sobota, 17 stycznia 2015

,,Troje" Sarah Lotz


Cztery katastrofy.
Troje ocalonych.
Przesłanie, które zmieni losy świata.

Czarny czwartek. Dzień, którego nie sposób zapomnieć. Dzień, w którym niemal równocześnie w czterech miejscach na świecie dochodzi do katastrof wielkich samolotów pasażerskich. Giną setki ludzi, przeżywa tylko czworo. Jedną z nich jest Pamela May Donald. Leżąc w pogorzelisku, wśród poskręcanych fragmentów kadłuba i zmasakrowanych szczątków współpasażerów, nagrywa na komórkę wiadomość, która wstrząśnie światem. Wkrótce potem umiera.
Zostaje ich tylko troje.

To dzieci, jakimś cudem prawie niedraśnięte, co nie znaczy, że niezmienione. Wokół nich i z nimi zaczynają się dziać dziwne rzeczy. Nie uchodzi to uwagi religijnych fanatyków na całym świecie. Pojawiają się domysły, podejrzenia i teorie. Niektóre intrygujące, inne fantastyczne, jeszcze inne groźne. Wreszcie komuś przychodzi do głowy myśl, że musi być jeszcze jeden ocalony. Jeszcze jedno cudowne dziecko. Rozpoczynają się poszukiwania, a raczej polowanie.

I wtedy świat zmienia się do końca.

Komentarz: „Tylko czyny będą się liczyć, kiedy nadejdzie chwila próby.”

Od początku Troje było dla mnie wielką zagadką. Pomimo przeczytania opisu książki i kilku recenzji blogerów nadal nie miałam zielonego pojęcia o czym dokładnie opowiada historia oraz pod jaki gatunek powinna podchodzić. Dlatego poczułam lekkie zaskoczenie, kiedy otworzyłam pierwsze strony powieści i ukazało się to…


Troje można określić jako książka w książce. Prolog oraz epilog, jako wstęp i zakończenie, spełniły swoje zadanie zaszczepiając w czytelniku ciekawość, fascynację i chęć poznania odpowiedzi. Dlaczego doszło do czterech katastrof samolotowych tego samego dnia? Dlaczego tylko trójka dzieci przeżyła? Co miała na myśli kobieta, która zostawiła tak szokującą wiadomość, która wstrząsnęła całym światem? I co z tym zakończeniem? Dlaczego zostawiło po sobie tyle niepewności i rozmyślań? Wiele pytań, niekoniecznie tyle samo odpowiedzi. Przechodząc teraz do głównej części, czyli książki, która znajduje się w Troje, to jest ona zbiorem relacji oraz wywiadów dotyczących wydarzeń po katastrofie i losów dzieci, które spisała pewna dziennikarka.

„Ludzi powstrzymuje wyłącznie lęk. Strach przed nieznanym. Przed tym, co może na nas czekać na tamtym świecie.”

Dzięki temu zabiegowi, powieść wydaje się bardziej realistyczna, ponieważ nie dość, że mamy dokładne i chronologiczne następstwa po katastrofie przedstawiane przez ludzi związanych z dziećmi oraz zmarłymi w samolotach, to do tego zachowania społeczeństwa oraz pojedynczych jednostek zmieszane z fanatyzmem i religijnym pleceniem bzdur, wydaje się jak najbardziej na porządku dziennym. Gdyby takie druzgocące wydarzenie naprawdę miało miejsce, to myślę, że konsekwencje mogłyby bardzo przypominać te z książki Sarah Lotz.

„Ludzie, którzy stracili kogoś bliskiego, często mówią, że nie rozumieją, jak to możliwe, że świat wciąż funkcjonował jakby nigdy nic. Ja też tego nie rozumiałem.”

Co do innych aspektów fabuły, to na pewno wzbudza w czytelniku całą gamę emocji: raz bulwersuje, innym razem przeraża i przede wszystkim podnosi ciągłe napięcie. Gdy czytałam relacje, szukając odpowiedzi na najważniejsze pytania, to czułam nieodparty strach przed tym, czy aby na pewno chcę je poznać. Z każdym rozdziałem klimat powieści stawał się coraz cięższy i coraz bardziej przytłaczał. Nie wiedziałam czy te różne teorie spiskowe mają w sobie choć ziarenko prawdy, a również nie miałam zielonego pojęcia czy to wszystko było zbiegiem okoliczności czy jednak kryło się za tym coś mroczniejszego i bardziej porażającego. Dlatego kolejną zaletą jest nieprzewidywalność.

„Wiem, że to smutne, ale tak to już jest, że o tym, kto naprawdę jest twoim przyjacielem, możesz się przekonać dopiero wtedy, kiedy twoje życie legnie w gruzach.”


Ogólnie rzecz biorąc nie można tutaj wyróżnić zbytnio ulubionego bohatera. Z początku miałam mały problem z kojarzeniem imion z poszczególnymi osobami, ale później jakoś udało mi się zapamiętać tych najważniejszych, którzy mieli bezpośredni kontakt z dzieciakami. Kiedy czyta się książkę skonstruowaną z jakoby relacji i wywiadów to nic dziwnego, że ma się problem z poznawaniem niektórych postaci, a jeśli chodzi o polubienie kogoś, nie znając dokładnie jego charakteru… cóż… raczej nikt nie będzie zaskoczony, jeśli powiem że ich losy były mi trochę obojętne.

Podsumowując, Troje była dość wstrząsającą powieścią, szczególnie po przeczytaniu ostatnich stron, które poniekąd ujawniają prawdę. Całkowitą prawdę. Takie wyjaśnienie jak najbardziej mnie usatysfakcjonowało, bo wbiło mnie w fotel i mimowolnie wywołało na mojej skórze gęsią skórkę – a to się rzadko zdarza. Poza tym, myślę, że pierwszy raz przeczytałam coś tak niesamowicie bulwersującego – no, ale w końcu religie i fanatyzm zazwyczaj wywołują w ludziach skrajne uczucia.

Książka jak najbardziej polecana dla książkoholików, którzy wymagają czegoś więcej od lektur oraz szukają czegoś nowego, niespodziewanie oryginalnego i intrygującego.

„Po prostu straciłam siłę żeby udawać. Nie sposób przez całe życie udawać kogoś innego, prawda?”

11 komentarzy:

  1. Czytałam, oczywiście i wspominam bardzo dobrze. Momentami mnie nużyła, ale potem było już tylko lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę przeczytać, od dawna mam na nią chęć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakoś nie czuję by było to książka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wcześniej jakoś straciłam ochotę na tę książkę, jednak chyba jeszcze raz to przemyślę. Zwłaszcza że ostatnio widziałam "Troje" na promocji. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem bardzo ciekawa tej książki :)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Już mnie to denerwuję, że nigdzie nie mogę jej znaleźć a mam na nią tak wielką ochotę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobra książka. Pomysłowa narracja i oryginalne podejście do gatunku (nie napiszę jakiego, żeby nie spoilerować). Parę rozbieżności w podawanych faktach jest - albo w tłumaczeniu, albo w niedopatrzeniach autorki, ale można przymknąć na to oko;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zamierzam cały czas przeczytać tą książkę, a każda przeczytana recenzja utwierdza mnie w przekonaniu, że warto - a jeszcze jak ja zobaczyłam w sklepie to pomyślałam, że aż przyjemnie będzie to na półce postawić :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nominowałam cię do LBA, znajdź wolną chwilkę i odpowiedź ;)
      http://kieleckoowszystkim.blogspot.com/2015/01/lba-czyli-liebster-blog-award.html <---tutaj pytania.

      Usuń
  9. Niedawno w sieci krążyło wiele recenzji cyklu i byłam nimi zaciekawiona, ale tak jak Ty za wiele sie z nich nie dowiedziałam. Ty jedynie podsyciłaś ciekawość, muszę lepiej poznać tą historię. ;)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ta książka mnie interesuje od dłuższego czasu...

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy