czwartek, 7 kwietnia 2016

''Zniknięcie słonia" Haruki Murakami

Ptak nakręcacz każdego dnia nakręca sprężynę świata. Pracownik działu kontroli jakości doznaje olśnienia, patrząc na kangury, i dowiaduje się, czym jest wielka niekompletność. W ciało robotnika z fabryki słoni wnika od dawna poszukiwany przez policję tańczący karzeł. Atak irracjonalnego głodu powoduje, że młode małżeństwo dokonuje nocnego napadu na bar McDonalda. Dziewczyna odkrywa, że budzący grozę zielony zwierz, który rozkopuje ogródek, jest w niej zakochany, a ona nie potrafi mu się oprzeć.

Komentarz: ,,Realność to coś, co się s t w a r z a. I dopiero wtedy rodzi się znaczenie.”

Jak widać: w tym roku Murakami stał się moim mentorem czytelniczym. Najpierw pochłonęłam bez wytchnienia Bezbarwnego Tsukuru, następnie zbiór nietuzinkowych opowiadań poleconych przez mojego kolegę na studiach, a teraz powoli przymierzam się do Norwegian Wood. Jak tu nie podziwiać tak niezwykłego autora, który codzienność potrafi przekształcić w coś zastanawiającego i niepokojącego?


Zniknięcie słonia zawiera w sobie 17 opowiadań. Jedne są tak intrygujące, że czuje się potrzebę ponownego przeczytania i porozmyślania nad przesłaniami, drugie są na tyle dobre, że zapewniają satysfakcjonującą historię i dobre wrażenia, a inne, czyli cała ta reszta, mają w sobie to coś, ale nie na tyle dobrego, żeby zwrócić moją uwagę na dłużej. I w ten oto sposób z 17 opowieści wyróżniłam 9, które poruszyły we mnie tą wewnętrzną strunę i nakłoniły do głębszego spojrzenia na pewne sprawy. Najmocniejszym utworem okazał się Sen. Ta oniryczna niewiadoma, która pojawiła się również w Bezbarwnym Tsukuru i Po zmierzchu, całkowicie splątała moje myśli. Tekst, aż do końca – a nawet potem – nie był dla mnie do końca zrozumiały. Próbowałam rozwiązać tę zagadkę także z przyjaciółką i możliwe, że doszłyśmy do jakichś logicznych wniosków o życiu kobiety, która nie potrzebowała snu, jednakże istnieje też możliwość, że w całości mylimy się. Sen jest tak wyjątkowy, że trzeba go czytać kilkakrotnie i interpretować na różne sposoby, a i tak nie wiadomo, czy wszystkie karty zostaną odkryte. Podobne wrażenia miałam przy Spaleniu stodoły, która ni to zawierała metafory, ni to znowu wprowadzała w senny klimat. Była prostą historią z prostymi dialogami, a i tak mąciła w głowach odbiorców. Czy bliska mu kobieta naprawdę istniała? Czy spalanie stodół oznaczało pomaganie ludziom przez odciąganiu ich od trudów codzienności? Wciąż pozostaje wiele pytań.

,,Na tym niepewnym świecie nie ma nic równie trudnego do zdobycia i równie łatwego stracenia jak zaufanie.”

Z innych opowiadań, które wyróżniły się na tle pozostałych to przede wszystkim: Lederhosen, o kobiecie, która postanowiła opuścić rodzinę przez parę spodni (myślę, że w pełni zrozumiałam przekaz, a to już jest progres); Ostatni trawnik popołudnia o studencie dorabiającym na strzyżeniu trawy – bardzo przyjemna i lekka w czytaniu historia, tak samo jak Sprawa rodzinna o trudnym w obyciu bracie, który nie potrafi zaakceptować narzeczonego siostry. Tańczący karzeł jako pseudo baśń sprawdziła się znakomicie z przekazem, żeby nie ufać karłom, które chcą nauczyć cię tańczyć, byś zdobył serce wybranki/wybranka (a tak naprawdę to lepiej uważać z podejmowaniem decyzji). Zniknięcie słonia, Milczenie oraz Ptak nakręcacz i wtorkowe kobiety, znowu były tymi historiami, których najważniejszych fragmentów po części nie potrafiłam zrozumieć, ale i tak mi się podobały ze względu na swoje przesłania. Ukryte, lecz w pewnym stopniu do wglądu. Zaś cała ta reszta dobrze się czytała, ale nie trafiła w moje serce.

,,Zupełnie jakby cały świat był nakręcaną zabawką, pomyślałem. Raz dziennie przylatuje ptak nakręcacz i nakręca sprężynę świata. A ja na tym świecie się starzeję i śmierć nabrzmiewa we mnie jak biała piłka do softballu. Nawet kiedy śpię głęboko między Saturnem a Uranem, ptaki nakręcacze wykonują swoje obowiązki.”

Murakami ma to do siebie, że jak pisze o bohaterach z pierwszoosobowej narracji to zazwyczaj te osoby mają bardzo podobne charaktery i ogólnie można by je interpretować jako jedność. Zawsze wyróżniają się na tle społeczeństwa swoimi niebanalnymi spostrzeżeniami czy przemyśleniami, a do tego zawsze mają jakieś problemy, które autor tak przedstawia, żeby czytelnik balansował między jawą a snem. Nie powiem, żeby trochę mnie to nie zbijało z pantałyku, ale nawet jeśli wykluczy się to, że postaci są prawie takie same, to pozostają oryginalne, ambitne historyjki z jakąś głębią. I to niewymuszoną głębią!

Nie rozwodząc się zbyt wiele to: ten tomik opowiadań zasługuje na uwagę każdego fana Murakamiego, bo na pewno znajdzie tu wszystko to, co autorowi wychodzi genialnie. Lektura bez dwóch zdań dla spragnionych głębokich doznań intelektualnych! Nie żałuję, że przeczytałam, dlatego polecam!

,,Pamięć jest jak powieść albo powieść jest jak pamięć.”

9 komentarzy:

  1. Brzmi nieźle (jak to zazwyczaj Murakami), na pewno kiedyś przeczytam. A "Ptak nakręcacz i wtorkowe kobiety" pewnie w jakiś sposób łączy się z "Kroniką ptaka nakręcacza"? W sumie raz już tak było - w zbiorze "Ślepa wierzba i śpiąca kobieta" (zdecydowanie polecam ^^) znajdował się fragment "Norwegian Wood". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było nawet wspomniane, że to opowiadanie o Ptaku nakręcaczu jest powiązane z Kroniką :D
      Więc wychodzi na to, że po Norwegian Wood, trzeba będzie chwycić za Ślepą wierzbę ;3

      Usuń
  2. Czytałam ten zbiór już jakiś czas temu - to było moje pierwsze spotkanie z Murakamim. Bardzo udane zresztą. Moim ulubieńcem jest chyba "Tańczący karzeł", chociaż "Lederhosen" również dobrze wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim pierwszym udanym spotkaniem było Po zmierzchu, które również bardzo polecam ^^

      Usuń
  3. Opowiasania to nigdy nie była moja bajka, ale z twórczością Murakamiego i tak muszę się zmierzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie czytałam jeszcze nic Murakamiego i bardzo chcę to nadrobić. Zacznę jednak od czegoś innego, ponieważ nie przepadam za opowiadaniami i rzadko się zdarza, że jakieś przypada mi do gustu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że jak na razie ubogo ze mną z czytaniem Murakamiego, ale proponuję Po zmierzchu albo Bezbarwnego Tsukuru - ten ostatni był zachwycający ^^

      Usuń
  5. Nie zapoznałam się jeszcze z twórczością tego autora, ale może kiedyś to zrobię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oniryczne opowiadanie, które tak Ci się podobało, bardzo mnie intryguję. Nie miałam jeszcze styczności z autorem, ale wciąż czytam pozytywne opinie o jego książkach, czy zbiorach opowiadań, muszę to zmienić. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy