poniedziałek, 15 czerwca 2015

,,Dopóki mamy twarze" C.S. Lewis


„Dopóki mamy twarze” to niemal nieznane w Polsce arcydzieło C.S. Lewisa, autora „Opowieści z Narnii”; jego ostatnia powieść, napisana dla dorosłych czytelników.

W starożytnej krainie Glome, gdzie czci się krwawą boginię Ungit, dorastają dwie królewskie córki: piękna i tak brzydka, że zakrywa twarz welonem. Gdy na królestwo spadają plagi i nieszczęścia, świątynia Ungit żąda krwawej ludzkiej ofiary, która ma odwrócić gniew bogini. Ofiara zostanie złożona tajemniczej Bestii, mieszkającej w cieniu Szarej Góry. Oczy kapłanów Ungit zwracają się na mieszkańców Pałacu…

Komentarz: ,,Biedą i goryczą człowieka jest to, że muszą istnieć bogowie. Świat jest zbyt mały, by pomieścić i nas, i was. Jesteście jak drzewo, w którego cieniu nie możemy wzrastać. Chcemy kierować sami sobą.”

Zapewne wielu z Was zna C.S. Lewisa, bądź czytało Opowieści z Narni, a jeśli nie czytaliście to na pewno oglądaliście filmową wersję. Ja odnoszę się jedynie do ostatniego punktu, ponieważ jakoś nigdy mnie ciągnęło do czytania, czegoś co znam i wiem jak się kończy. Z tego też powodu nie wiedziałam, jak wygląda styl pisania autora i czy przypadnie mi do gustu, a gdy pożyczyłam książkę Dopóki mamy twarze pomyślałam: zobaczymy czy mnie porwie! No i co? Porwało.

Kiedy zaczynałam czytać, nie wiedziałam za bardzo czego będzie dotyczyć ta opowieść. Byłam pewna tylko jednego: dzieje się w starożytnych czasach, a historia opowiada o dwóch siostrach: jednej pięknej, drugiej, no, niezbyt urodziwej. I co dalej? Czytając i poznając coraz więcej szczegółów odkryłam, że opis jest dość mylny. Owszem, mamy dwie siostry (a nawet trzy), ale to jedna odgrywa tutaj znaczącą rolę i jest nią właśnie ta mniej urodziwa. To z jej punktu widzenia poznajemy wydarzenia oraz uczucia i myśli, jakie nią targają. Następnym zaskoczeniem było to, że wraz z rozwojem akcji i poznawaniem trzeciej siostry, książka okazała się bezpośrednim nawiązaniem do mitu greckiego o Psyche i Erosie, tylko że widzianym właśnie od strony brzydkiej siostry. Nie jest to spoilerem, bo w wydaniach zagranicznych na okładkach zawsze była wzmianka myth retold, czyli mit opowiedziany na nowo.

,,W duszy śmiertelnika istnieje coś wspaniałego, bez względu na to, czy bogowie chcą o tym wiedzieć czy też nie. Albowiem chociaż cierpienie zdaje się nie mieć końca, nasza zdolność pokonywania go nie zna granic.”

Tak więc mitologia. Do tego grecka. Jako wielka miłośniczka tych dwóch aspektów, czytałam tą powieść z prawdziwą pasją i podziwem dla autora, że w taki sposób udało mu się wzbogacić, urozmaicić i pozmieniać treść, że i tak oddawała całe sedno pierwotnego mitu. Do tego pomysł, żeby spojrzeć na całą historię z punktu widzenia nie Psyche, ani Erosa, tylko zwykłej śmiertelniczki, która próbuje uporać się ze stratą bliskiej osoby, a zarazem sprzeciwia się istnieniu i panowaniu bogów. Dopóki mamy twarze jest powieścią dojrzałą, przemyślaną i naruszającą wiele głębszych kwestii dotyczących wiary w bogów, natury człowieka oraz relacji pomiędzy ludźmi, jednakże jest to również fascynująca opowieść poprowadzona w stałym tempie akcji, która ukazuje jak trudno żyć kobiecie o nieurodziwej twarzy oraz jak dbać o dobro państwa i swoich poddanych( bo w końcu wszystkie trzy siostry są księżniczkami).

,,Miłość może okazać się w dziewięciu dziesiątych nienawiścią, lecz wciąż nazywać się miłością.”


Kolejną zaletą, o której poniekąd wspomniałam, jest sama główna bohaterka. Wiadomo, że w starożytności kobiety nie były uznawane jako ktoś znający się na polityce, władający mieczem, bądź zdolny do przeprowadzania konwersacji, dlatego nie miały prawie żadnego wpływu. Musiały być jedynie ładne i zdolne do urodzenia zdrowych dziedziców. I tu właśnie pojawia się ten problem, który dotknął naszą główną bohaterkę: podobno urodziła się tak brzydka, że sam ojciec nie mógł na nią patrzeć. Z tego też powodu z góry została skazana na samotność, a skoro nie mogła zostać typową kobietą, zaczęła hartować swój charakter i umiejętności dobrego władcy. Kreacja postaci jest w tym przypadku doskonała. Autor świetnie zobrazował i wady i zalety bohaterki. To samo dotyczy każdego innego bohatera – każdy z nich widziany oczami głównej heroiny miał wady, ale z czasem zaczynaliśmy rozumieć z czego one wynikały, z jakich motywów się brały.

,,Kochać, a potem utracić to, co kochaliśmy - to wpisane jest w nasza naturę. Jeśli nie potrafimy znieść utraty, pochłania nas zło.”

Podsumowując, książka jest znakomitą reinterpretacją mitu, a mogę nawet powiedzieć, że ta wersja o wiele bardziej mi się podoba niż pierwotna. Do tego dochodzi niebanalna kreacja bohaterów, wspaniale zobrazowana historia, dobrze dobrana proporcja akcji do opisów oraz wywarcie emocji na czytelniku i skłonienie go do rozmyślań. Dopóki mamy twarze jest wartą uwagi lekturą dla miłośników mitologii i książkoholików wymagających od książek więcej. Polecam!

,,Żyjemy w sieci; nie wyprujesz z niej nitek, ani nie wszyjesz nowych.”

4 komentarze:

  1. O! Jak miło, że piszesz akurat o tej książce, bo już od pewnego czasu się nad nią zastanawiam. Miałam pewne wątpliwości, ale wygląda na to, że niepotrzebnie. Z chęcią sięgnę po tę książkę. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie, nigdy się nie zastanawiałam nad innymi książkami Lewisa. Mam na myśli, przeczytałam wszystkie części "Opowieści z Narnii" i to one skłoniły mnie do czytania książek. Aczkolwiek nigdy nie szukałam innych książek tego autora. A więc koniecznie muszę to przeczytać!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie wariacje, zatem może kiedyś skuszę się na dzieło Lewisa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Może kiedyś dam jej szansę ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy