czwartek, 30 października 2014

Manga miesiąca: ,,Teen Spirit" Jea-Eun Kim

Tym razem będzie coś bardziej muzycznego, a dokładniej o tematyce muzycznej, bo piosenek z manhwy Teen Spirit samych z siebie nie odsłuchamy (chyba że ktoś ma taki talent – to moje gratulacje :D). Ostry rock, początki kariery muzycznej, wytwórnie, rywalizacje oraz potrzeba przyjaźni – to wszystko znajdziecie właśnie tutaj.


Ale zanim przejdziemy do bardziej szczegółowego wglądu, to trzeba wyjaśnić pewne słówko. Manhwa. Ma-nhwa (nie wiem czy dobrze to przesylabizowałam ><). Ale! Dla otaku, którzy siedzą w świecie anime i mangi troszkę dłużej to pojęcie nie jest nieznane. A ja mam zamiar wytłumaczyć to krótko i zwięźle – jakby to moja nauczycielka matematyki z gimnazjum powiedziała Na chłopski rozum – tak więc Manhwa moi drodzy to koreański komiks, inaczej koreańska manga. I oto cały sekret!

Tytuł alternatywny:///
Liczba tomów: 4
Liczba rozdziałów: 25
Przeczytałam na: centrum-mangi.pl

,,Buntownik z wyboru”

Hwee Kang Kim założył wraz ze swoimi przyjaciółmi zespół rockowy, który, powiedzmy sobie 
szczerze, jest bardzo kiepski ze względu na brak umiejętności kolegów w graniu na instrumentach. A jeśli chodzi o wokal, to prawdopodobnie jedynie on podtrzymuje przy życiu tą amatorską bandę. Lecz też nie jest zbyt dobry – można by powiedzieć nie oszlifowany diament. Jednakże Ktoś dostrzega talent w młodym i ambitnym Hwee Kang i w ten oto sposób dostaje propozycję nie do odrzucenia, m.in. przesłuchanie w sławnej wytwórni JBL. Przyjaciele od razu się zgadzają, bo w końcu widzą w tym szansę na wybicie się zespołu, ale nasz uparty bohater przez swoją dumę bez mrugnięcia okiem – odmawia. Jak sam mówi, skoro nie chcą od razu wydać płyty, to po co ma przychodzić na przesłuchanie? Będzie tworzyć swoją własną muzykę i nikt go nie przymusi do szkolenia i treningów.



Niby możliwość na sławę od razu przepada, ale dzięki jednemu z członków bandy, udaje się popchnąć tak wydarzenia, że i tak w końcu przychodzą na przesłuchanie.

Jak to się kończy? Kompletną tragedią. Muzyka jest jazgotem, a wokal niedoszlifowany, ale jednak po tej porażce, Hwee Kang dostaje kolejną ofertę: będzie mógł dołączyć do wytwórni JBL i kroczyć w stronę sławy, jeśli tylko porzuci zespół. Jaka będzie decyzja…?

W międzyczasie szef JBL odnajduje kolejną wyjątkowo utalentowaną osobę. Jest nią Tae Jo Moon – chłopak-geniusz w graniu na gitarze. A raczej był geniuszem jako mały chłopiec, bo po pewnych wydarzeniach zaprzestał gry i postanowił już nigdy do niej wracać. Kiedy znajduje go szef wytwórni JBL, Tae Jo od jakiegoś czasu zbratał się z ciemną stroną mocy, innymi słowy wpadł w nieciekawe towarzystwo. Dlatego pytanie brzmi: czy szefowi uda się jakoś wyciągnąć go z całkowitego dna?

Nie zdradzając zbyt wielu szczegółów w jaki sposób, lecz po pewnym czasie zarówno Hwee Kang i Tae Jo trafiają do JBL i od tego momentu rozpoczyna się ich trening. Ciężki trening…

,,Gwiazdki z nieba”

To co jest wyjątkowe w fabule to niezaprzeczalnie postacie, które swoimi ciężkimi przeżyciami z przeszłości oraz trudnymi charakterami kształtują historię Teen Spirit. Problemy, spięcia między muzykami i rywalizacje, są jak najbardziej rzeczywiste. Do tego ukazanie wyboistej drogi do stania się gwiazdą jest również przedstawiona w realny sposób. Nie brakuje tutaj także indywidualizmu. Każdy z bohaterów jest inny, ma swoje wady i zalety, a jednocześnie skrywa tajemnice, przez które staje się dla czytelnika intrygujący.

Oprócz tej utalentowanej dwójki( Hwee Kanga i Tae Jo) polubiłam, a nawet poczułam sympatię do albinosa Shin Woo, którego niektórzy bohaterowie (czytaj: 99, 99%  Hwee Kang) biorą za ducha i reagują na jego widok z krzykiem. Jego nadzwyczajność zawsze wywoływała na moich ustach uśmiech, a końcowe rozdziały grały wręcz na moich emocjach, kiedy poznawałam jego dalsze losy.

Ogólnie rzecz biorąc każdy z przyszłych muzyków miał w sobie to coś co przykuło moją uwagę. Jeśli chodzi o szefuńcia JBL to jak najbardziej spodobało mi się jego pozytywne patrzenie na ludzi i jego talent w odnajdywaniu talentów. Co do trenera Hwee Kanga to powiem jedynie: super, dziarska niespodzianka!

Wspominając jeszcze o humorze to przede wszystkim zapewniają go Hwee Kang oraz Tae Jo, którzy z powodu nie możności znalezienia wspólnego języka( i dosłownie i przenośnie!) przyczyniają się do wielu zabawnych sytuacji – często o podtekście shounen-ai lub yaoi, ale od razu mówię, a nawet podkreślam: to nie jest yaoi!

,,Dziewczyna i chłopak – trochę na opak?”

Kreska jak na manhwę jest dobra, ale nie na tyle dobra, żebym umierała z zachwytu. Bardzo mi się spodobał styl jaki autorka wykreowała dla bohaterów – trochę emo, metalu, rocku… Do tego dbałość o szczegóły nie tylko przy postaciach, lecz również przy tworzeniu tła (przestrzeni, pomieszczeń itd.) zaskarbiły u mnie szacunek – niewielu autorów zwraca na to uwagę, więc tym bardziej to doceniam.

Patrząc teraz na narysowane postacie to… Problemem jest przede wszystkim to, że niektórzy chłopcy mieli coś z dziewczęcego wyglądu, zaś kobiety były trochę zbyt rozbudowane i raczej nabierały cech męskich, tudzież pełniły rolę twardych i męskich chłopczyc. W charakterze też dało się zauważyć taki zabieg, ale tak jak mówiłam już wcześniej: to nie jest yaoi!

,,Słodko-ostry rock!”

Teen spirit jest pierwszą taką mangą naruszającą temat muzyczny, którą miałam zaszczyt zapoznać. Dlatego mogę powiedzieć: niczego nie żałuję i mam ochotę na więcej. Fabuła jest jak najbardziej dynamiczna i narusza realne problemy z którymi borykają się młodzi ludzie, bohaterowie są nietuzinkowi, a kreska interesująca.

Teen spirit ma potencjał, a raczej miał potencjał. Dlaczego? Zapewne niewielu z Was wie, lecz niniejsza manhwa miałaby więcej rozdziałów, ale niesprawiedliwość tego świata przyczyniła się do śmierci autorki. Jea-Eun Kim, zmarła 2 czerwca 2011 roku na raka i z tego też powodu Teen Spirit urywa się w tym znaczącym momencie.

Kiedy przeczytałam ostatnie strony poczułam się lekko zagubiona, a nawet zdezorientowana. Bo w jednej chwili akcja pewnego wątku zaczynała nabierać tempa, a tu nagle wszystko się skończyło. Tak po prostu. Bez żadnego puf! Można by powiedzieć, ze Teen Spirit zmarło wraz z autorką, ale każdy z nas wie, że dzieła zostają na wieczną pamiątkę i utrwalają pamięć o autorze.

W ten oto prosty sposób, przekazuję dalej pamięć o dziele Jea-Eun Kim, które mam nadzieję przypadnie Wam do gustu.

Ocena fabuły: 8/10
Ocena kreski: 7/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena ogólna: 8/10


6 komentarzy:

  1. Tytuł od razu skojarzył mi się z Nirvaną. :D
    Myślę, że przypadnie mi do gustu, więc na pewno po nią sięgnę. Rockowa tematyka brzmi obiecująco, a i styl bohaterów jest dla mnie dodatkową zachętą. Szkoda tylko, że akcja urywa się tak w trakcie. No ale cóż, tego nie przeskoczymy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby jeszcze bardziej cię uszczęśliwić powiem: że są niewielki nawiązania do Nirvany i bodajże Hwee Kang wzoruje się na nim :3

      Usuń
  2. Ja taka stara jestem. że nie wiem, co to manga

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... chyba zacznę czytać ten tytuł. Akurat 4 tomy, to idealnie na jakiś weekend. Najpierw jednak zakończę swoją przygodę z "Dengeki Daisy" bo czeka już trochę czasu :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja koleżanka jest ogromną fanką mangi, więc mi pożyczy, a jak nie to przeczytam na jakieś stronie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Chciałabym zapoznać się z tą serią, Co prawda nie kupuję mang, tylko pożyczam od przyjaciółki, ale może kiedyś się skuszę jednak na jakieś własne egzemplarze. Podoba mi się tematyka tej serii no i Twoja recenzja też zachęca ;)
    Zmieniłam nazwę i adres bloga na POCZYTAlna umsyłowo
    poczytalna-umyslowo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy