piątek, 12 czerwca 2015

,,Kłamca 3. Ochłap sztandaru" Jakub Ćwiek

TOM III KŁAMCA


Gdy Lucyfer daje swym zastępom sygnał do rozpoczęcia Apokalipsy, anioły mają na to prostą szpiegowską receptę – załatwić Antychrysta. To nic, że kwili jeszcze w swym dziecinnym łóżeczku. Przykład starego dobrego króla Heroda nie odszedł przecież w zapomnienie – historia wciąż jest najlepszą nauczycielką życia. 

Dla Lokiego – pierwszego cyngla skrzydlatych, taka misja to małe piwo. Ot, drobna robótka przed zaległym urlopem. Tyle że przez te podstępne elfy Antychryst zniknął, a w łóżeczku leży pokraczny odmieniec. 

Urlop szlag trafił, i to gdy Czterej Jeźdźcy Apokalipsy właśnie ruszają...
Niosą WOJNĘ aniołów i demonów, w której giną... jak zwykle niewinni. 
ZARAZA ogarnia Paryż, w Ameryce szaleje GŁÓD. 
ŚMIERĆ czyha na każdym kroku, a komórka Kłamcy tym razem nie odpowiada.

Komentarz: „No tak - pomyślał Kłamca. - Stare, dobre czasy. Jedyne miejsce na świecie, gdzie każdy był i każdy pamięta je zupełnie inaczej.”

No i się zaczęło. Tak jak w pierwszych dwóch tomach mieliśmy luźne opowiadania skupiające się na misjach Lokiego i jego bandy, tak od Ochłapu sztandaru rozpoczęła się względnie poważna historia związana z jednym wydarzeniem, jakim jest Apokalipsa.

Jak zwykle styl pisania Ćwieka przypadł mi do gustu, a mam tutaj dokładnie na myśli pełno ciętych ripost, sarkazmów, którymi bez problemu rzucają bohaterowie, ogromną ilość wulgaryzmów od których autor jest znany oraz sporą dawkę absurdu, odbieraną przeze mnie w bardzo pozytywny sposób. Akcja jest dynamiczna, przy czym czytelnik nie jest w stanie się wynudzić oraz nie ma się poczucia zdezorientowania w następujących wydarzeniach; opisy miejsc, postaci czy zdarzeń są w odpowiednich momentach rozwijane, dzięki czemu zaspokajają wyobraźnię. A jeśli chodzi o samą fabułę to jest chwilami zaskakująca (niestety nie na tyle, żeby wytrzeszczać oczy i z szokiem powtarzać: ,,Niemożliwe, niemożliwe…”), ciekawa, ponieważ autor manewruje pomiędzy różnymi postaciami i miejscami, przez co ukazuje problemy oraz wydarzenia dotyczące wszystkich, nie tylko Kłamcy oraz historia jako sama w sobie zapewnia wiele zabawy i śmiechu.

„- Ani mi się waż Erosie! - syknęła ostrzegawczo Jenny. 
- Jesteśmy podobno małżeństwem - szepnął jej do ucha bóg miłości - Nie wyobrażam sobie, bym w tej sytuacji nie mógł cię dotknąć. 
- A wyobrażasz sobie siebie bez jaj? Bo ja, znając Lokiego, nie mam z tym większego problemu.”


W Ochłapie sztandaru mamy starych, dobrze znanych bohaterów, przykładowo Jenny oraz Erosa przebywających w Paryżu i z jakiegoś powodu udających małżeństwo; Bachusa, który jak zwykle chleje gdzieś po kątach i przy okazji odwala jedną z brudnych robót Lokiego; Michała i innych aniołów, którzy przygotowują się do ostatecznej wojny o ludzkie dusze; i oczywiście mamy samego Kłamcę, który jak zwykle wpada w kłopoty i sprytnie się z nich wymiguje. Prócz starych weteranów, pojawiają się również nowe postaci, które w większości są demonami lub pomniejszymi bóstwami, które kiedyś stąpały po Ziemi. Osobiście najbardziej spodobał mi się Lucyfer, który w dość specyficzny sposób się zachowywał, dzierżąc u swego boku świetlny miecz…

I właśnie to jest prawdopodobnie najlepsze w Kłamcy, że autor w bardzo bystry, nowoczesny i bez żadnych zahamowań sposób nakreślił od nowa mitologie i bóstwa, ukazujące ich w bardzo humorystycznym stylu. Sam Loki jest oczywiście! śmietanką w tej historii, ale widać, że inne postacie też są dobrze wykreowane i również mają znaczące role do odegrania.

Uwielbiam tą serię, kocham Kłamcę, a po przeczytaniu dosłownie wczoraj ostatniej części jestem w stanie stwierdzić, że każdy powinien się zapoznać z tym dziełem Ćwieka. Po pierwsze dla niebywałej wyobraźni autora, po drugie dla niesamowitego humoru i oryginalnego stylu pisania, a po trzecie dla samych bohaterów, których nie da się nie pokochać. Polecam!

„Kłamca uśmiechnął się. - Dodajmy, że załatwiłem go zwykłą jemiołą. Pomyśl co mógłbym zrobić z... - podniósł coś z półki, przeczytał napis z opakowania - megapaką skittles dla prawdziwych łasuchów.”

2 komentarze:

  1. Czuję się mega zachęcona do tej serii! Od jakiegoś czasu zastanawiałam się, czy warto się za nią zabrać i widzę, że tak. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Już od dłuższego czasu mam chrapkę na tę serię. Będę się musiała w końcu rozejrzeć za pierwszą częścią. ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy