piątek, 23 stycznia 2015

,,Brudny świat" Agnieszka Lingas-Łoniewska


Jeden z najpopularniejszych fan fiction, w 2010 wydany w USA pod tytułem "Dirty World" doczekał się polskiej premiery. Wstrząsająca opowieść o miłości, demonach przeszłości, głęboko skrywanych tajemnicach i o wielkiej namiętności. Wichrowe wzgórza miały swoich Cathy i Heathcliffa, Brudny świat pokazuje zagmatwane i tragiczne losy Kati i Tommy'ego.

„Pozostań przy mnie na zawsze
- przybierz, jaką chcesz, postać
- doprowadź mnie do obłędu,
tylko nie zostawiaj mnie samego w tej otchłani,
gdzie nie mogę cię znaleźć!
Nie mogę żyć bez mojego życia.
Nie mogę żyć bez mojej duszy!"

Komentarz: ,,Kocham cię bardziej niż cokolwiek w tym brudnym świecie.”

Świat nie jest idealny, tak samo jak niedoskonali są ludzie. Nie ma sprawiedliwości, spotykasz na swojej drodze same przeszkody, problemy rosną jak grzyby po deszczu i masz kłopot z odnalezieniem celu do którego możesz dążyć. Czujesz się zagubiony, bo wiesz, że życie jest ciężkie i sprawia ci dużo smutków bez powodu. Naprawdę trudno jest żyć, ale… kiedy pewnego dnia spotykasz na swojej drodze promyki światła, uświadamiasz sobie, że twoje istnienie na tym brudnym świecie ma sens. I warto w nim żyć.

Tym oto wstępem wyraziłam cały swój ból do życia i podkreśliłam pełną esencję książki Agnieszki Lingas-Łoniewskiej pt: Brudny świat, gdzie bohaterowie po doświadczeniu niesprawiedliwości oraz całkowitym zagubieniu się w mroku, odnajdują w końcu swoje promyczki światła.

,,Żyłem w brudnym świecie bez zasad, bez granic, wszystko było dozwolone, łatwe i szybkie, nie pozostawało nic po sobie, takie proste i bezwartościowe. Brudne. A teraz wszystko się zmieniło. Ja się zmieniłem. I moje życie nabrało sensu. Miałem przed sobą jakieś cele. I choć pojawiały się trudne sytuacje, to czy mogły nas w jakiś sposób osłabić? Nie. Wiedziałem, że nie ma szans.”

Niestety, pomimo ambitnego początku moja opinia nie będzie wiązała się z pozytywnym komentarzem do powieści, lecz również nie oznacza to, że będę wieszać psy i odwodzić Was od sięgnięcia po nią. Dlatego powiem najpierw o słabszych stronach…

Po pierwsze, Brudny świat jest porównywany w dość znaczącym stopniu do arcydzieła literatury jakim są Wichrowe Wzgórza. Czytałam obie książki i mogę stwierdzić ze stuprocentową pewnością, że Brudny świat jest jedynie wyblakłym cieniem historii o Cathy i Heathcliffie. U Emily Bronte dało się poczuć mroczny klimat, opowieść była przemyślana i dobrze rozwinięta, wstrząsała emocjami, a bohaterowie byli naturalni i dobrze wykreowani. U Lingas-Łoniewskiej wiało sztucznością sytuacji, akcja błyskawicznie pędziła, tak że nie dało rady wczuć się w atmosferę, a co do bohaterów(osobno) zostali dobrze przedstawieni, ich przeszłości wiały tajemnicą i grały na emocjach, ale bohaterowie(razem) byli całkowicie nienaturalni.


,,Heathcliff też nie mógł żyć bez swojej Cathy. I tylko mogłam mieć nadzieję, że nasza miłość skończy się inaczej.”

Z tej przyczyny przechodzimy do wady numer dwa, czyli związku pomiędzy Kati a Tommym, który rozwinął się w sposób dziwacznie sztuczny i potoczył się dalej tym samym torem. To co najbardziej mnie irytowało i męczyło to momenty, kiedy myśleli o sobie w kategoriach mój mężczyzna, moja dziewczyna, mój facet, moja kobieta… To było straszne! Dobra, rozumiem, że niektórzy ludzie w związku tak sobie mówią, ale czytając miałam tylko jedną myśl: ,,Błagam, przestańcie, bo to jest zbyt wymuszone.”. Do tego dochodzą też niby ambitne wyznania miłosne, które były bardzo piękne, kwieciste i ambitne, ale nijak wpasowywały się w tło książki. Nie pasowały do wykreowanego brudnego świata i tym bardziej do buntowniczego Tommy’ego, który wyznać miłość mógł w bardziej charyzmatyczny sposób.

I po trzecie, akcja za bardzo pędziła, przez co zbytnio mnie nie rozemocjonowała.

,,Życie w masce było o wiele wygodniejsze. Puste, ale nie wymagało wysiłku.”

Patrząc teraz na jaśniejsze strony powieści, to sam pomysł na fabułę był dobry. Miłość pomiędzy rockmanem a zwykłą dziewczyną i ukazanie w tle demonów przeszłości – znakomite. Co do stylu pisania autorki nie miał sobie nic do zarzucenia, ponieważ szybko i łatwo mi się czytało. Było sporo zwrotów akcji i niespodzianek – tym bardziej na końcu, chociaż można by jeszcze porozmyślać, czy aby nie było znowu zbyt sztucznie. Jeśli chodzi o oprawę graficzną to jak najbardziej wydawnictwo się spisało, ponieważ mężczyzna na okładce hipnotyzuje swoim spojrzeniem.

,,On i ja – dwie tak odrębne osobowości żyjące w tak różnych światach. Dwa przyciągające się bieguny. A z drugiej strony trochę podobni, naznaczeni jakoś przez przeszłość, przez okrutne wydarzenia, napiętnowani przez zło, które dotknęło nas bezpośrednio. Nie każdy by temu podołał, ale my na razie dawaliśmy radę. Bo ja kochałam jego, a on mnie. Miłością szaloną, to prawda, ale teraz czystą, bez żadnych demonów przeszłości. I to dla mnie było najważniejsze.”

Podsumowując, Brudny świat był książką średnią, ani nie zachwycił tak żebym wspominała go od czasu do czasu, ani nie sprawił że znienawidziłam go, przeklinając z dnia na dzień. Było kilka wad, kilka zalet, lecz najważniejsze, że przyjemnie mi się poznawało historię bohaterów. Poleciłabym osobom lubiącym historie miłosne oraz chcących poznać kolejne opowieści wzięte z naszego brudnego świata.
,,Miałem nadzieję, że nasz związek stanie się początkiem czegoś wielkiego i najlepszego. Ale wiadomo, nadzieja to jedno, a życie to całkiem coś innego.”

7 komentarzy:

  1. Uch... I tak bym raczej tego nie tknęła - wydany fanfik mnie nie przekonuje, a recenzja też raczej nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nieco inne zdanie na temat tej książki. Możliwe, że szybko pędziła akcja, jednak no.. ja mam inne zdanie. Zapraszam do siebie i
      Pozdrawiam . ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam autorkę i z ta książka od dawna jest na mojej liście "Must read" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tej autorki do tej pory czytałam tylko ,,W szpilkach od Manolo", możliwe, że sięgnę po więcej jej książek :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zwykle porównania się lekko(lub znacznie) przerysowane, niedawno czytałam młodzieżówkę porównywaną do dzieł Orwella, była daleka od porównania... Mimo wszystko książkę z chęcią bym przeczytałam, tak dla relaksu. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Raczej nie dla mnie... choć czytałam jedną książkę autorki i mi się podobała.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wcześniej nie słyszałam o tej książce, a Twoja recenzja nie przekonała mnie do sięgnięcia po nią. Może i każdy ma inny gust i podobają nam się różne rzeczy, ale ja ten tytuł skreślam od razu. ;)

    http://pokoj-ksiazkoholiczki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy