawdzoną i udowodnioną 
Podgrzaną i wygiętą tak, by wpasowała się 
W kontury serca”

Ogólnie rzecz biorąc moja opinia mogła wydać się dość niejasna, ponieważ z jednej strony potępiam niektóre elementy, a z innej pochwalam. Cóż…Tak to bywa ze średnio klasyfikowanymi książkami. W takim razie powiem, że naruszona problematyka książki była warta uwagi, a romans nie banalny, ale tak jak mówiłam wcześniej, na początku Tak blisko… zniechęcało, więc jeśli chcecie przeczytać to uzbrójcie się w cierpliwość, która jak najbardziej Wam się opłaci. Jeśli chodzi o mnie, to czekam na kolejną część( Tak krucho…) po którą na pewno sięgnę, chociażby po to, żeby zobaczyć czy autorka czymś zaskoczy lub (co rzadko kiedy się zdarza) przewyższy pierwszą część.

,,-Jak ja cię znalazłem? 
- Może jestem dokładnie tam, gdzie powinnam się znaleźć.”

Narracja: 1-osobowa

14 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam tę książkę <3 ciekawa jestem części drugiej, chociaż zastanawiam się, co jeszcze autorka mogła wymyślić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jednej strony myślę, że autorka mogła zakończyć na jednej części, a z drugiej z chęcią się dowiem co nowego wymyśliła( pewnie jakiś problem pomiędzy głównymi bohaterami ><)

      Usuń
    2. Też tak sądzę, że mogłaby to być jednotomówka. Jednak tak się zżyłam z bohaterami, że jestem ciekawa jakie zmiany nastąpią w ich życiu ;) Zobaczymy już niebawem! Mam jednak nadzieję, że się nie zawiodę, bo będę... zuuuuaaa

      Usuń
  2. No właśnie pod koniec czytania zastanawiałam się czy Ci się podobało czy nie ;D Ja mam książkę na półce i w sumie nie wiem czy zacząć czytać, bo jak mi się na początku nie spodoba to mam problem skończyć, no i nie lubię cukierkowych bohaterów (szczególnie męskich)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o bohatera to mogę cię zapewnić, że nie jest cukierkowy :) Książkę klasyfikuję jako coś przyjemnego do czytania, ale trzeba przebrnąć przez troszkę nudnawy początek. Poza tym każdy czytelnik ma inne odczucia, więc powinnaś spróbować ^^

      Usuń
  3. Po Twojej recenzji mam tak okropnie mieszane uczucia, że nie wiem czy kiedyś po nią sięgnę. Wkurzają mnie tacy idealni bohaterowie, ale cóż, w życiu nie ma takich ideałów, więc chociaż w książce się o nich pokusić :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Po przeczytaniu twojej recenzji mam trochę mieszane uczucia co do książki, ale jestem raczej skłonna do przeczytania. :D Mam nadzieję, że mi się spodoba. :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie często sięgam po takie książki, ale przyznaję, że ta mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Z tego co pamiętam, mi akurat "Tak blisko..." od początku świetnie się czytało. I tak też zostało do końca, więc żywię do niej pewien sentyment. Co do Lucasa, nie zaszkodzi od czasu do czasu poczytać o takich ideałach, gorzej będzie, jeśli zaczniemy do nich porównywać ludzi wokół nas. ;)
    A tak przy okazji, z jakiego anime jest ten gif? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gifek jest z Inu x Boku SS, przy okazji powiem, że bardzo dobre anime. Zabawne i dość oryginalne ^^

      Usuń
  7. Cię wzięło na te romansidła. Czyli podsumowując: dno? :P
    Jak jest taki idealny, to już jest przesada, ciekawsi są ludzie nieidealni ze spaczoną psychiką, gdy masz świadomość, że mają coś za uszami, jakieś cięższe przeżycie, a jednocześnie zachwycają swoją osobą. No po prostu, aby być ideałem trzeba mieć skazę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj! Meduzko, sęk w tym, że ta książka to nie dno, bo bardzo mi się spodobały naruszane tematy: samoobrony kobiet, gwałtu i ogólnie ciężkiej przeszłości bohatera. Lucas pewnie ma jakąś wadę, jakąś tragiczną skazę, ale ja jej nie dostrzegłam :3 Poza tym chyba nie muszę wspominać o TYM naszym spaczeniu czytelniczym ;)

      Usuń
    2. My nie mamy spaczenia czytelniczego! Niby od kiedy?! Jakaś lista? Kto mówi o jakiejś liście?!
      E tam, stawiam, że "Morze spokoju" lepsze, ale to jak mi oddasz "Koronę w mroku", to ci pożyczę. Wyobraź sobie, że te dwie książki poruszyły mnie do głębi, więc muszą być ciekawe.

      Usuń
  8. Bardzo polubiłam tę książkę i czekam na premierę drugiej. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy