niedziela, 5 lipca 2015

,,Dar Julii" Tahereh Mafi

TOM III DOTYK JULII

Julia już wie, że tylko ona może zatrzymać Komitet Odnowy. Ale aby go pokonać, potrzebuje pomocy kogoś, komu nigdy nie potrafiła zaufać – Warnera. Podczas współpracy z nim przekona się, że nie wszystko, co wie o nim i o Adamie, jest prawdą.

Komentarz: ,,To dlatego, ze nie jesteś delikatna. Jeśli już ktoś potrzebuje ochrony, to inni. Przed tobą. Jesteś jak jakaś zmutowana bestia. To znaczy, rozumiesz… urocza bestia. Mała bestyjka, która sieje zniszczenie, robi dziury w ziemi i wysysa życie z ludzi.”

Wszędzie, gdzie nie spojrzeć, na każdym blogu, który oceniał trylogię Dotyku Julii widziałam same pozytywne opinie/recenzje dotyczące ostatniej części. Pełno wychwalań, zachwytów, okrzyków radości, euforii, składania hołdów i innych odznak, że warto sięgnąć po serię chociażby dla tej ostatniej części. I wiecie co? Ja również przynależę do Waszej szalonej grupy, która dziko stawia na piedestałach Dar Julii i Tahereh Mafi.


Autorka ponownie spełniła wszelkie moje oczekiwania pod względem stylu pisania, który nadal bije aurą oryginalności oraz kwiecistymi – prawie poezyjnymi – opisami sytuacji, przemyśleniami bohaterki i rozmowami, które wychodziły bardzo naturalnie. To co wydaje się niesamowite w powieści to to, że zaczynamy dostrzegać siłę i moc bijącą nie tylko dzięki pewniejszej siebie Julii, ale również sama historia staje się bardziej dojrzalsza i śmielsza. Zmiana, która zaszła od pierwszego do ostatniego tomu jest dość duża – od młodzieżowej powiastki przeszła w pełni dojrzałą i niezwykłą powieść, która zaskakuje nas prawie na każdym kroku, przede wszystkim dzięki zachowaniu głównej heroiny.

,,Słowa, myślę sobie są takie nieprzewidywalne. Żaden pistolet, miecz, armia ani król nie mogą się mierzyć z potęgą jednego zdania. Miecze mogą ranić i zabijać. Słowa zagnieżdżają się w naszych ciałach i pasożytują w nich jak robactwo. Niesiemy je ze sobą w przyszłość, nie mogąc się od nich uwolnić.”

Fabuła jest w większości ciągiem dynamicznej akcji, dzięki czemu czytelnik nie nudzi się, a zarazem nie odnosi wrażenia, że wszystko pędzi na łeb na szyję. Wydarzenia rozgrywające się w Darze Julii skupiają się przede wszystkim na przygotowaniu się do bitwy/akcji/dywersji na władzy w tym kraju oraz na relacjach pomiędzy poszczególnymi osobami. Nie będzie kłamstwem, kiedy powiem, że sama dywersja zajmuje najmniej miejsca i jest dość błyskawiczna na samym końcu książki, ale odebrałam to jak najbardziej pozytywnie, ponieważ autorka zakończyła swoją trylogię z wielkim przytupem i nadzieją na lepszą przyszłość dla naszych uwielbianych bohaterów. Patrząc teraz na główny wątek, czyli relacje międzyludzkie to owszem, było wiele problemów, wiele niesprzyjających sytuacji, jednakże Mafi w bardzo logiczny i zgrabny sposób ze wszystkim się uporała.

,,Masz w sobie tyle charyzmy co gnijące flaki zwierzaka rozjechanego na drodze.”

Każda z postaci tak jak Julia przeszła chociaż niewielką przemianę i przy trzeciej części stały się dla nas, czytelników, jeszcze bliższe. Oczywiście, pierwszy kto się rzuca w oczy – już od drugiego tomu – to Adam, który od miłego chłopaka, zawsze oferującego pomocną dłoń i chroniącego bliskie mu osoby, zmienił się w aroganckiego dupka, który uprzykrzał wszystkim życia. Tak jak przy Dotyku Julii kochałam go, tak tutaj miałam ochotę załadować mu pięścią w twarz. Z drugiej strony, odwrotną i najbardziej dla mnie szokującą zmianę przeszedł Warner, którego najpierw nienawidziłam i uważałam za czystą kanalię, a teraz wychwalam go i adoruję za jego popieprzony umysł i całą jego osobę. Jeśli chodzi o postać, która stała się dla mnie bliższa to na pewno Kenji, który swoim żartem i przyjacielską postawą zawsze był wsparciem dla bohaterki. Zaś wracając jeszcze do zmian, to ogromną przeszła właśnie Julia, która od cichej, nieśmiałej panienki nie krzywdzącej żadnej muchy, zmieniła się w silną, pewną siebie i miażdżącą wszystko na swojej drodze kobietę. Kolejny ukłon dla autorki, bo zdaję sobie sprawę jak ciężko ukazać spójną przemianę bohaterów i sprawić, żeby czytelnik ich pokochał. Jej się udało i to nawet wybitnie!

,,Już nie boję się mówić. Mój cień już mnie nie prześladuje. I nie zrezygnuję z wolności. Nigdy więcej. Nie mogę się cofnąć. Wolę zginąć, domagając się sprawiedliwości, niż umrzeć samotnie w więzieniu, które sama sobie stworzyłam.”

O wątku romantycznym słów kilka: bardzo satysfakcjonujący (Team Warner <3) ze względu na oryginalność i spójność przedstawienia uczuć bohaterki. W tej części było go sporo i można bez zahamowań powiedzieć, że zadowoli każdą romantyczkę. Relacje między dwójką bohaterów były dojrzałe, a zarazem szalone, dzięki czemu miało się wrażenie że ich więzi są trwałe. To właśnie jedna z takich książek, gdzie można odczuć prawdziwą miłość.

„Piekło jest puste, wszystkie diabły są tu.”

Podsumowując, Dar Julii jest wspaniałym/niesamowitym/nadzwyczajnym/pasjonującym zwieńczeniem serii. Dawno się nie spotkałam z takim zabiegiem, żeby ostatni część jakiegoś cyklu przebijała poprzednie części, ale Tahereh Mafi się udało. Uwielbiam tą autorkę i nie mogę się doczekać jej kolejnych dzieł, bo zapewne znowu rozbudzą moją wyobraźnię i zapewnią niezapomnianą przygodę. Polecam trylogię Dotyk Julii, ponieważ jest to coś niebywale oryginalnego i zapadającego w pamięci.

,,To strach powinien się mnie bać.”

Narracja: 1-osobowa

1 komentarz:

Obserwatorzy