czwartek, 30 października 2014

Manga miesiąca: ,,Teen Spirit" Jea-Eun Kim

Tym razem będzie coś bardziej muzycznego, a dokładniej o tematyce muzycznej, bo piosenek z manhwy Teen Spirit samych z siebie nie odsłuchamy (chyba że ktoś ma taki talent – to moje gratulacje :D). Ostry rock, początki kariery muzycznej, wytwórnie, rywalizacje oraz potrzeba przyjaźni – to wszystko znajdziecie właśnie tutaj.


Ale zanim przejdziemy do bardziej szczegółowego wglądu, to trzeba wyjaśnić pewne słówko. Manhwa. Ma-nhwa (nie wiem czy dobrze to przesylabizowałam ><). Ale! Dla otaku, którzy siedzą w świecie anime i mangi troszkę dłużej to pojęcie nie jest nieznane. A ja mam zamiar wytłumaczyć to krótko i zwięźle – jakby to moja nauczycielka matematyki z gimnazjum powiedziała Na chłopski rozum – tak więc Manhwa moi drodzy to koreański komiks, inaczej koreańska manga. I oto cały sekret!

Tytuł alternatywny:///
Liczba tomów: 4
Liczba rozdziałów: 25
Przeczytałam na: centrum-mangi.pl

,,Buntownik z wyboru”

Hwee Kang Kim założył wraz ze swoimi przyjaciółmi zespół rockowy, który, powiedzmy sobie 
szczerze, jest bardzo kiepski ze względu na brak umiejętności kolegów w graniu na instrumentach. A jeśli chodzi o wokal, to prawdopodobnie jedynie on podtrzymuje przy życiu tą amatorską bandę. Lecz też nie jest zbyt dobry – można by powiedzieć nie oszlifowany diament. Jednakże Ktoś dostrzega talent w młodym i ambitnym Hwee Kang i w ten oto sposób dostaje propozycję nie do odrzucenia, m.in. przesłuchanie w sławnej wytwórni JBL. Przyjaciele od razu się zgadzają, bo w końcu widzą w tym szansę na wybicie się zespołu, ale nasz uparty bohater przez swoją dumę bez mrugnięcia okiem – odmawia. Jak sam mówi, skoro nie chcą od razu wydać płyty, to po co ma przychodzić na przesłuchanie? Będzie tworzyć swoją własną muzykę i nikt go nie przymusi do szkolenia i treningów.

niedziela, 26 października 2014

,,Strąceni" Gwen Hayes

TOM I

W jej snach jest jak ze snów: uwodzicielski, czuły, piękny.
To dlaczego odtrąca ją na jawie?
Życie siedemnastoletniej Thei zawsze pełne było zakazów i nakazów. Ojciec nie pozwalał jej spotykać się z koleżankami ani umawiać z chłopcami. Nigdy nie miała takiej swobody, jak inne dziewczyny w jej małym miasteczku.
A potem zaczęły ją nawiedzać sny. Straszne i piękne. Gdzie błądziła w labiryncie cierni i przemierzała rzekę łez. I gdzie był On.
I nagle chłopak ze snów pojawia się w jej szkole.

Komentarz: ,,Wszystko zmieniło się tej nocy, kiedy zobaczyłam, jak płonący chłopak spada z nieba.”

Już na wstępie powiem, że czytałam Strąconych na siłę. Nie była to jakaś pasjonująca powieść, która rzuciłaby mnie na kolana lub wywołała jakieś niezapomniane emocje. Jestem pewna, że po jakimś czasie po prostu zapomnę o niej i wcale nie będzie mi z tego powodu przykro.

No, ale niby czego mogłam się spodziewać po tak naiwnej paranormalnej młodzieżówce?

poniedziałek, 20 października 2014

,,Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow


"Mistrz i Małgorzata" - jak wiele genialnych utworów - wymyka się jednoznacznemu opisowi, prowokując mnogość interpretacji. Ta powieść szkatułkowa, bogata w odniesienia do literatury światowej, wciąż zadziwia bogactwem tematyki. Znaleźć w niej można rozważania na temat kondycji sztuki, echa nieustannego konfliktu twórcy z otoczeniem, klasyczny filozoficzny motyw walki dobra ze złem, ale także ciętą satyrę oraz ironiczne odniesienia do ocierającej się wielokrotnie o absurd radzieckiej rzeczywistości lat trzydziestych. A także - rzecz jasna - cudowny wątek miłosny tytułowych Mistrza i Małgorzaty, który dla wielu czytelników jest jedną z największych zalet tej książki.



Komentarz:  
,,No więc… kim jesteś ty? 
-Tej siły cząstką drobną, 
Co zawsze złego chce i zawsze sprawia dobro.” 
J. W. Goethe, Faust

Kiedy pierwszy raz usłyszałam o Mistrzu i Małgorzacie sądziłam, że będzie to jakiś wiekopomny romans na miarę Dumy i Uprzedzenia Jane Austen lub Wichrowych Wzgórz Emily Bronte. Pod pewnym względem miałam rację, ale jakim zaskoczeniem było odkrycie, że Bułhakow za pośrednictwem diabła wyśmiewa się z całego społeczeństwa rosyjskiego. Chociaż nie, źle to ujęłam. Nie wyśmiewa się, ale robi sarkastyczne przytyki w ich kierunku.

sobota, 18 października 2014

,,Joyland" Stephen King

Devin Jones, student college’u, zatrudnia się na okres wakacji w lunaparku, by zapomnieć o dziewczynie, która złamała mu serce. Tam jednak zmuszony jest zmierzyć się z czymś dużo straszniejszym: brutalnym morderstwem sprzed lat, losem umierającego dziecka i mrocznymi prawdami o życiu – i tym, co po nim następuje. Wszystko to sprawi, że jego świat już nigdy nie będzie taki sam...
Życie nie zawsze jest ustawioną grą. Czasem nagrody są prawdziwe. Bywają też cenne.

Pasjonująca opowieść o miłości i stracie, o dorastaniu i starzeniu się – i o tych, którym nie dane jest doświadczyć ani jednego, ani drugiego, bo śmierć zabiera ich przedwcześnie.

„Joyland” to Stephen King w szczytowej pisarskiej formie, równie poruszający jak „Zielona Mila” czy „Skazani na Shawshank”. To jednocześnie kryminał, horror i słodko-gorzka powieść o dojrzewaniu, która poruszy serce nawet najbardziej cynicznego czytelnika.

Komentarz: ,,Kiedy mowa jest o przeszłości, każdy pisze fikcję.”

Jest to moja pierwsza książka Stephena Kinga, którą przeczytałam w całości – wcześniej miałam nieudane podejście z Czarną Bezgwiezdną Nocą, która troszkę mnie znudziła, ale mam zamiar do niej wrócić w najbliższym czasie. Tak więc jakie są moje wrażenia po błyskawicznym zapoznaniu się z moją pierwszą historią mistrza horrorów?

Dreszczyk emocji - był. Momenty grozy i strachu – tak jest. Nie banalna historia – oczywiście. Przesłanie z wartościami – jak najbardziej.

sobota, 11 października 2014

,,Pakt złodziejki" Ari Marmell

TOM I

Poznać przeszłość. Zrozumieć siebie.

W jedną noc Adrienne Satti straciła w powodzi krwi wszystko, co kochała. Od tej chwili przestała wieść normalne życie i przemieniwszy się w Złodziejkę, przemierza świat, torując sobie drogę przy pomocy ulubionego rapiera. W ten sposób pojmuje sprawiedliwość. Razem ze swoim bóstwem, Olgunem, próbuje zrozumieć, co i dlaczego stało się dawno temu w jej życiu.

Komentarz: ,,Jest niezwykle pomysłowa, kiedy zechce, potrafi czaić się jak duch i wydaje się niezbyt obciążona zdrowym rozsądkiem.”

Po Koronie w Mroku czułam straszny niedosyt. Chciałam przeczytać książkę w której główną rolę odegra silna, sarkastyczna bohaterka, a miejsce całej historii będzie rozgrywać się w czasach średniowiecza przy czym wydarzenia będą lekko zakrapiane fantastyką. I co znalazłam? Pakt złodziejki. Ten nieszczęsny Pakt złodziejki!

Dlaczego nieszczęsny? Tu znowu muszę wspomnieć o Koronie w Mroku, ponieważ była naprawdę cudowną książką i kiedy czytałam książkę Ari Marmela to cały czas miałam myśli: ,,Ta książka nie jest tak dobra jak Korona w Mroku.” lub ,,Pakt złodziejki nie dorównuje Koronie w Mroku.” Więc jak mogę teraz ze szczerym sercem opisać tą powieść? Jakoś mogę, bo właśnie to robię :D. Ale chodzi o to, że minęło troszkę czasu i nabrałam dystansu do obu książek i zdołałam rozdzielić je na osobne dzieła literackie.

Więc dlaczego nadal pozostaje to określenie: nieszczęsna?

poniedziałek, 6 października 2014

,,Korona w Mroku" Sarah J. Maas

TOM II

Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.

Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?

Komentarz: ,,Śmierć jednakże była zarówno jej klątwą, jak i darem, a do tego dobrą przyjaciółką od wielu, wielu lat.”

Moje uczucia po przeczytaniu Szklanego Tronu można by porównać do destrukcyjnej fali tsunami, która przyniosła ze sobą wiele wrażeń i adrenaliny, a po przepłynięciu pozostała jedynie pustka i zgliszcza. Pustka, której nie dało się zapełnić i niedosyt spowodowany chęcią poznania dalszego ciągu pasjonującej historii o Zabójczyni. Właśnie tak Sarah J. Maas zszarpała i pocięła moje uczucia przy pierwszym tomie. A co się stało przy Koronie w Mroku? Kompletna apokalipsa!

sobota, 4 października 2014

,,Krwawy fiolet" Dia Reeves

Szaleństwo nigdy nie było tak pociągające.

W Portero, niewielkiej, z pozoru sennej mieścinie dzieje się coś niepokojącego… A Hanna liczyła, że właśnie tu znajdzie bezpieczny dom… Tymczasem odkryje mroczne sekrety, które każdego normalnego człowieka śmiertelnie by przeraziły. Jej jednak na szczęście daleko do normalności.
Jeśli szalona dziewczyna trafia do jeszcze bardziej szalonego miejsca tylko dwie rzeczy są pewne: wszystko się może zdarzyć, a bezpieczeństwo jest złudne.

Komentarz: ,,Wolę być nieszczęśliwa na wolności niż szczęśliwa w klatce.”

DZIWNA. To jest naprawdę dziwna książka. A kiedy ja w ten sposób określam jakąś powieść, to znaczy że coś jest naprawdę nie w porządku.

Na okładce Krwawego Fioletu znajduje się zdanie: ,,Szaleństwo nigdy nie było tak pociągające” i kiedy po raz pierwszy zobaczyłam tą książkę, pomyślałam, że zapewne po raz kolejny jakiś autor zaserwuje nam słabą wizję wariactwa. O bogowie, jak ja się strasznie myliłam! Nie dość, że już przy pierwszym rozdziale zostaje nam przedstawiona główna bohaterka z dwubiegunowością (chorobą maniakalno-depresyjną, jak sama lubi podkreślać…), to do tego jeszcze okazuje się, że miasteczko w którym się znalazła ma jeszcze gorszą przypadłość niż ona sama!

Obserwatorzy