poniedziałek, 3 sierpnia 2015

,,Kłamca. Papież Sztuk" Jakub Ćwiek

To już dziesięć lat od kiedy pierwszy tom Kłamcy zagościł na półkach i w sercach czytelników.

Loki – nordycki bóg kłamstwa na usługach aniołów, a także, mimochodem, bohater pięciu książek, komiksu i gry karcianej – nie ma czasu świętować. Oto bowiem przyjdzie mu się zmierzyć z jednym z największych swoich wrogów. W dodatku na własne życzenie, bo wszystko wskazuje na to, że Dezyderiusza Crane’a, samozwańczego boga popkultury, stworzył omyłkowo nie kto inny jak Loki właśnie.

Teraz rozpoczyna się gra z czasem, tym trudniejsza, że z każdą chwilą nowy bóg coraz lepiej poznaje swoje możliwości. Jego główną mocą jest kontrola nad narracją, a nawet… nad całą opowieścią.

Jubileuszowa powieść o Lokim to wariacka jazda bez trzymanki umiejscowiona fabularnie pomiędzy opowiadaniami z drugiego tomu. Pełna gościnnych występów, ciętych bon-motów i będących wyznacznikiem serii popkulturowych nawiązań usatysfakcjonuje wszystkich miłośników Kłamcy.

Komentarz: To już drugi dodatek do głównej serii, który skupia się na wydarzeniach pomiędzy drugim a trzecim tomem. Tak jak w Machinomachii mieliśmy kilka opowiadań, tak w Papieżu Sztuk jest jedna szalona opowieść, która w ogólnym rozrachunku wyszła całkiem zgrabnie i przede wszystkim oryginalnie na tle wszystkich książek.


Nie owijając w bawełnę powiem od razu, że historia sama w sobie jest krótka i ciekawa, ale akcja niezbyt szybko się rozwija przez co początek jest dość męczący. Dopiero w chwili, gdy Ćwiek zaczyna różne wariacje, tudzież współpracę w tworzeniu historii z czytelnikiem (tak, dobrze czytacie, czytelnik w pewnym momencie może wybrać swoje rozwinięcie wydarzeń) to robi się dynamicznie i intrygująco, dzięki czemu samo zakończenie okazuje się wisienką na torcie. Tym razem autor postanowił zrezygnować z tandetnych elementów na miarę Kłamcy 4, więc końcówka ucina się w odpowiednim momencie i jest poprowadzona z pazurem. Co do wariacji, to w książce możemy kilka razy natknąć się na możliwość wyboru potoczenia się w pewnym stopniu opowieści – jest to dość interesującym zabiegiem i sądzę, że idealnie wpasowało się to w klimaty Kłamcy, nie wspominając, że autor ogarnął i dopracował każdy możliwy wybór.

Inną, wartą uwagi sprawą jest strona graficzna Papieża Sztuk. Okładka jest znakomita, a rysunki i krótki komiks w środku świetnie wykonane – brawa dla autorów! Mam też dwie uwagi: pierwsza, to dlaczego w komiksie Loki ma czarne białka? A druga, to uwielbiam tego słodkiego króliczka wystylizowanego na Donniego Darko.

Patrząc na to, że mam już serię Kłamca za sobą, to bez wahania mogę stwierdzić, że jest jedną z moich ulubionych i bez wahania polecam ją innym – owszem, ma swoje wzloty i upadki, ale właśnie takie są czasem powieści. Dodatki są bez wątpienia wspaniałymi prezentami dla fanów i można powiedzieć, że są utrzymane w jak najbardziej pozytywnym charakterze. Przy Machinomachii otrzymaliśmy grę karcianą, Kłamciankę, a przy Papieżu Sztuk miłą niespodzianką okazał się na końcowych stronach monolog autora opowiadający o tworzeniu serii, czy różnych wpadkach i śmiesznych sytuacjach, które mu się przytrafiły. Dlatego podsumowując, polecam niniejszą pozycję każdemu fanowi, bo zapewnia dobrą zabawę i przywołuje przyjemne wspomnienia o Lokim i jego ekipie.

Narracja: 3-osobowa

1 komentarz:

  1. Omg, autor produkuje tego tak wiele, omg, czemu wcale nie mam ochoty czytać dodatków.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy