niedziela, 22 marca 2015

,,Black Ice" Becca Fitzpatrick

Nie daj się zwieść pozorom!

Britt długo przygotowywała się do wymarzonej wyprawy wzdłuż łańcucha górskiego Teton. Niespodziewanie dołącza do niej jej były chłopak, o którym dziewczyna wciąż nie może zapomnieć. Zanim Britt odkryje, co tak naprawdę czuje do Calvina, burza śnieżna zmusza ją do szukania schronienia w stojącym na odludziu domku i skorzystania z gościnności dwóch bardzo przystojnych nieznajomych. Jak się okazuje, obaj są zbiegami. Britt staje się ich zakładniczką. W zamian za uwolnienie zgadza się wyprowadzić ich z gór.

Gdy dziewczyna odkrywa mrożący krew w żyłach dowód na to, że w okolicy grasuje seryjny morderca, a ona może stać się jego kolejnym celem, sprawy przybierają dramatyczny obrót…


Komentarz: ,, Niech cię piekło pochłonie!
- Wybacz kochanie, ale już w nim jesteśmy.”

Z Beccą Fitzpatrick miałam już do czynienia przy serii Szeptem, która – nie owijając w bawełnę – zachwyciła mnie swoim stylem pisania, stworzoną historią o upadłych aniołach oraz nieodpartym poczuciem humoru, towarzyszącym zwyczajowo przy Patchu i Norze. Jak się sprawa miała z Black Icem? Cóż… Niezbyt optymistycznie.

Zacznijmy może od historii: wyprawa w góry, niesprzyjające warunki atmosferyczne, grasujący morderca, wątek z zakładniczkami i porywaczami… Okej, to było w porządku pod pewnymi względami. Autorka bardzo sprawnie przedstawiała niespodziewane zmiany pogodowe w górach i zagrożenia wynikające z nieznajomości przetrwania. Widać było, że bohaterowie nie byli jasnowidzami przygotowanymi na wszystko, tylko musieli wymyślać rozwiązania na poczekaniu, przez co sytuacja nabrała realności.

Inaczej sprawa wyglądała z wątkiem kryminalnym, który był prawie od samego początku do przewidzenia – przecież to było oczywiste, że to On jest mordercą, prawda? Dlatego też logika i bystrość głównej bohaterki trochę irytowała i sprawiała, że miało ochotę się ją potrząsnąć.

,,Każdy musi mieć jakieś sekrety. - oznajmił. - Dzięki nim jesteśmy podatni na ciosy.”


Jeśli chodzi o zapowiadany mroczny klimat, napięcie i inne rzeczy, które miały sprawić, że dostanę dreszczy lub palpitacji serca, to niestety nie doczekałam się niczego takiego. Możliwe, że przy końcu, kiedy chciałam dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy, czułam lekką nerwowość, ale nijak się to miało do całej powieści

Jeśli chodzi o bohaterów to ich kreacja jest jak najbardziej jedną z zalet. Każdy z nich miał swoją interesującą historię i każdy skrywał sekrety. Oczywiście, musiały pojawić się pewne wkurzające osoby, które rozumem nie grzeszyły( czytaj: przyjaciółka Britt), ale ogólnie polubiłam wszystkie postacie – i te dobre i te złe.

Co do wątku miłosnego okazał się nadzwyczajnie słaby. Tak jak w Szeptem mieliśmy odczuwalne od pierwszego spotkania iskrzenie między głównymi bohaterami to tutaj wszystko było jakby wepchnięte na siłę. Owszem, momenty romantyczne zdarzały się i były słodko-gorzkie, ale raczej trudno jest odczuć jakąś wielką miłość w ciągu czterech dni. Lecz z drugiej strony patrząc ten wątek idealnie został wpasowany w wir kryminalnych wydarzeń.

Styl autorki jak zwykle mi się podobał. Black Ice szybko i płynnie się czytało, ale zabrakło mi charakterystycznej dla Fitzpatrick rzeczy jaką był humor i sarkazm. W Szeptem co rozdział spotykaliśmy jakiś żarcik, ciętą ripostę lub zabawne przemyślenia bohaterki – a tutaj chyba tylko raz moje usta uniosły się w lekkim uśmieszku. Dobra, rozumiem, może autorka chciała zachować poważną atmosferę, ale nie powinna wykreślać czegoś w czym była naprawdę dobra.

,, Mówią, że kiedy umierasz, całe życie przebiega ci przed oczami. Nikt nie mówi jednak o tym, że kiedy patrzysz, jak umiera osoba, którą kiedyś kochałeś, doświadczenie to jest podwójnie bolesne, ponieważ przeżywasz na nowo dwa życia, które niegdyś podążały tą samą drogą.”

Podsumowując, Black Ice dobrze się czyta i idealnie nadaje się na luźną lekturę, ale ma swoje wady i zalety. Z jednej strony jest przewidywalna, wątek romantyczny jest słaby i brak tu humoru, ale z drugiej strony mamy świetną kreację bohaterów, niezłą akcję na tle nieprzewidywalnej przyrody oraz przemyślaną historię, którą autorka dobrze spisała (kit z tym, że morderca był prosty do odkrycia, liczy się, że akcję poprowadzono nawet ciekawie). Dlatego polecam tym, którzy… Ech… Szczerze powiedziawszy nie wiem komu polecić, więc jeśli chcecie to czytajcie, a jeśli nie to na niczym nie stracicie.

12 komentarzy:

  1. Doskonale wiem jak powinnam podejść do lektury tej książki - bez wymagań i nadziei na niesamowitą książkę, ale jak do nienajgorszej pozycji rozrywkowej. Sięgnę po Black Ice z racji tego, że jestem ciekawa jak sobie mniej więcej radzi Becca Fitzpatric w innym gatunku. Do sagi Szeptem mam ogromny sentyment, choć pewnie teraz nawet bym po tą książkę nie sięgnęła...

    OdpowiedzUsuń
  2. Przed premierą bardzo chciałam przeczytać tę książkę i spodziewałam się nie wiadomo czego, ale coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że chyba jednak nie warto po nią sięgać...

    OdpowiedzUsuń
  3. Zostałaś nominowana do Liebster Blog Aword przeze mnie :D
    Zapraszam do zabawy. Wszystko znajdziesz na moim blogu.
    http://in-our-different-world.blogspot.com/2015/03/liebster-blog-award-1.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Cóóóóż... Na następny raz w empiku, jak nie będę pewna na 200%, to nie będę ci mówić: "Kup to, kup to". No dobra, będę... >< Ale! Miejmy nadzieję, że to jedna, jedyna ze słabych książek i więcej taki kawał się nie wydarzy. Osobiście też miałam mieszane uczucia co do Black Ice, zjawiskowe to nie było.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witaj! Pragnę zaprosić ciebie na mojego nowiuśkiego bloga! :)
    Będę tam pisała recenzje książek. Mam nadzieję, że zajrzysz i zostaniesz.
    Pozdrawiam! ;***
    http://rezenzje-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Szeptem było świetne, to chyba był mój pierwszy PR, ale potem jakoś tomów spadała, więc mam spore obawy, co do tej historii. Podoba mi się, że początek był dobry, ale zdecydowanie obawiam się wątku kryminalnego i romantycznego...
    Czy grafika szablony pochodzi z serialu, czy filmy Psycho-Pass. Oglądałam serial(1 sezon) i nie przypominam sobie tej sceny. Ogólnie to cudowne anime. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szeptem rządzi :D Grafika szabloniku jest prawdopodobnie fanartem (nie widziałam jeszcze filmu a obawiam się, że może się skończyć źle T^T). Polecam drugi sezon - jest bardzo emocjonujący i wywołuje wiele moralnych dylematów :3

      Usuń
  7. Nie za bardzo entuzjastycznie oceniasz tę książkę. Z innych recenzji płynęły tylko słowa pochwały i nit nic nie wspominał o żadnych wadach. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma inne gusta i dla mnie pojawiły się tutaj i wady i zalety :3

      Usuń
  8. Książki nie czytałam, ale słyszałam o niej i prawdopodobnie niedługo się z nią zapoznam, bo bardzo mnie ciekawi ;)

    raven-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam e-booka, pewnie niedługo zacznę czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi się ta książka bardzo podobała. ;) Chętnie przeczytałabym coś więcej tej autorki.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy