niedziela, 29 listopada 2015

,,Will Grayson, Will Grayson" John Green & David Levithan

Pewnego zimnego wieczoru w Chicago przecinają się ścieżki dwóch Willów Graysonów. Nazywają się tak samo, ale do tej chwili żyli w zupełnie różnych światach. Teraz ich życie rusza w całkiem nowym i nieoczekiwanym kierunku. Po drodze jest miejsce na przyjaźń i miłość, muzykę i futbol, a emocjonalna plątanina znajduje kulminację w najbardziej szalonym i spektakularnym musicalu, jaki kiedykolwiek wystawiono na deskach licealnych scen.

Komentarz: „tak zazwyczaj bywa z życiem. jeśli chcesz, żeby coś się zmieniło, wcale nie musisz zaczynać żyć, lecz tylko ruszyć tyłek z kanapy.”

Ostatnimi czasy zauważyłam, że pojawiło się sporo książek nawiązujących na kontrowersyjne tematy o których czasem ciężko się mówi, a społeczeństwo nie zawsze patrzy na nie przychylnym okiem. Ukazuje się coraz więcej filmów, wypowiedzi celebrytów w telewizji, czy też właśnie książek, które naruszają ten określony temat. Tak, mowa tutaj przede wszystkim o homoseksualizmie, ale szczególnie tym dotyczącym męskiej części społeczeństwa. Mnie to osobiście nie razi i nie przeszkadza – chyba że jest to przedstawiane w przesadzony sposób – ale do tej pory nie spotkałam żadnego dzieła, którego ukazałoby ten problem rzetelnie i realistycznie. A skoro padły słowa do tej pory, to oznacza, że Will Grayson, Will Grayson spełnia swoją moralizatorską funkcję.


,,To był szalony dzień dla Willów Graysonów tego świata.”

Oczywiście nie jest tak, że powieść Johna Greena oraz Davida Levithana przedstawia jedynie problemy pomiędzy parami homo i trudności, jakie im sprawia rodzina, znajomi i ogółem całe społeczeństwo - chociaż trzeba przyznać, że bardzo ciekawie i nowatorsko to pokazali. Jeśli ktoś zna inne powieści Greena to zapewne wie, że autor specjalizuje się w tworzeniu skomplikowanych postaci, ukazywaniu dziwnych relacji pomiędzy zakochanymi i przyjaciółmi oraz ogólnie tykanie głębszych kwestii nad którymi czytelnik musi się zastanowić. To wszystko jest także tutaj. Za to od Levithana dostaliśmy bohatera ciężkiego w obyciu, mającego mnóstwo niewidzialnego balastu na barkach oraz przede wszystkim autor przedstawia nam, pułapki Internetu, jak smakuje zdrada i jak sobie radzić, kiedy to co dobrze znałeś sypie ci się tonami na łeb i szyję.

,,teraz to rozumiem. twoje największe nadzieje stają się tym, co cię w efekcie zabija.”

Sam pomysł na fabułę był dopracowany, a poznawanie historii strasznie wciągało i pochłaniało cały mój wolny czas – dosłownie czytając w pociągu, tak się wgryzłam w wydarzenia, że prawie przegapiłam mój przystanek. Autorzy pisali rozdziały na przemian i ukazywali zdarzenia z perspektyw swoich Willów Graysonów, przy czym obaj bohaterowie byli różni, mieli inne problemy i znajdowali się w różnorakich sytuacjach życiowych. Twórczość Johna Greena znam i uwielbiam, dlatego miło było znowu przeczytać te jego charakterystyczne wypociny i porozmyślać nad kwestiami, które naruszał. Polubiłam jego Willa Graysona, szczególnie za to, że był taki inny i że najważniejsza była dla niego przyjaźń. Co do Davida Levithana to po raz pierwszy  poznałam jego styl pisania i jak najbardziej przypadł mi do gustu. Te jego charakterystyczne nieużywanie dużych liter (jak można zauważyć przy cytatach) i wykreowanie Willa Graysona tak boleśnie realistycznego, że cały czas czuje się do niego sympatię i współczucie. Jego Will bardziej mi się spodobał. Może dlatego, że nie do końca można było mu pomóc. A może dlatego, że był tak realistyczny i tak dla mnie znajomy, że choć chciałabym mu pomóc to nie dałabym rady. To co jest piękne pomiędzy tymi postaciami to to, że przechodzą w ciągu całej powieści jakąś przemianę, niekoniecznie wielką, ale coś się w nich zmienia i to da się wyczuć. Te przełomy w ich życiu. Chociaż nie. Można powiedzieć tylko o jednym przełomie, którym jest Kruchy Cooper.

„Bycie w związku to twój wybór. Bycie przyjacielem to po prostu coś, czym jesteś.”

Jeśli spojrzymy na książkę pod innym kątem, to dostrzeżemy, że tak naprawdę głównym bohaterem jest Kruchy Cooper, a Willowie Graysonowie są jedynie postaciami drugoplanowymi, które zmuszają Kruchego do pewnych zmian i dostrzeżenia niektórych prawd. I choć sama nie darzyłam aż tak ogromną sympatią Kruchego, to trzeba przyznać, że dał popalić czytelnikowi i innym postaciom. Szczególnie na końcu, kiedy mamy zwieńczenie książki, a Cooper robi to co planował, ale w trochę inny sposób. Zakończenie wydawało mi się tandetne i przesadzone, ale i tak słowa uznania dla oryginalnego końca.

„gdy coś raz się stłucze, nie da się tego z powrotem skleić. ponieważ gubią się gdzieś małe kawałeczki i krawędzie nie pasują do siebie, nawet gdyby chciały. cały kształt się zmienia.”

Podsumowując, Will Grasyon, Will Grayson jest wspaniałym czytadłem wynikłym ze znakomitej współpracy pomiędzy Greenem a Levithanem – ich współpraca jest jak najbardziej godna pochwały. Książka wciąga, akcja jest płynna i szybka, historia nie boi się ukazywać trudnych i głębszych zagadnień nad którymi należy się zastanowić, a bohaterowie są niebanalni i dający się polubić. Humoru nie brakuje tak samo jak poważnych scen. Zatem nie pozostaje mi nic innego jak polecić tę książkę. Naprawdę warto przeczytać!

 „ja: wiesz co jest parszywe w miłości? 
d.w.g: co? 
ja: że jest tak mocno związana z prawdą.”

4 komentarze:

  1. Ogólnie książki Greena do mnie nie przemawiają - doceniam ich znaczenie dla młodego odbiorcy, ale mnie zachwyciła tylko Gwiazd naszych wina. Nie wiem, czy w duecie z innym autorem Green daje radę, może kiedyś zaryzykuję i się o tym przekonam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm.. Zaczęłam już tą książkę, ale jakoś nie miałam okazji skończyć.. Chyba czas do niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co prawda zainteresowanie Greenem w sporej mierze już mi minęło, a podzielone opinie na temat tej książki sprawiają, że wciąż się waham, jednak i tak mam nadzieję, że znajdzie się okazja, żeby się z nią zapoznać. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem ciekawa tej pozycji, więc na pewno po nią sięgnę w swoim czasie :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy