wtorek, 7 czerwca 2016

''Demon luster'' Martyna Raduchowska

TOM II SZAMANKA OD UMARLAKÓW

Jak pech to pech, w takich stanach nawet niebyt wyciąga ramiona.

Ida jest szamanką od umarlaków, a więc kimś pomiędzy medium a banshee. Nie ma wpływu na to, czyj zgon przepowie, ale z chwilą, w której doznaje wizji, staje się odpowiedzialna za duszę przyszłego zmarłego. Ma obowiązek ją chronić i zadbać, by bezpiecznie trafiła w zaświaty.

W ciągu ostatniego roku nad wyraz często przekonywała się, jak kłopotliwe jest posiadanie szóstego zmysłu.

Teraz pora zmierzyć się z Kusicielem, znanym jako Demon Luster.

Komentarz: „Ona jest niezniszczalna. Wrzucisz taką do wulkanu, to ci pamiątki przyniesie.”

No jak tu się nie zachwycać? Okładka taka piękna, że aż nie można się napatrzeć, a wnętrze proporcjonalnie jej dorównuje, że nie pozostaje nic innego jak: zachwyt. Tym bardziej, że jako tom drugi jest o wiele lepszy od poprzedniego.


Na początek przyznam szczerze, że przez majowe wymęczenie obowiązkowymi książkami, które musiałam przeczytać do egzaminu, byłam strasznie zniechęcona do chwytania po jakieś kolejne czytadło. Nawet jeśli miało być poświęcone dla mojej przyjemności. Jednak się uparłam i gdy będąc w bibliotece, dopatrzyłam Demona Luster na którego polowałam od dawien dawna, naturalnym kolejnym krokiem było wypożyczenie go i zabranie się za czytanie czegoś niezobowiązującego. Ale co to była za mordęga! Tak się męczyłam z początkiem i czułam się strasznie zniechęcona, że pewnym było że w takim stanie wystawię strasznie negatywną ocenę, lecz wina leżałaby jak najbardziej po mojej stronie, a nie książki. Dlatego już już miałam ją porzucić, kiedy nastąpił przełom. Mój wewnętrzny książkoholik tak się wciągnął w tę historię i tak mu się spodobała, że nie było mowy o żadnym porzucaniu. Przeczytałam, pozachwycałam się, pragnę trzeciego tomu i basta!

W poprzedniej części – Szamanka od umarlaków – Ida Brzezińska dopiero co zaczęła szkolić się na szamankę, a już dostała poważną misję, która tak tragicznie się potoczyła, że musiała zostać kontynuowana w Demonie Luster. Między innymi musi wyciągnąć pewną duszę z lustra za którą jest odpowiedzialna, bo inaczej trafi do niebytu, a to jest coś bardzo nieprzyjemnego. Przy okazji musi także nauczyć się wejść do lustrzanego świata, nie ginąc oraz zmierzyć się z Kusicielem, też nie ginąc - jak widać, jest to zawód bardzo ryzykowny. Ogólnie rzecz biorąc fabuła jest znacznie ciekawsza i bardziej dynamiczna niż w pierwszej części – zapewne dzięki temu, że pierwsza poważna sprawa Idy w końcu się kończy i wszelkie wątki z nią związane są rozwiązywane. Lepiej jest również dlatego że mamy bohaterów, których kojarzymy, lubimy-nienawidzimy i o których możemy dowiedzieć się znacznie więcej – na przykład o Kruchym i jego czarnej przeszłości. Wydarzenia następują po sobie szybko, odsłaniając wszelakie ciekawostki i sekrety, ale nie jest tak, że tajemnice są bardzo proste do odkrycia. Autorka prawie że do samego końca przetrzymuje nas w niepewności o co tak naprawdę chodzi z Demonem Luster i nie wyjawia zbyt wiele, by czytelnik mógł snuć domysły oraz być zaskakiwanym.

,,- Niektórzy zrobiliby wszystko, by cofnąć czas i odzyskać miłość swojego życia. 
- A wszystko, jak wiemy, często oznacza za dużo.”

Zarówno cudowna jest wyobraźnia Raduchowskiej: gładkie i nienaciągane fakty związane ze sferami duchowymi, czy z lustrzanym światem, zaklęcia, sztuczki, sprawy związane z urzędowym aspektem magii itd. itp. Wszystko wydaje się dopracowane do końca i jak najbardziej rzetelne. Nie brakuje tutaj specyficznego humoru i stylu pisania na które zwróciłam uwagę poprzednim razem, a dokładniej chodzi o zabawy słowne, ostre docinki i lekkość czytania, które jak na razie spotkałam jedynie u polskich pisarzy (nasi górą!).Co mi się jeszcze podobało…? A! Brak ckliwości przy wspominaniu starych, bolesnych czasów oraz fabularne triki takie jak: zabieg z Pechem, działanie na wyobraźnię czytelnika przez przedstawienie driady (drzewo-kobiety) oraz całej historii Kusiciela, ciekawe sposoby rozwiązywania problemów i zwroty akcji. Zaś to czego mi zabrakło: to jakiś mocniejszy wpływ na emocje czytających, bo jak dla mnie była to jedynie lekka, przygodowa lektura, zapewniająca ucztę dla mojego umysłu. O! I jeszcze brak mocniejszych więzi z bohaterami, chociaż z drugiej strony szkoda byłoby mi stracić Kruchego albo ciotkę Teklę… Pal licho z Idą, bo wiadomo, że musiała się ze wszystkiego wykaraskać, ale Tekla i Kruchy…

Demon Luster jest bardzo dobrą kontynuacją i przebija swoją poprzedniczkę pod wszystkimi względami, dlatego jest mi tak trochę smutno, że do tej pory autorka nie wydała trzeciej części o przygodach pechowej Idy, tym bardziej że Demona zakończyła w takim kluczowym momencie!!! Podsumowując, polecam te dwie części, bo zapewniają rewelacyjną zabawę i na pewno nie da się na nich zanudzić.
,,- Szlag by to trafił. Czy ja choć raz w życiu nie mogę liczyć na jakąś pomoc od losu? Zawsze musze mieć pod górkę i walczyć z każdą najmniejszą pierdołą?  
- Najwidoczniej właśnie dlatego czarne owce zostają czarnymi owcami. Ściągają na siebie nieszczęścia za całą rodzinę. Jak, dajmy na to, drzewo pioruny.”

3 komentarze:

  1. Fakt - okładka jest niesamowita!
    Kusi mnie ta seria - rozglądnę się za nią w bibliotece.
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słowiańscy pisarze mają te swoje docinki i one bawią(nie czytałaś jeszcze Gromyko? - polecam!). :) Książkę od dawna mam w planach, tzn. najpierw pierwszy tom. :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś zachwyciłam się tą okładką, po czym zorientowałam się, że to drugi tom i pasowałoby zacząć od pierwszego. Obie książki mam więc w planach, teraz tym bardziej, skoro tak je chwalisz. ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy