piątek, 20 marca 2015

,,Piąta Fala. Bezkresne Morze" Rick Yancey

TOM II

Porywająca kontynuacja „Piątej fali”!

Ci, którym udało się przeżyć kolejne fale inwazji Obcych, zrozumieli, że by przeżyć w nowej rzeczywistości, nikomu nie można ufać. Konflikt dwóch cywilizacji wkracza na zupełnie inny poziom. Ocaleć może tylko jedna ze stron. Dlaczego bezcieleśni Obcy chcą wymazać z powierzchni Ziemi ostatnie ślady ludzkiej cywilizacji? Jak Cassie i jej przyjaciele zamierzają przetrwać okrutną zimę i czy uda im się znaleźć sposób na pozbycie się najeźdźców?

Komentarz: ,,Świat jest zegarkiem z poluzowaną sprężyną.”

Pierwsza część Piątej Fali była czymś, co niespodziewanie przebiło wszelkie moje oczekiwania na temat książek o inwazjach obcych z innych galaktyk. Pierwszy tom szokował, zachwycał, pobudzał skrajne emocje i zawładnął całkowicie moją wyobraźnią, dlatego nic dziwnego, że na samą myśl o przeczytaniu kontynuacji przechodziły mnie dreszcze ekscytacji.


Zatem jakie są moje wrażenia po zapoznaniu się z Bezkresnym Morzem? Cóż, trzeba przyznać, że pod pewnymi względami książka jest słabsza od swojej poprzedniczki. Ukazane wydarzenia wydawały się troszeczkę – troszeczkę! – mniej dynamiczne i tak jakby było niezbyt wiele wydarzeń, które mogłyby mnie zaskakiwać (w pierwszej części, co chwilę otwierałam usta w duże O, bo akcja goniła akcję, a szok był zastępowany jeszcze większym wstrząsem).

„To ja jestem ludzkością. Samolubną, upartą, sentymentalną, dziecinną i próżną. To ja jestem ludzkością. Cyniczną, naiwną, dobrą, okrutną, jednocześnie miękką jak puch i twardą jak najtęższa stal.”

Fabuła była dobra; mieliśmy przedstawione losy bohaterów z pierwszego tomu, tylko że tym razem wydarzenia ukazano z perspektywy Ringer i jeszcze kogoś, o kim nie chcę wspominać, bo byłoby to spoilerem… Narracje były przeprowadzane znakomicie, bo bohaterowie mieli zupełnie inne charaktery, odruchy i spostrzeżenia niż Zombie i Cassie w pierwszym tomie. Tylko że… Ringer i Ta Osoba zostały wcześniej wykreowane na twardzieli, radzących sobie z każdą krytyczną sytuacją, a tutaj po ,,zajrzeniu do ich głów” okazało się, że mamy osoby kierujące się przede wszystkim miłością. To zarazem plus i minus, ponieważ powieść nabrała znacznie łagodniejszych barw. Mówiąc inaczej: Bezkresne Morze straciło swój urok drastycznych scen, które wstrząsały czytelnikiem prawie na każdym kroku.

„Dziś dobry uczynek to grzech, a ceną miłości jest śmierć. Nie cielesna, ciało było kłamstwem. Prawdziwa śmierć. Śmierć człowieczeństwa. Duszy.”

Zaskoczenia się pojawiały (mało, ale zawsze to coś), szczególnie, kiedy mieliśmy do czynienia z Obcymi. Autor znakomicie manipuluje myślami czytelnika i zbija go z tropu za każdym razem, kiedy ten sądzi, że jest coś pewnego. Do tego bawi się uczuciami, nakłania do rozmyślań nad pewnymi kwestiami moralnymi i karze zastanowić, co tak naprawdę definiuje człowieczeństwo. Owszem, książka ma wiele głębszych przesłań, które na pewno trafią do czytającego. I to jest właśnie piękne, bo nie mamy do czynienia jedynie z jakimś postapokaliptycznym światem zawładniętym przez obcych i walką przeciwko nim. Mamy również walkę toczącą się we wnętrzu człowieka – w samym jego jestestwie.

,,Jesteśmy, a potem nas nie ma, tak było zawsze, jeszcze zanim oni się tu pojawili. Przybysze nie wymyślili śmierci: oni tylko dopracowali ją do perfekcji. (…) Ta wojna nie skończy się na kontynentach, oceanach, w górach czy na równinach, w dżungli lub na pustyni. Skończy się dokładnie tam, gdzie się zaczęła, gdzie trwa od samego początku – na polu bitewnym ostatniego bijącego ludzkiego serca.”

Styl pisania autora nadal podtrzymuje poziom, płynne i szybkie czytanie gwarantowane, i można dostrzec, że wszystko miał zaplanowane, czyli powieść nie jest chaotyczna a wątki nie są urywane, jak to się lubi zdarzać w niektórych książkach… Bohaterowie, wyśmienicie przedstawieni co jest niebywałym plusem. A jeśli chodzi o zakończenie – biję brawa. To było naprawdę wstrząsające i jestem ciekawa dalszych części.

,,Uzależnienie własnej egzystencji od innego człowieka to proszenie się o kłopoty.”

Dlatego podsumowując, Bezkresne Morze, jako kontynuacja było nieco słabsze, ze względu na zwolnienie akcji i ciągu wydarzeń oraz nadaniu powieści lżejszego tonu. Trzeba też przyznać, że pojawiły się sceny, które były na miarę kina i jakoś trudno było się powstrzymać od sceptycznego spojrzenia. Ale! Jako miłośniczka Piątej Fali, mogę jedynie rzec,  że w żadnym przypadku się nie zawiodłam. Dostałam dobrą kontynuację historii, świeży wgląd w sytuację i powodów do namysłu.

Ze szczerym zapałem polecam każdemu serię Piąta Fala, nawet jeśli nie jesteście przekonani do Obcych – uwierzcie mi, to coś zupełnie innego niż filmowe wersje kosmitów.

,,Życie zawsze było naznaczone ironią, czasem jednak osiągała ona niebotyczne rozmiary.”

Narracja: 1-osobowa

9 komentarzy:

  1. Mam w planach zapoznać się z tą serią, zwłaszcza, że jak do tej pory mało (jeśli w ogóle) przeczytałam książek podobnej tematyce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku bardzo chciałam przeczytać "Piątą Falę", jednak potem mój zapał nieco ostygł. Rozpaliłaś go na nowo! Dodana do listy życzeń :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam pierwszej części i mam nadzieję że nie zrobiłam sobie aż takiego spoilera czytając tą recenzje. Ale naprawdę mnie zaciekawiła i na pewno sięgnę.
    Pozdrawiam !

    http://in-our-different-world.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoilerów jako takich nie dodałam ;) Mam nadzieję, że przypadnie ci do gustu :3

      Usuń
  4. Niestety, ale ta część nie podobała mi się aż tak bardzo jak pierwsza. Czegoś tu brakowało.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fakt książka jest inna ale według mnie nie gorsza. Po prostu nie da się ich porównać. Zazwyczaj środkowe części takie są bardziej emocjonalne, zwalniające więc i tak pan Yancey spisał się wyśmienicie;) a Ringer i jej historia... bylam wstrząśnieta ale i też zachwycona tym co zaserwował nam autor. W końcu przekonałam się do tej bohaterki i tak bardzo żaluje tego końca;(
    Pozdrawiam!
    pokolenie-zaczytanych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, że jest gorsza, tylko troszkę słabsza od poprzedniczki - czegoś mi tutaj brakowało... Może napięcia? Nie jestem pewna >< Zakończenie też mnie zamurowało i czekam na dalsze części :3

      Usuń
  6. Pewnie kiedyś przeczytam, ale na pewno nie w najbliższym czasie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy tom ''Piątej Fali'' był niesamowity, ale drugi... porażka. Spodziewałam się czegoś zupełnie innego!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy