poniedziałek, 20 października 2014

,,Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow


"Mistrz i Małgorzata" - jak wiele genialnych utworów - wymyka się jednoznacznemu opisowi, prowokując mnogość interpretacji. Ta powieść szkatułkowa, bogata w odniesienia do literatury światowej, wciąż zadziwia bogactwem tematyki. Znaleźć w niej można rozważania na temat kondycji sztuki, echa nieustannego konfliktu twórcy z otoczeniem, klasyczny filozoficzny motyw walki dobra ze złem, ale także ciętą satyrę oraz ironiczne odniesienia do ocierającej się wielokrotnie o absurd radzieckiej rzeczywistości lat trzydziestych. A także - rzecz jasna - cudowny wątek miłosny tytułowych Mistrza i Małgorzaty, który dla wielu czytelników jest jedną z największych zalet tej książki.



Komentarz:  
,,No więc… kim jesteś ty? 
-Tej siły cząstką drobną, 
Co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro.” 
J. W. Goethe, Faust

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o Mistrzu i Małgorzacie sądziłam, że będzie to jakiś wiekopomny romans na miarę Dumy i Uprzedzenia Jane Austen lub Wichrowych Wzgórz Emily Bronte. Pod pewnym względem miałam rację, ale jakim zaskoczeniem było odkrycie, że Bułhakow za pośrednictwem diabła wyśmiewa się z całego społeczeństwa rosyjskiego. Chociaż nie, źle to ujęłam. Nie wyśmiewa się, ale robi sarkastyczne przytyki w ich kierunku.


Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomymi
Lecz wróćmy do początku, czyli do pierwszego rozdziału, który idealnie pokazuje prawdziwość słów: ,,Nigdy nie rozmawiaj z nieznajomym”. Nie bez powodu rodzice wpajają swoim pociechom tą żelazną zasadę, dzięki której można uniknąć niebezpieczeństw. No, ale dzieci a dorośli to zupełnie inna sprawa – tak można by pomyśleć. Jak bardzo mylne jest to rozumowanie, doświadczają pierwsi bohaterowie: dziennikarz i poeta, którym bez problemu przychodzi rozmowa z nieznajomym zza granicy o sprawach dość drażliwych już w tamtych czasach m.in. o religii. A dokładniej o braku wiary rosyjskiego społeczeństwa, które próbuje myśleć jak najbardziej racjonalnie. Dziennikarz i poeta jako ateiści są zdania że Jezus nigdy nie istniał, zaś nieznajomy wręcz przeciwnie – bierze to za fakt dokonany.

I tak więc pan Woland (per nieznajomy) opowiada prawdziwą historię o życiu Jeszui, a jego słuchacze patrzą na to sceptycznym okiem. W pewnym momencie rozmowa między trójką panów zaczyna pędzić w niebezpiecznym kierunku i tak dziennikarz i poeta otrzymują fakty dotyczące ich przyszłości: pierwszy zostanie zabity poprzez dekapitację, zaś drugi trafi do psychiatryka z powodu schizofrenii. Kto by pomyślał, że to wszystko okaże się czystą prawdą? A po drugie, komu by wpadło do głowy, że nieznajomy może okazać się diabłem?

„Ten, który kocha, powinien dzielić los tego, kogo kocha”

Właśnie tak rozpoczyna się ta nadzwyczajna powieść, która dla każdego może zostać odczytana w różnoraki sposób. Innymi słowy: każdy może mieć inną interpretację i każda jest poprawna.

Bezapelacyjnie największą zaletą Mistrza i Małgorzaty są intrygująco wykreowane postacie. Przede wszystkim: Woland, diabeł, który ukazuje zakłamanemu społeczeństwu prawdę – w dość drastyczny a zarazem zabawny sposób. To co wydało mi się aż nadto interesujące to to, że szatan nie ma złych zamiarów i sam nie jest złą postacią. Jego cel i środki jakie przy tym wykorzystuje poruszają wyobraźnię czytelnika a dodatkowo zmuszają do przemyśleń nad pewnymi wartościami filozoficznymi.

„Jam jest częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie dobro czyni.”

Następnymi bohaterami są Korowiow oraz kot Behemot( ci co czytali Ja, diablicę Katarzyny Bereniki-Miszczuk, zapewne kojarzą, że tam też się pojawia psotny kocur). Ta komiczna parka zawsze wprowadza atmosferę sarkazmu i żartu, a równocześnie sieje chaos.


Rosjanie, którzy są względnie pobocznymi postaciami również odgrywają duże znaczenie. Można to ująć tak: każda osoba w książce jest ważna, a jej czyny, historia i grzechy wpływają na akcję powieści. Społeczeństwo rosyjskie jest uznawane przez Wolanda za złe (dosłownie: złe, zgniłe, bez wartości) i jedynie poprzez niecne czyny samego diabła może zmądrzeć.

Jeśli chodzi o wątek romantyczny i tytułową parkę to ich historia zaczyna się dopiero po setnej stronie( jeśli się nie mylę). Niby odgrywają znaczącą rolę w całej powieści, lecz romans jako sam w sobie nie poruszył zbytnio mojego serca – może to przez oschłość Mistrza?

,,Kto ci powiedział, że na świecie nie ma prawdziwej, wiernej i wiecznej miłości? Takiemu kłamcy trzeba odciąć jego parszywy język!”

Fabuła szczerze mnie zaskoczyła, a styl pisania autora był niespodziewanie prosty w zrozumieniu i przyjemny w czytaniu. Humor, ironia i wyczyny komicznej parki zawsze mnie rozśmieszały, a naruszanie głębszych wartości poruszało we mnie delikatną strunę mojej duszy.

Bez żadnych oporów trzeba przyznać, że Mistrz i Małgorzata zasługują na miano klasyka oraz lektury ambitnej. Jest to dzieło wszechczasów i myślę, że każdy powinien się z nim zapoznać – chociażby po to by posmakować czegoś bardziej wartościowego. Obiecuję, że ta książka na pewno Was zaskoczy!

„Wszystko będzie, jak być powinno, tak już jest urządzony świat.”

Narracja: 3-osobowa

2 komentarze:

  1. Przeczytałam "Mistrza i Małgorzatę" rok temu. Często sięgam po klasyki, więc nie było w tym nic dziwnego. Książka bardzo mi się podobała. Szkoda, że przez to, że powieść ta uważana jest za lekturę, tak mało osób po nią sięga...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta książka wciąż przede mną. Początkowo planowałam przeczytać ją mniej więcej za rok, gdy już będę bliżej jej omawiania w szkole, jednak w tej chwili naszły mnie wątpliwości, czy aby wytrzymam tak długo, bo "Mistrz i Małgorzata" bardzo mnie ciekawi. ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy