czwartek, 24 marca 2016

,,Panika" Lauren Oliver

Wyobraź sobie senne, pogrążone w beznadziei miasteczko.
Wyobraź sobie dziewczynę, która nie wierzy, że może ją spotkać coś dobrego.
Wyobraź sobie grę, w której każdy musi podjąć śmiertelne ryzyko, by wygrać wielką nagrodę – przepustkę do lepszego życia.
Ta gra to Panika. Nikt nie wie, kim są sędziowie, którzy wymyślają zadania i czuwają nad przebiegiem rywalizacji. Uczestnicy zostają zmuszeni do przesunięcia własnych granic, do wyjścia poza strefę bezpieczeństwa, do stawienia czoła najgłębszym lękom.
Dziewczyna ma na imię Heather. Od zawsze pogardzała grającymi w Panikę. Ale kiedy jej chłopak odchodzi do innej, pełna wściekłości, bólu i rozpaczy zmienia swoje podejście i decyduje się przystąpić do rywalizacji. Nigdy nie spodziewała się, że to zrobi. Aż do tego lata.

Komentarz: ,,Gra musiała toczyć się dalej. Gra zawsze toczyła się dalej.”

Wrzawa na Panikę wciąż trwa. Ludzie kupują, czytają, zachwycają się albo potępiają, spisują swoje opinie na blogach, a następnie inni czytają te recenzje, chcą się przekonać czy na pewno tak jest, więc kupują, czytają, zachwycają… I tak w kółko i w kółko, dopóki temat się nie wykończy. Ja w tej chwili również popchnę tego uroborosa, by się dalej kręcił i zjadał swój ogon. A za niedługo zapewne znowu ujrzycie na jakimś innym blogu tą samą okładkę i zbliżoną opinię. Błędne koło. Po prostu błędne koło.


Czytałam antyutopijną trylogię Delirium i to wtedy właśnie przepadłam w książkach autorki. Pokochałam jej styl pisania, pomysłowość, bohaterów i prowadzenie historii. Później Moondrive rzucił się na odświeżenie starszej książki: 7 razy dziś, która opowiadała o zmarłej dziewczynie przeżywającej ten sam dzień na okrągło (znowu to błędne koło…). Wówczas dostaliśmy bardzo głęboki przekaz i emocjonalną bombę, czyli znowu Lauren Oliver zawojowała. O Panice było głośno, zanim ogłoszono jej wydanie. Ja i Jellyfishstrasznie się napalałyśmy, by w końcu w jakiś sposób to przeczytać. Nie wiem co Jellyfish myślał, ale ja wyobrażałam sobie coś na kształt ludzi biorących udział w grze odgrywającej się w cyberprzestrzeni, czyli coś a la znane anime Sword Art Online. Lecz nie! Moja zbyt kolorowa wizja została przekreślona, zwęglona, podeptana i rozdmuchana przez wiatr. A to jeszcze nie wszystko, bo kit z tym, że historia okazała się inna, ale chodzi o to, że sam pomysł i wykonanie Paniki było strasznie słabe. Tak słabe, że aż się zdziwiłam, że jest to spod pióra Oliver.

,,-Skąd mam wiedzieć, że mogę ci ufać? 
- O to właśnie chodzi w zaufaniu. Nigdy nie masz pewności.”

W 7 razy dziś mieliśmy problemiki bogatych błaznów, zaś tutaj jest na odwrót, gdzie biedne dzieciaczki mieszkające na jakimś zadupiu pragną stamtąd uciec za pomocą udziału w grze. Grze o nazwie Panika, gdzie trzeba wyzwolić się ze strachu i zrobić wszystko, by zdobyć grube pieniądze. Zadania są najrozmaitsze – jedne bardziej niebezpieczne, inne mniej. I choć na żywo niektóre mogłyby uchodzić za emocjonujące, tak w książce były jedynie bladymi wydarzeniami, które ani nie nadawały napięcia, ani nie stresowały, tylko zostawały na odwal opisywane i szybko rozwiązywane. Bez żadnego: Wow! Samo stawanie przed swoimi słabościami i lękami nie było tym czymś co wzbudziłoby jakieś emocje w czytelniku. Wiele rzeczy można było przewidzieć – o samej końcówce nie wspominając. Bohaterowie, niby bystrzy i spostrzegawczy, zachowywali się czasem jak banda idiotów. Nie polubiłam przyjaciółki Heather (jakkolwiek się nazywała), jej cele były zbyt płytkie i to ona przede wszystkim miała siano we łbie. Heather i Dodge jako główne postaci przedstawiające wydarzenia były wiarygodne, a ich problemy rodzinne wywoływały litość i współczucie, ale nie miałam okazji w żadnym stopniu się do nich przywiązać – mieli czasem te swoje głupie zagrywki, które irytowały.

I choć styl autorki w dalszym ciągu zachwyca swoją płynnością, lekkością i swobodą, to nie zmienia to faktu, że historia była przeciętna. Nie wniosło to nic nowego, ale też nie powtórzyło żadnych charakterystycznych schematów. Panika nie poruszyła żadnych ważkich tematów, chociaż stawianie czoła swoim lękom mogło być lepiej rozbudowane albo poprowadzone w innym kierunku. Bohaterowie dobrze zarysowani, ale nie na tyle, by się do nich przywiązać. Dlatego podsumowując, książka jest zwykłym zapychaczem naszego czasu, niekoniecznym do przeczytania. Jeśli ktoś lubi tę autorkę może przeczytać, jeśli nie znacie jej twórczości lepiej zacząć od 7 razy dziś, a nawet jeżeli nie macie zamiaru chwycić za Panikę to na niczym nie stracicie.

,,Zawsze jest jakaś droga, którą można pójść, zawsze jest jakieś wyjście. I nie trzeba się bać.”

8 komentarzy:

  1. Raczej nie skuszę się na tę pozycję. Wydaje mi się, że historia mnie nie zainteresuje. :)
    Pozdrawiam,
    Geek of books&tvseries&films

    OdpowiedzUsuń
  2. Ostatnio przeczytałam tą powieść i niestety mi również się nie podobała. Słaba fabuła i postacie, niestety pani Oliver się tutaj nie wykazała. Czekam na jej lepsze publikacje.
    Pozdrawiam.
    In my different World

    OdpowiedzUsuń
  3. Na samym początku narobiłaś smaka na tę książkę po to, aby zaraz zrównać ją z ziemią. Pozostaje tylko sięgnac po inna ksiazke tej autorki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam tę książkę na oku, ale to raczej w bardzo odległej przyszłości. Poprzednie książki Oliver podobały mi się, więc mam nadzieję, że ta też nie zawiedzie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie słyszałam o tej książce aż do teraz. Lubię panią Oliver, a jednocześnie nienawidzę za zakończenie jej powieści! Jak można robić to swoim czytelnikom! Nie mniej uważam, że autorka ma wyobraźnię...
    Skoro ta jest słabsza od poprzednich to raczej po nią nie sięgnę, ale nie mówię, że nie :)

    Pozdrawiam :*
    http://papierowa-kraina.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja za to z książek autorki czytałam tylko Panikę i to tylko dlatego, że dostałam niespodziewanie egzemplarz od wydawnictwa :D I dla mnie była to taka historyjka do przeczytania, ale która nic nie wnosi, choć sam motyw gry był fajny. Za to była ona tak przewidywalna, że klękajcie narody!

    OdpowiedzUsuń
  7. Hmm, do tej pory czytałam raczej pozytywne opinie na jej temat. W każdym razie jakoś szczególnie do "Paniki" mnie nie ciągnie, za to chciałabym w końcu przeczytać "Delirium", które od tak dawna odkładam na później. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jellyfish został wspomniany, to się wypowie.
    No ja sądziłam, że to będzie bardzo w stylu "Delirium", dystopia, warunki, w których trudno przetrwać, więc kiedy zobaczyłam, że to są współczesne czasy miałam lekki zawias. No bo... Myślałam, że to będzie coś innego. Jak dla mnie "Panika" jest najgorszą z książek Oliver, które do tej pory czytałam. Takie sobie czytadło.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy