piątek, 30 października 2015

,,Otchłań" Robert J. Szmidt

Wrocław 20 lat po wojnie nuklearnej. Z niemal siedmiuset tysięcy wrocławian przetrwała ledwie garstka w ciągnących się pod miastem kanałach. Tworzą oni niewielkie zamknięte społeczności, zwane enklawami. Mimo upływu lat powierzchnia wciąż nie nadaje się do ponownego zasiedlenia. Promieniowanie jest tam wciąż zbyt silne, a co gorsza, zmutowane rośliny i zwierzęta stworzyły w ruinach nowy, wyjątkowo nieprzyjazny człowiekowi ekosystem.

Dostępne zasoby ulegają wyczerpaniu i w enklawach zaczyna brakować najbardziej podstawowych produktów, pojawia się głód. Zdesperowani mieszkańcy coraz częściej łamią tabu i uciekają się do kanibalizmu.

W takim świecie przyszło żyć Nauczycielowi, ostatniemu z Pamiętających, którym dane było urodzić się przed wojną i „pamiętać” świat sprzed zagłady. Chcąc chronić niepełnosprawnego syna próbuje dotrzeć do podziemi Fallusa, jak powszechnie nazywa się ruiny dawnego wieżowca Sky Tower, gdzie mieści się ponoć najbardziej stabilna enklawa. Droga nie będzie jednak prosta i łatwa, a Nauczyciel trafi do miejsc, których istnienia nie podejrzewał w najgorszych koszmarach.

Komentarz: ,,Demony przeszłości dopadają człowieka w najmniej oczekiwanych momentach.”

Jako osoba całkowicie zauroczona serią Dmitriego Glukhovskiego, gdzie przy okazji trzeba wspomnieć że 4 listopada wychodzi trzecia część!!! To jako fanka nie mogłam również nie zapoznać się z równie znanym Uniwersum Metra. Oczywiście przed Otchłanią miałam już przyjemność przeczytania pierwszej części trylogii Diakowa (Do światła), która dzieje się w petersburskim metrze i trzeba przyznać, że dosyć dobrze ją wspominam. A teraz przyszedł czas na spróbowanie polskiej twórczości i sprawdzenia jak Polacy poradziliby sobie w post apokaliptycznej przyszłości…

sobota, 24 października 2015

,,Krew aniołów" Nalini Singh

TOM I

Elena Deveraux, zawodowy łowca wampirów, zostaje wynajęta przez wzbudzającego powszechny respekt archanioła Rafaela. Jednak tym razem jej celem nie staje się zbłąkany wampir... lecz zbuntowany archanioł. Zlecenie zawiedzie łowczynię w sam środek masakry, jakiej nie oglądała nawet w najgorszych koszmarach i doprowadzi ją do granic pożądania. Równie łatwo może zginąć z ręki śmiertelnie groźnego przeciwnika, jak i od uwodzicielskiego dotyku Rafaela. Co dla anioła jest tylko zabawą, śmiertelnika może kosztować życie Nalini Singh wprowadza czytelników do swego fascynującego świata, pełnego pięknych istot i żądzy krwi, w którym aniołowie żelazną ręką kontrolują wampirzą społeczność…

Komentarz: „Aby, sprawować władzę, trzeba mieć w sobie coś z potwora.”

Jestem pod ogromnym wrażeniem, że są ludzie, którzy wciąż wymyślają historie o wampirach i aniołach, a tym samym próbują stworzyć coś nowego, dodając jakieś udziwnienia. Mieliśmy już błyszczące w słońcu wampirki, pijące syntetyczną krew, uczęszczające do specjalnych szkół, będące mrocznymi łowcami, a także zdarzały się jakieś dziwne hybrydy. Co do aniołów to tutaj także autorzy wykorzystują różne pomysły: reinkarnacje, walki z upadłymi lub walki z dawnymi bóstwami. Historii jest PEŁNO, aż do znudzenia. Dlatego kiedy zobaczyłam w Krwi Aniołów, że anioły zamieniają ludzi w wampiry, to pomyślałam, że nic mnie już nie zdziwi.

piątek, 23 października 2015

Randka w ciemno Book tag


Przede wszystkim szczodre podziękowania dla mojej przyjaciółki – Jellyfisha – która po pierwsze nominowała mnie do tej zabawy, a po drugie pomogła w technicznych sprawach, bez ciebie ten tag wyszedłby bardzo sucho – Arigato :3.

O co dokładnie chodzi w Randce w ciemno Book Tag? Przede wszystkim wybieramy sześć dowolnych książek i określamy je trzema słowami/wyrażeniami, które pierwsze nam przyjdą na myśl. Następnie rolą czytelników bloga jest odgadnięcie tytułów i sprawdzenie po kliknięciu na dane pola czy się udało. Wybrałam różne książki, dlatego nie mogę dać żadnej konkretnej podpowiedzi. Zostaje mi jedynie życzyć Wam powodzenia i podzielenia się opinią oraz wynikiem w komentarzu ^^.

piątek, 16 października 2015

,,Kwiaty na poddaszu" Virginia C. Andrews

TOM I RODZINA DOLLANGANGER

Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia - w wypadku samochodowym ginie ojciec. Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia i wraca do swego rodzinnego domu. Niezwykle bogaci rodzice mieszkający w ogromnej posiadłości, wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym, a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte. W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu, którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu, a odkrycie, jakiego dokonuje najstarszy brat, stawia rodzeństwo w obliczu nieuniknionej katastrofy.

Komentarz: „Z każdej książki, którą przeczytałam, zaczerpnęłam jeden paciorek filozoficznej mądrości, a wszystkie nawlekłam na różaniec, który miał mi wystarczyć do końca życia.”

Pisarze uwielbiają wstrząsać, drażnić się z czytelnikiem, wydobywać z niego emocje i zmuszać do zastanowienia się nad pewnymi sprawami. Tylko co trzeba takiego zrobić, by natchnąć czytelnika do jakiejś reakcji? Nic prostszego! Należy naruszyć niewygodne dla społeczeństwa tematy, a najlepiej to skupić się na tabu – czymś, o czym z reguły się nie mówi. Właśnie takie jest zadanie Kwiatów na poddaszu – wstrząsnąć i pozostawić na zgubę z własnymi przemyśleniami.

niedziela, 11 października 2015

,,Takeshi. Cień Śmierci" Maja Lidia Kossakowska

TOM I TAKESHI

Sztuka walki – najważniejsza ze sztuk?
Nie ma ucieczki przed przeznaczeniem. Mroczny cień śmierci wyłania się z każdą chwilą, niespodziewanie.

Samotna wędrówka gościńcem i krótki wypad do karczmy w sekundę może odwrócić porządek świata. I tylko jeden człowiek potrafi zachować spokój. Nawet w trakcie ostatecznej próby. Walki o życie ze wściekłą jak wulkan psychopatyczną Mariko.

Komentarz: „Źli ludzie lubią się mścić. Dlatego przyzwoici ludzie powinni ich pozabijać.”

Chwilowy kącik zwierzeń: uwielbiam anime i mangę (zaskakujące, szczególnie po ostatnich wydarzeniach związanych z założeniem drugiego bloga…). A zaraz po nich uwielbiam rzeczy związane z Japonią, tudzież obyczaje, mity, życie codzienne i historie o walecznych samurajach. O tak, szczególnie historie o samurajach, którzy kroczą krwawą ścieżką miecza (katany). Dlatego, kiedy przeczytałam na niektórych blogach opinie o Takeshim. Cieniu śmierci napisanym przez polską autorkę, pomyślałam: ,,Hm, ciekawe. Zobaczmy co ta pisarka wymyśliła”. No właśnie – co wymyśliła?

wtorek, 6 października 2015

,,Chłopak Nikt" Allen Zadoff

TOM I CHŁOPAK NIKT

Osierocony i wychowany w eksperymentalnym obozie, w którym uczyniono z niego broń idealną. W zasadzie go nie ma. To znaczy jest tylko narzędziem, które odbiera wrogom jego kraju możliwość czynienia dalszych szkód. Nie ma własnego życia, własnych planów, własnych marzeń, własnych uczuć. Ma tylko swoje zadanie. I swoje sposoby. Umie myśleć i przewidywać. Umie posługiwać się zadziwiającą technologią. Jest zabójczo skuteczny i praktycznie niewidzialny, bo któż obawiałby się zwyczajnego, sympatycznego nastolatka. Czy jest w nim jakiś słaby punkt? Czy jest szczelina, przez którą można wniknąć, by go zniszczyć? Czy warto go zniszczyć? I czy on na to pozwoli? Powieść, jakiej się nikt nie spodziewa. I bohaterka, jakiej on się nie spodziewa.

Komentarz: „Trzeba być widocznym dla wszystkich. To najlepszy sposób, żeby zostać niewidzialnym.”

Idealny żołnierz – to sformułowanie było już wielokrotnie wykorzystywane w filmach akcji, w których zawsze występowały jakieś organizacje rządowe, które nielegalnie i potajemnie zyskiwały zwykłego cywila i szkoliły go na swoją tajną broń. Idąc tym stereotypowym tematem, to w później rozwijanej historii główny bohater (tudzież: idealny żołnierz stworzony przez organizację) odkrywa jakieś brudy związane ze swoimi pracodawcami i walczy przeciwko nim, albo próbuje odłączyć się od tej grupy, chcąc wieść normalne życie. Zapewne znacie ten schemat i już Wam się znudził, dlatego ucieszycie się, że pierwsza część Chłopaka Nikt jest ponad to!

sobota, 3 października 2015

Niespodzianka!

Pierwszy raz robię ogłoszenie na blogu i jest to… dziwne. Bardzo dziwne! Bo zazwyczaj jak ktoś robi jakieś ogłoszenie to dotyczy ono przerwania działalności na blogu, ale spokojnie, możecie odetchnąć z ulgą, ja się nigdzie nie wybieram, nadal będę zaprzedawać Wam moje wypociny i polecać, bądź odradzać książki. Chciałam tylko poinformować Was, że wraz z moją szaloną przyjaciółką po czterech miesiącach nic nie robienia postanowiłyśmy z początkiem studiów założyć nowego bloga – ANIMANIACZKI – bo jesteśmy bardzo genialne i tak ambitne, że damy radę z prowadzeniem dwóch blogów na raz podczas obowiązków studenckich, więc jeśli jesteście zainteresowani światem anime, mang, dram azjatyckich i innych bzdetnych rzeczy związanych z tym tematem, to zapraszam na ANIMANIACZKI! Jupi…?

,,Cyrk Nocy" Erin Morgenstern

Rozgrywająca się w zaczarowanym cyrku u schyłku dziewiętnastego wieku powieść Erin Morgenstern to magiczna, ponadczasowa historia miłosna.

W wędrownym cyrku dzieją się rzeczy niezwykłe, bardziej niezwykłe niż popisy akrobatów i treserów. To cyrk magiczny, w którym do pojedynku stają zakochani, a ich bronią jest wyobraźnia. Londyński reżyser Chandresh Lefèvre postanawia stworzyć cyrk. Nie przypuszcza, że stanie się on areną rozgrywek między znanym prestidigitatorem a "mężczyzną w szarym garniturze", a raczej między ich wychowankami Celią i Markiem. Młodzi, nieświadomi konsekwencji walki, którą mają ze sobą stoczyć, kreują w cyrku wiele niezwykłych, magicznych przestrzeni. To stanowi sens ich zmagań i tło ich miłości. Jednak każda potyczka zbliża ich do końca, kiedy na placu boju może pozostać tylko jedno z nich...

Komentarz: „Najprawdziwsze opowieści potrzebują czasu, musimy się z nimi oswoić, żeby mogły się stać tym, czym są.”

Kto nie lubi odwiedzać cyrku, miejsca, gdzie magia i iluzja są na porządku dziennym, gdzie dzikie zwierzęta są oswojone i potulne jak małe kotki, gdzie akrobaci i magicy zapewniają niezapomniane wrażenia a połykacze ognia dreszczyk napięcia? Czy znajdzie się osoba, która nie lubi cyrku? Owszem, i jestem nią ja. Po pierwsze nienawidzę klaunów, które są obowiązkową częścią tego miejsca. Po drugie, zwierzątka w klatkach również mnie jakoś nie zachwyciły, bo to dosyć brutalne. A po trzecie, polskie cyrki zawsze prezentowały biedę, jałowość i dawały poczucie, jakby ludzie tam pracujący nie mieli ochoty robić tego co robią, a z tego wszystkiego wychodzi wniosek: że dziecko zamiast dobrych wspomnień może nabawić się traumy. Cóż… Inaczej się sprawa ma z Cyrkiem Nocy, przy którym odłożyłabym na bok moją niechęć i bez mrugnięcia okiem odwiedziła to magiczne miejsce.

Obserwatorzy