sobota, 30 maja 2015

,,Jak upolować faceta? Po pierwsze dla pieniędzy" Janet Evanovich


TOM I

Sandałki ze złotymi paseczkami, koszulka z głębokim dekoltem i poręczny Smith&Wesson, kaliber 38. Oto Stepanie Plum, łowca nagród z New Jersey.

Kiedy wylatujesz z pracy, windykator zajmuje ci samochód, a matka zabawia się w swatkę, jesteś gotowa desperacko chwycić się absolutnie każdego zajęcia. Nawet jeśli oznacza to, że zamiast wklepywania danych do arkuszy kalkulacyjnych będziesz łapać bandziorów. Gorzej, jeśli jednym z nich jest facet, który wykorzystał cię na podłodze cukierni. A konkretnie, to za ladą z eklerkami.
No, ale to było dawno temu. Naprawdę, nic osobistego.

Stephanie dysponuje wszystkim, co może posłużyć do kruszenia męskich serc. Niestety ma także talent do pakowania się w kłopoty. I wkurzania przy tym naprawdę niebezpiecznych mężczyzn.

Komentarz: ,,Miałam alarm, miałam gaz paraliżujący, miałam jogurt. Czego mogłam chcieć więcej?”

Na początek powiem, że nie miałam nigdy w planach czytać tej książki. Ponadto: nie chciałam jej czytać. Dlaczego? Opis jakoś do mnie nie przemawiał, wydawało mi się to kolejnym kulejącym amerykańskim badziewiem, a do tego widziałam kilka lat do tyłu film i też mnie jakoś nie porwał. Ale wypożyczyłam! Nie wiem dlaczego, ale po prostu to zrobiłam i powiem, że mam mieszane uczucia po pierwszej części.


Fabuła jest wybitnie filmowa, można nawet odnieść wrażenie, że historia została specjalnie napisana, żeby jakiś producent/reżyser się nią zainteresował i nakręcił ekranizację. Typowe amerykańskie schematy, jakie można zobaczyć w filmach o łowcach nagród mają tu swoje miejsce, tylko tym razem ukazane od kobiecej perspektywy. Czy wyszło to tandetnie? Jak najbardziej. Zadania, które otrzymywała Stephanie Plum (główna bohaterka), czyli poszukiwanie względnie niebezpiecznych ludzi, którzy muszą stawić się w sądzie, wydawały się poważne. Powinny być poważne i utrzymane w dojrzałych barwach – w końcu musiała ścigać bandytów i narażać przy tym swoje życie. A jak to wyglądało w książce? Dosłownie parodia. Stephanie nie przejmowała się, że może zginąć, wręcz zachowywała się jakby była niezniszczalna i latała od niebezpieczeństwa do niebezpieczeństwa. Jednym się to spodoba, innych będzie irytować. Ja uplasowałam się gdzieś po środku. Z jednej strony humor do mnie przemawiał, ale z drugiej to fałszywe budowanie poważnej tematyki wybijało mnie z rytmu.

,,-Nie chciałam, żeby ktoś ukradł twój samochód. Więc zainstalowałam alarm. 
- Nie martwiłaś się, że ktoś ukradnie samochód. Martwiłaś się, że JA go ukradnę. Zainstalowałaś pieprzony alarm w moim pieprzonym samochodzie, żebym ci go nie sprzątnął sprzed nosa!”

Bohaterowie byli dość ciekawie wykreowani, a główna sprawa, która przewijała się przez całą powieść była bardzo sprawnie i sprytnie poprowadzona. Do końca nie wiedziałam kto jest winny, kto w czym maczał palce i co jest prawdą, dlatego za to, gratuluję autorce. Poradziła sobie z wątkiem kryminalnym i humorystycznym, który z kolei dotyczył przede wszystkim zmagań bohaterki z Joe (bohaterem od najważniejszej sprawy, którą prowadziła Stephanie). Wszystko było utrzymane w klimatach amerykańskich, co - trzeba przyznać – strasznie mi się już przejadło, dlatego miałam czasem poczucie irytacji przy czytaniu, ale zniosłam to! Zniosłam!

Jak upolować faceta. Po pierwsze dla pieniędzy nie jest jakąś wybitną książką i nadal mam mieszane uczucia po przeczytaniu. Z jednej strony humor i charakterek bohaterki przemówiły do mnie, ale z drugiej strony ten cały amerykański syf i lekka tandeta były drażniące. Dobrze i szybko mi się czytało, dzięki czemu mogłam ją szybciej skończyć, ale nie jestem pewna co do chwytania za kolejne części (a z tego co widziałam jest ich ponad dziesięć ><). Dlatego też, polecam książkoholikom mającym chwilę wolnego czasu na odmóżdżacz.

,,Są tacy mężczyźni, którzy pojawiają się w życiu kobiety, by je dokumentalnie spieprzyć na zawsze.”

Narracja: 1-osobowa

3 komentarze:

  1. Już wiele razy rzucała mi się w oczy ta książka, jednak jakoś nigdy nie miałam ochoty jej przeczytać. Teraz wciąż jest podobnie, bo wiem, że te amerykańskie schematy by mnie drażniły. Może gdybym nie miała co czytać, jednak przez dłuższy czas się na to nie zapowiada. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oglądałam film i jest super! :)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy