sobota, 31 stycznia 2015

Manga miesiąca: ,,Tonari no Kaibutsu kun" Robico

A więc jednak. Decyzja zapadła, pomimo tego, że nie zostałam obarczona żadnymi głosami sprzeciwu czy poparcia. Długo też nad tym nie myślałam - po prostu usiadłam dzisiaj przy laptopie i spontanicznie postanowiłam jednak napisać pierwszy w tym roku post kategorii Manga miesiąca, który w 2014 szczycił się znikomą popularnością, ale może w 2015 to się zmieni (I hope...).  Co jeszcze mogę powiedzieć na wstępie? Na pewno to, że będę przedstawiać mangi nietypowe i takie, które są warte przeczytania, ponieważ bubli nie będę komentować i poświęcać im jakiejś należytej uwagi. Ceńmy sobie nasz niedostatecznie długi czas!

Przechodząc teraz do dania głównego, to chciałam Wam przedstawić wariacko zabawną komedię romantyczną, jaką jest Tonari no Kaibustu kun.

Tytuł alternatywny: My Little Monster
Liczba tomów: 13
Liczba rozdziałów: 55
Przeczytane na: mangafox


,,Wariactwo na porządku dziennym”

Mizutani Shizuku jest pilną uczennicą, stawiającą sobie naukę zawsze na pierwszym miejscu. Jej marzeniem jest zdobycie dobrze płatnej pracy i życie w dostatku. Nie ma przyjaciół, ale wcale jej to nie przeszkadza, można by rzecz, że wcale ich nie potrzebuje. Do tego jest uważana za osobę chłodną, zdystansowaną, bezpośrednią, zawsze walącą z mostu to co myśli i prawdziwą. W jakim sensie prawdziwą? W takim, że nigdy nie zachowuje się sztucznie i nie ukrywa swoich wad. Takie życie jej nie przeszkadzało, lecz podświadomie wyczekiwała jakiejś zmiany.

Zmiana nadeszła pod imieniem Haru i wywróciła jej życie o sto osiemdziesiąt stopni.

A zaczęło się to od momentu, kiedy pierwszego dnia szkoły chłopak siedzący obok Shizuku w klasie(tudzież Haru) wysłał do szpitala trzech uczniów. Od tego zdarzenia przestał pokazywać się w szkole, co zagroziło tym, że mógł zostać z niej wywalony, dlatego za namową nauczycielki nasza bohaterka, jako sąsiadka klasowa chłopaka, musiała zanieść mu notatki z lekcji i może w jakiś delikatny sposób przekazać, że grozi mu wyrzucenie. Cóż, przyszła pod adres który jej podano i chciała jedynie oddać papierki i grzecznie wrócić do swojego nudnego życia i nauki, tylko że, nie wiadomo z jakiego powodu, na jej widok wstrząsnął chłopakiem dreszcz strachu i postanowił uciec. Przez okno – trzeba wspomnieć.

Następnie, kiedy Shizuku wychodziła ze sklepu, pojawił się nagle Haru i przygwoździł ją do ziemi oskarżając o bycie szpiegiem. Po krótkim wyjaśnieniu, że chodziło jedynie o notatki, chłopak zrozumiał, że między nimi musi istnieć przyjaźń, bo w końcu tylko przyjaciele przynoszą sobie notki z lekcji. Logiczne, prawda? Przy kolejnym niespodziewanym spotkaniu znowu ją zaciąga, tym razem za róg budynku, i ostrzega że jak zacznie krzyczeć to ją zgwałci, a po sekundzie z uśmiechem prowadzi ją do znalezionego bezpańskiego psa – który wcale nie jest bezpański – i udają się do kawiarni. W międzyczasie zostaje naruszona drażliwa kwestia przyjaźni, pojawiają się kłótnie, spięcia i pierwszy rozdział kończy się tym, że Haru wyznaje dziewczynie miłość. A to dopiero początek komplikacji…


,,Miłosne zawirowania, nieprzewidzianie przyjaźnie oraz coraz większa dawka wariatów”

Wątek romantyczny pomiędzy Haru i Shizuku jest naprawdę bardzo skomplikowany, ponieważ do końca nie jest pewne czy oboje czują miłość czy po prostu potrzebują bliskości drugiej osoby, która może objawiać się w przywiązaniu i przyjaźni. Przyczynia się to do tego, że historia Tonari no Kaibutsu kun nabywa cech niesamowitości, oryginalności oraz wyjątkowości. Miłość jest zarazem słodka i gorzka, a towarzyszący humor miesza się z powagą.


Oczywiście, najważniejszą zaletą mangi są wykreowane charakterystyczne postacie, które przewijają się przez życie Haru i Shizuku i na trwałe ostają przy ich boku jako niezwykli przyjaciele. Każdy bohater ma indywidualne cechy i autorka skupiła się również na pokazaniu ich historii, co skutkuje tym, że odgrywają równie znaczące role. Głównym problemem każdego z nich jest trudny charakter, który uniemożliwia zaprzyjaźnienie się z kimkolwiek, a jednocześnie pokazuje jak bardzo ludzie odosobnieni potrzebują bliskości innych. Dlatego można powiedzieć, że Tonari nie jest przede wszystkim dziwnym romansem, lecz narusza równocześnie problem jakim jest znalezienie dobrych przyjaciół.

Skupiając się jeszcze na bohaterach to każdy z osobna przykuwa uwagę swoją dziwnością, przykładowo mamy Natsume, głupiutką, lecz bardzo ładną dziewczynę, która miała w zwyczaju prowadzić życie internetowe oraz nienawidzić chłopaków, zaś Yamaken ma predyspozycje do ciągłego gubienia się i pojawiania się w różnych dziwnych miejscach. To co mi się najbardziej spodobało tutaj, to zmiany w charakterach, które zachodzą u każdego pod wpływem Haru i Shizuku. Oczywiście, nasza główna dwójka również przechodzi przemiany. Na dobre czy złe? To sami musicie odkryć.

,,Śmiech u czytelnika i podziw nad kreską”

Nie skłamię, kiedy przyznam że pierwszy raz spotkałam się z takim poczuciem humoru, jaki objawia się w Tonari. Jest to nie tylko spowodowane osobą, jaką jest Haru (choć on jest główną przyczyną), lecz również absurdalnie poważnymi sytuacjami, które bezapelacyjnie przemieniają się w śmieszne i komiczne. Powaga miesza się z humorem, a nawet często zostaje przez niego zdominowana. Sytuacje, które w innych mangach byłyby melodramatyczne, sentymentalnie płaczliwe albo typowo przewidywalne, to tutaj mamy nieprzewidywalne obracanie wszystkiego w śmiech i pokazanie wszystkiego w nowy sposób. Z innej perspektywy. Można by rzecz, że autorka wręcz parodiuje komedię romantyczną.


I w końcu to co się rzuca w oczy to piękna kreska. Chłopcy wyglądają jak chłopcy, dziewczyny jak dziewczyny (nie ma  żadnego gender, które jest częste w anime i mangach). Przestrzenie są budowane na optymalnym poziomie, a scenki humorystyczne dobrze zaprezentowane. Cud miód.

,,Carpe diem – Chwytaj dzień”

Tonari no Kaibutsu kun jak najbardziej polecam osobom, które chcą się pośmiać, poznać nietuzinkowy romans, sparodiowaną historię oraz przeczytać o głębszych wartościach jaką jest przyjaźń i zrozumienie drugiej osoby. Haru i Shizuku, a jednocześnie inni bohaterowie zapadli w mojej pamięci, trafili do mego serca oraz nauczyli pewnych rzeczy. Na pewno nie raz powrócę do ich szalonych przygód czy to w postaci mangi czy anime. Dlatego podsumowując: nie wahajcie się przeczytać, bo na pewno Wam przypadnie do gustu.

PS. Polecam również anime pod tym samym tytułem ^^.


Ocena fabuły: 10/10
Ocena kreski: 10/10
Ocena postaci: 10/10
Ocena ogólna: 10/10

7 komentarzy:

  1. Oglądałam anime, choć nie zachwyciło mnie jakość szczególnie. Mangi nie planowałam zaczynać, ale chyba jednak zmienię zdanie. Przede wszystkim dla tego humoru. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś zaczęłam oglądać anime, ale z niewiadomych przyczyn przerwałam przy trzecim odcinku. Jednak po Twojej recenzji postanowiłam jeszcze dzisiaj wrócić i doglądać sezon :) Nie jest to co prawda manga, ale zawsze coś :D

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Anime oglądałam i mimo że generalnie nie lubię shōjo, to to było nawet do przyjęcia. W sumie miło się oglądało. Tylko tak sobie przepadałam za Haru, troszku mnie on denerwował. Zdecydowanie wolałam Yagamuchiego.
    Mangi za to nie czytałam, ale jak będę miała czas, to zerknę. c:

    OdpowiedzUsuń
  4. Oglądałam anime i szczerze mówiąc przypadło mi go gustu, lubię shojo w nudne wieczory, więc historię całkiem dobrze się trawiło. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam a mangą, próbowałam się przekonać, ale jakoś nie potrafię ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że manga się już skończyła... Hm, to może jednak to przeczytam, bo nie wiadomo czy, a jeżeli tak, to kiedy, pojawi się drugi sezon :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ubawiłam się przy anime i nie pogardziłabym wydaniem polskim, tym bardziej, że manga ma 12 tomów plus jeden extra. :3 Anime mnie naprawdę ubawiło, więc może jakoś kiedyś. XD Kami-sama sie pojawi, to czemu nie to. :P

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy