piątek, 17 kwietnia 2015

,,Do Światła" Andriej Diakow

TRYLOGIA DIAKOWA TOM I

Z petersburskiego metra wyrusza grupa straceńców z misją odszukania tajemniczego światła, którego źródło tkwi gdzieś w Kronsztadzie. Przewodzi im Taran, doświadczony stalker. Za udział w wyprawie zażądał… dwunastoletniego sierotę, Gleba. W grupie znajduje się też wyznawca kultu Exodusu, wierzący w Arkę, która zabierze wybrańców do raju wolnego od promieniowania.

Jak rozwiną się szorstkie początkowo relacje opiekuna i chłopca? Co czeka na wędrowców u celu? Czy spotkają innych, którzy przetrwali Katastrofę? Czy z bazy Floty Bałtyckiej zabierze ich krążownik „Wariag” – mityczna Arka wyznawców Exodusu?

Jedno można powiedzieć: nadzieja to dziwne uczucie.

Do światła to pierwszy tom trylogii Andrieja Diakowa, ukazującej się w ramach Uniwersum Metro 2033 – międzynarodowego projektu Dmitry’a Glukhovsky’ego, autora bestsellerów Metro 2033 i Metro 2034, w którym biorą udział pisarze, osadzający swe historie w postapokaliptycznym świecie Metra 2033.

Komentarz: ,,Jeśli postanowiłeś coś zrobić, zrób pierwszy krok. I nie bój się robić następnego. Bój się bezczynności. Wyznacz sobie cel i wyrzuć z głowy resztę.”

Wykreowany świat Metra Dmitry’ego Glukhovsky’ego wciągnął mnie tak bardzo, że pragnęłam więcej. Więcej przygód, więcej napięcia i otaczającego z każdej strony mroku, więcej niebezpiecznych potworów oraz więcej tajemnic, które aż do końca nie dawały spokoju. Dlatego też przy okazji (okazja nazywa się moją przyjaciółką) rzuciłam się na Uniwersum Metra, które nieco różni się od stylu pierwowzoru, ale jest równie zaskakująco wciągające.


Seria Diakowa rozgrywa się w petersburskim metrze i co ciekawe, w bodajże Metrze 2033, autor rozważał ze swoimi bohaterami czy w tym miejscu również są ocaleni ludzie i wyjawiał dość intrygujące plotki, które krążyły na temat petersburskiego metra… W ten sposób otrzymaliśmy odpowiedź na ten mit od innego pisarza. Andriej Diakow wpasował się ze swoją historią w klimaty i świat stworzony przez Glukhovsky’ego – od fabuły, przez wartką akcję, po bohaterów i niebezpieczeństwa z którymi musieli się mierzyć. I choć można tu się dopatrzeć sporo słabych i naciąganych elementów, to i tak można powiedzieć, że autor podołał zadaniu.

,,I tak nam życie płynie. Toczy się, toczy... Czasem w górę, czasem w dół. Bywa, że i na krawędzi. A potem zsuwa się nagle w przepaść i leci do diabła...”

Fabuła skupia się przede wszystkim na dotarciu do tajemniczego światła, które widzieli niektórzy z mieszkańców metra i które daje znikomą nadzieję na to, że jest łącznikiem z miejscem pozbawionym skażenia i potworów. Dlatego też zostaje posłana grupka ludzi, stalkerów, których zadaniem jest zbadanie tej anomalii. Drugim, równie ważnym wątkiem jest relacja pomiędzy Glebem (nastolatkiem który dopiero co poznaje ten niebezpieczny świat) oraz Taranem (najlepszym stalkerem, który za udział w podróży zażądał nic innego jak Gleba). Jakie nim kierowały motywy? Dlaczego zabrał chłopca w tą wyprawę? Na szczęście, odpowiedzi na te pytania nie są tak oczywiste i aż do końca, jesteśmy trzymani w ciągłej niepewności. To samo się tyczy tajemniczego światła i jego sekretów – nie byłam w stanie odkryć do końca o co tak dokładnie chodziło i w ten oto sposób można określić książkę jako: nieprzewidywalną.

,,Nadzieja przypomina odbicie w wodzie. Raz jest i nagle znika, przykryta migotaniem coraz to nowych wydarzeń.”

Akcja Do Światła zaczyna się w dość leniwym tempie, ale potem nabiera rozpędu i aż do końca trwa w takim stanie. Akcja zostaje zastąpiona akcją, niebezpieczeństwo goni niebezpieczeństwo i zanim sobie uświadomimy pierwszy tom już jest zakończony. Można to z jednej strony odebrać jako pozytyw a z drugiej odwrotnie, bo w pewnym momencie, kiedy nastawała chwila spokoju, to byłam przygotowana na to, że zaraz coś wyskoczy. Poza tym wydawało się to trochę naciągane, że nagle wszystkie potwory oraz wszelkiego rodzaju fatum postanowiło atakować TĄ grupę ludzi W TYM czasie.

,,Nadzieja, młody, to niebezpieczna rzecz. Straszniejsza niż ludzka głupota.”

Kolejnym absurdem i niedociągnięciem autora jest nieskończona ilość nabojów, jaką zazwyczaj można spotkać w grach. Przepraszam bardzo, ale czy ja miałam poznawać jakąś magiczną historię czy coś bardziej zbliżonego do rzeczywistości? Nie dość, że bohaterowie zużywali pełno magazynków na wszelkiego rodzaju potwory, to jeszcze zdarzyło im się strzelać tak po prostu do powietrza, bądź w ziemię. Halo, ludzie? Skoro macie tyle straszydeł na karku, a jeszcze trzeba pomyśleć o drodze powrotnej to może tak zaczniecie oszczędzać albo, no nie wiem, panikować że amunicja się kończy??? Innym głupstwem Diakowa były same w sobie mutanty. Dobra, rozumiem że zwierzęta w jakiś sposób zmutowały i są większe, obrzydliwsze i bardziej niebezpieczne – nawet kret cię może zeżreć – ale mógł wymyśleć jakieś bardziej tajemnicze stwory, jak miał w zwyczaju Glukhovsky, a nie powiększać tylko znane zwierzęta. Jego wyobraźnia w tym kierunku poległa. A skoro już się czepiam to doczepię się również do bajkowego zakończenia. Serio? SERIO?! Od początku giną ludzie z drużyny, a tu nagle na końcu taki cud?!

,,Zatruty świat to pół biedy. Znacznie straszniejsze są zatrute dusze. Dlatego nie warto zaczynać od czystych miejsc. Trzeba szukać czystych ludzi.”

A teraz przejdźmy do elementów, które są zaletami i które powinny zachęcić do chwycenia po powieść. Po pierwsze, mamy bardzo pasjonujące fragmenty z głębokimi przemyśleniami. Po drugie, jak już wspomniałam, Do Światła jest bardzo wciągające. Pomimo tych absurdów, książka naprawdę mi się spodobała i pochłonęłam ją w zastraszającym tempie. Po trzecie, dobrze wykreowani bohaterowie. Taran, Gleb oraz inni uczestnicy wyprawy mieli swoje historie, różne charaktery i w pewien sposób się do nich przywiązałam. I po czwarte, kwestia przeznaczenia, która charakteryzowała książki Glukhovsky’ego, tutaj również zaistniała i to w niebanalny sposób.

Podsumowując, Do Światła jest dobrym nawiązaniem do pierwowzoru i polecam właśnie od tej książki zacząć Uniwersum Metra. Polecam fanom Metra 2033, mam nadzieję, że się nie zawiedziecie.

,,Strach ma naprawdę niesamowitą siłę. Bez niego jest zbyt spokojnie, a czasem wręcz nudno, ale jego obecność często jest nie do zniesienia. Może uczynić życie wyblakłym i niepełnowartościowym - i odwrotnie, żywym i nasyconym. W jakiej postaci się zjawi - zależy tylko od niego. Lecz jest zasada, jednakowo prawdziwa dla wszystkich ludzi - strach nie powinien być częstym gościem. Lepiej go przywoływać. Nie otwierać przed nim serca. Dlatego, że gry ze strachem są niebezpieczne. A stawka w takiej grze jest czasem zbyt wysoka.”

Narracja: 3-osobowa

2 komentarze:

  1. Czytałam Metro, ale jeszcze żadnej książki z Uniwersum, więc może i faktycznie po tą sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Coraz więcej książek osadzonych w tym Uniwersum powstaje, a ja ciągle w ciemnej pupie z ich czytaniem. :P W sumie jak na razie nie tknąłem nic, mimo że mam na nie wielką ochotę od dłuuuugiego czasu.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy