sobota, 6 grudnia 2014

,,Saga księżycowa. Cinder" Marrisa Meyer

TOM I

Saga przyszłości ma swój początek dawno, dawno temu… Cinder mieszka w hałaśliwym Nowym Pekinie, zdziesiątkowanym przez zarazę. Jako dziewczyna cyborg o tajemniczej przeszłości jest obywatelką drugiej kategorii. Lecz kiedy na jej drodze staje przystojny książę Kai, Cinder nagle znajduje się w epicentrum międzygalaktycznej walki z bezlitosną królową Luny. Rozdarta między obowiązkiem a wolnością, wiernością a zdradą, musi wyjawić sekrety swojej przeszłości, aby ochronić przyszłość...

Komentarz: ,,Może spotkasz odpowiednią dziewczynę na uroczystościach. Ekspresowy romans, żyli długo i szczęśliwie i przez resztę swych dni nie doświadczyli trosk.”

Ostatnimi czasy zauważyłam, że pojawia się sporo filmów, które powstają na podstawie klasycznych bajek. Mieliśmy już mroczniejsze wydania, typu Alicja w krainie czarów, Dziewczyna w czerwonej pelerynie, Królewna Śnieżka i Łowca… Na horyzoncie mogliśmy również dostrzec książki, które czerpały z tematyki księżniczek i właśnie jedną z nich jest Cinder.  


Wszyscy znają bajkę o Kopciuszku – biednej dziewczynie, która żyła na łasce swojej macochy i jej dwóch córek. Każdy kojarzy wielki bal i zgubiony pantofelek, prawda? I nie jest żadną niespodzianką, że opowieść kończy się happy endem.


Tylko, że historia Marissy Meyer nabrała zupełnie innych barw, bardziej realnych, brutalnych, przyprawianych wspaniałym wyobrażeniem przyszłości oraz wschodniego orientu. Akcja rozgrywa się w przyszłości w Nowym Pekinie, gdzie od kilkunastu lat szerzy się zakaźna choroba. Jej przyczyną są Lunarzy, mieszkańcy Księżyca, którzy po przybyciu na Ziemię nieświadomie? sprowadzili zarazę na Ziemię. Ich królowa jako bezwzględna zołza, postawiła pewien warunek od którego zależy czy rozpęta się wojna między Ziemianami a Lunarami, czy zapanuje pokój. Lecz warunek nie dość, że ma wysoką cenę, to jeszcze jest naszprycowany wieloma haczykami….

Główna bohaterka, Cinder, jest cyborgiem i pracuje jako mechanik, a po znajomości klasyka, można było się spodziewać, że dziewczyna nie ma prostego życia. Życie z macochą, która w każdej chwili może się jej pozbyć jest naprawdę uciążliwe, dlatego nic dziwnego, że już od jakiegoś czasu planuje ucieczkę. Jednakże, wszystko się zmienia, kiedy pewnego dnia podchodzi, do jej budki gdzie pracuje, pewien przystojny mężczyzna. I to nie byle jaki przystojny mężczyzna, tylko książę we własnej osobie!

„Czy istoty twojego pokroju wiedzą, czym jest miłość? Czy ty w ogóle coś odczuwasz, czy to jedynie kwestia... oprogramowania?”

Nie powiem, ale pomysł autorki bardzo mi się spodobał. Osadzenie wydarzeń w przyszłości i zrobienie z głównej bohaterki pół cyborga jest naprawdę dobrym wyczynem. Do tego dochodzą nawiązania do pierwowzoru, choć troszkę przekształcone oraz nowe elementy, które mnie osobiście oczarowały. Niestety, ale tak jak ukazał się zachwyt tak musiało pojawić się również zniechęcenie spowodowane przewidywalnością. Nie było żadnych zaskoczeń, ani żadnych niespodzianek. Działania Cinder były oczywiste; niby tajemnice, które miały wzbudzić ciekawość i chyba miały spędzić mi sen z powiek, były łatwe do odgadnięcia. I bodajże jedynie końcówka książki wywarła na mnie mocne wrażenie. Ale czego można było się spodziewać, kiedy zna się fabułę klasycznej bajki i wiadomo było, że pomimo wątpliwości bohaterki i tak wyląduje na tym przeklętym balu. Tak więc, moi drodzy, czytając będziecie bardziej błyskotliwi niż Cinder i wszystko będzie dla Was oczywiste.

Jeśli chodzi o wywieranie emocji to humor przejawiał się sporadycznie i nie zawsze był śmieszny. Złość, gniew oraz nienawiść – gwarantowane. A co do smutku… Cóż… Niby były sceny, które powinny wywołać we mnie współczucie oraz wzruszyć do łez… Ale nie. Sorry, ja tego nie kupiłam, tylko przeszłam przez to z niewymuszoną kamienną twarzą.

,,- Skoro już jesteśmy przy operacji oczu, czy wiesz, że brakuje ci kanalików łzowych? 
- Czego? Naprawdę? A myślałam, że jestem po prostu emocjonalnie upośledzona.”

Co do wątku romantycznego to zbytnio mnie nie poruszył. Owszem, książę Kai był niesamowity pod każdym względem i kiedy flirtował z Cinder to było nawet słodko, lecz nic nie przyczyniło do wprawienia mojego serca w szybszy bieg. Choć patrząc z drugiej strony to jestem wdzięczna pisarce, że nie poszła za przykładem z pierwowzoru i na siłę nie stworzyła głębokiej miłości w krótkim czasie ich znajomości. Były wątpliwości, były kłamstwa między tą dwójką i poczucie zranienia. Nie było tak, że początkowa miłość może wszystko wybaczyć. Nie ma banalnego happy endu.

Ogólnie rzecz biorąc, Cinder szybko się czyta i dużą zaletą jest wykreowanie ciekawych postaci. Tak jak wspominałam podziwiam autorkę za tak szeroką wyobraźnię i stworzenie czegoś co było naprawdę miłą przygodą. Ale nie porywającą. Książki nie zaklasyfikuję jako coś szałowego, co wywarło na mnie ogromne wrażenia, ale również nie powiem, że była tak słaba jak niektóre książki, które lubię klasyfikować w kategorii Czarne Komentarze.

Dlatego też powiem, że jest średnią powieścią, która na pewno spodoba się osobom uwielbiającym nawiązania do klasycznych bajek i którzy pragną również czegoś futurystycznego.

„Łatwiej jest przekonać innych o swojej urodzie, jeśli samemu nie ma się co do niej wątpliwości. Lustra mają jednak nieprzyjemny zwyczaj przekazywania prawdy.”

Narracja: 3-osobowa



6 komentarzy:

  1. Ja uwielbiam tą sagę i nie mogę się doczekać kontynuacji! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt, sporo tego. "Czarownica", "Dziewczyna w czerwonej pelerynie" itd. Jakoś za rok wyjdzie "Kopciuszek" z Cate Blanchett, Hayley Atwell, Holliday Grainger i tym aktorem, co grał Robba Starka. ;) Cieszę się, że baśnie wciąż inspirują, zawsze sięgam po tego rodzaju filmy/książki. Powyższą pozycję już od dawna mam na oku, sam pomysł z cyborgiem wydaje mi się niesamowity. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tą książkę .
    Szkoda że tobie nie spodobała się tak jak mi.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie :)
    in-our-different-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Baaardzo podobał mi się zarówno ten, jak i następny tom, szkoda, że Tobie aż tak "Cinder" nie przypadła do gustu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Na mnie Cinder jak i Scarlet wywarły pozytywne wrażenie. Szkoda, że nie można doczekać się na trzeci tom :)

    OdpowiedzUsuń
  6. "Cinder" czytało mi się całkiem miło, choć powieść rzeczywiście była dość przewidywalna.. Chętnie zapoznałabym się z kolejną częścią, ale jakoś do tej pory nie miałam okazji. :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy