piątek, 24 lipca 2015

,,Próby ognia" James Dashner

TOM II WIĘZIEŃ LABIRYNTU

Znalezienie wyjścia z Labiryntu miało być końcem. Żadnych więcej niespodzianek, żadnych puzzli. I żadnego uciekania. Thomas był przekonany, że jeśli Streferzy zdołają się wydostać, odzyskają swoje dawne życie.

W Labiryncie życie było łatwe. Było jedzenie, schronienie i względne bezpieczeństwo. Dopóki Teresa nie zapoczątkowała końca. Ale w świecie poza Labiryntem koniec został zapoczątkowany już dawno temu.

Spalona przez Pożogę i wysuszona z powodu nowego surowego klimatu, Ziemia stała się krainą zniszczenia, penetrowaną przez Poparzeńców, ludzi zarażonych Pożogą. Dlatego Streferzy wciąż nie mogą przestać uciekać. Zamiast upragnionej wolności, muszą stawić czoła jeszcze jednej próbie. Muszą przejść przez najbardziej spaloną część świata i dotrzeć do celu w ciągu dwóch tygodni.

Komentarz: ,,Fałszywa nadzieja. Cóż, przypuszczam, że to lepsze niż brak nadziei.”

Więzień Labiryntu był zachwycającą niespodzianką – począwszy od oryginalnej i niepokojącej historii, przez styl autora, który wciągał i pozostawiał niedosyt, a zakończywszy na ciekawych bohaterach, niewykrywalnych tajemnicach i trwającym przez cały czas napięciu. I w końcu nadszedł czas na Próby ognia, które przebiły pierwszą część pod każdym względem…


Tak jak przy pierwszym tomie mieliśmy labirynt bez wyjścia, bóldożerców zabijających bez chwili wahania, zagadkę do rozwiązania oraz kłopoty i tajemnice, jakie przyniósł ze sobą Thomas i Teresa, tak tutaj mamy coś znacznie bardziej niebezpiecznego: nieograniczona niczym przestrzeń, która została niegdyś strawiona przez promienie słoneczne i zamieniona w suchą, jałową pustynię oraz ludzie chorujący na śmiertelną chorobę nazywaną Pożogą. To właśnie w takich warunkach Streferzy będą musieli przejść następną próbę, następne niebezpieczne zadanie. Powiem szczerze, że na początku sądziłam, że nic nie będzie w stanie przebić przerażającego labiryntu, ale pustynia okazała się kryć jeszcze więcej zagrożeń i nieprzyjemnych niespodzianek. Czytając miałam przez większość czasu ciarki i dreszcze na skórze – najgorsze były chwile, kiedy bohaterowie spotykali na swojej drodze Poprzeńców albo innych niby zwykłych ludzi, których szaleństwo dorównywało zarażonym.

,,Może teraz było gorzej. Kiedy zeszłej nocy kładli się do łóżek, zdawało się, że nareszcie są bezpieczni. Tak, może to faktycznie było gorsze: że brutalnie im zabrano owo złudzenie.”

Autor nie szczędził przy tym tomie w wielu niespodziewanych zwrotach akcji oraz niewiadomych, które nadal do końca nie zostały wyjaśnione – zakończenie powieści pozostawia wiele do dopowiedzenia i jest tak niejasne, że koniecznością jest sięgnięcie po ostatnią część. Oczywiście, dostajemy kilka drobnych odpowiedzi, ale nadal nie są na tyle satysfakcjonujące, żeby zrozumieć co się tak naprawdę działo w przeszłości bohaterów, czy do czego tak dokładnie brnie Dreszcz. Zagadki, tajemnice, poplątane wątki… To wszystko jest tutaj w ogromnej ilości - cudowne a zarazem niepokojące.


Na pewno nie brakuje tutaj wywołanych w czytelniku emocji, przede wszystkim w momentach krytycznych. James Dashner jest podłym sadystą, dlatego jeśli już w pierwszej części pokochaliście jakieś postaci, to wiedzcie, że autor bez mrugnięcia okiem może się ich bardzo szybko pozbyć. Cóż, nie powiem, ale obawiam się kolejnej części – ile trupów ze sobą przyniesie? – oto jest pytanie. Ale jeśli ogólnie miałabym coś powiedzieć o postaciach, to bez wątpienia są zagadkowe i do niektórych jeszcze bardziej się przywiązujemy. Pojawiają się nowi bohaterowie i sądzę, że niektórzy mogą ich albo polubić albo znienawidzić – osobiście jestem w pierwszej grupie.

Próby ognia pochłonęłam błyskawicznie i bardzo emocjonująco je odebrałam. Wydarzenia, jakie musiał przeżyć Thomas i inni Streferzy były znakomicie dopracowane, oryginalność w tworzeniu tego świata bije po oczach, i to wszystko jest spisane przyjemnym w czytaniu stylem autora-sadysty. Koniecznością jest zapoznanie się z niniejszą trylogią! Polecam każdemu!

,,Jedyne, co wam powiem, to że czasem to, co widzicie nie jest prawdziwe, a czasem prawdziwe jest to czego nie widzicie.”

Narracja: 3-osobowa


6 komentarzy:

  1. Dzisiaj i u mnie pojawiło się coś na temat tej książki, jednak trochę mniej pochlebnie :) Początek bardzo mi się dłużył i nie mogłam się w niego zagłębić, wkurzało mnie podkreślanie na każdym kroku tej wyjątkowości Thomasa no i w ogóle jakoś bohaterowie mi się zepsuli ;) Ale za to autor dodał Brendę, za co jestem mu niewypowiedzianie wdzięczna :) Nie było tragicznie, ale liczyłam, że po takim sukcesie będzie to coś lepszego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, czytałam :3 Zawsze jakiś bohater musi okazać się wyjątkowy, bo właśnie wtedy możemy go nazwać głównym bohaterem - mnie osobiście nie raziło w oczy podkreślanie roli Thomasa, aż do ostatniej strony darzyłam go szacunkiem za poświęcanie się za kolegów oraz ciekawiła mnie jego historia ^^ Tak, również się cieszę że Brenda się pojawiła, chociaż na początku troszku mnie wnerwiała ><

      Usuń
  2. Poszukuje ciągle trylogii "Wiezień labiryntu". ale jak dotąd niestety nigdzie nie udało mi się jej znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam na początku roku, niedawno kończyłam trylogię i nie jest to dla mnie coś WOW, ale daje radę. Autor zastosował wiele ciekawych rozwiązań, ale odniosłam wrażenie, że trochę spoczął na laurach... ^.^

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem czy Ci już o tym pisałam i nie chcę sie też powtarzac, ale miałam okazję obejrzeć film na podstawie pierwszej czesci i historia jest doprawy rewelacyjna! Musze [rzeczytać całą trylogię. Minho zaś jest jedną z moich ulubionych postaci.
    http://kruczegniazdo94.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy