piątek, 24 czerwca 2016

''Starter'' Lissa Price

TOM I STARTER

Straciła rodziców. Potem dom. W końcu własne ciało. Zrobi wszystko, żeby je odzyskać.
Świat po wojnie bakteriologicznej, w którym nie ma ludzi między szesnastym a sześćdziesiątym rokiem życia. Młodzi, Starterzy, trafiają do zakładów dla nieletnich. Starzy, Enderzy, mogą sobie kupić wszystko, czego tylko zapragną. Dzięki firmie Prime Destinantions i jej rewolucyjnemu chipowi – nawet drugą młodość w ciele obcego nastolatka.

Komentarz:

Ten moment, kiedy chcesz we wstępie napisać, że Starter jest o sprzedawaniu własnych ciał, ale nie na podłożu seksualnym… Taaak… Jest to bardzo dwuznaczny moment od którego recenzent nie może uciec, dlatego z wypiętą piersią wyjaśniam: nie ma tu żadnej prostytucji! Tylko zwykła historia o nastolatce, Callie, która dla pieniędzy musi wynająć swoje ciało na określony czas, ale przez dziwne okoliczności zostaje wplątana w spiski, sekrety i walkę o przeżycie. Czy ten pomysł podołał moim oczekiwaniom? Tak mi się zdaje.


Na pierwszy odstrzał weźmy wykreowany przez autorkę świat po wojnie bakteriologicznej, gdzie średnio wiekowi dorośli zginęli i zostali sami młodzi oraz starzy ludzie. Owszem, ciekawie, ale trochę wierzyć mi się nie chciało, że rząd i bogaci starzy ludzie w tak okrutny sposób zostawili małe dzieci same sobie albo wysyłali je do zakładów porównywalnych do więzienia (jak nie gorzej). Czy nie powinni mieć dostępu do jak najlepszej opieki, skoro są przyszłością tego kraju? Czy nie powinni kształcić się i być w sierocińcach wysokiej klasy, skoro i tak połowa ludzi umarła i wszyscy mają kupę kasy? Tego pojąć nie mogłam. Tym bardziej, że autorka obarczyła nas skąpymi informacjami na temat dlaczego ta wojna wybuchła, kiedy to się wydarzyło (daleka przyszłość?) i jaka była historia powstania Prime Destinations. Żadnych rozwinięć. Potraktowała interesujący temat po łebkach. Jednakże z drugiej strony otrzymaliśmy historię przepełnioną akcją i skupiającą się przede wszystkim na przeżyciach Callie z jej perspektywy. 

Kiedy zaczynałam czytać Startera, zastanawiałam na czym będzie polegał główny problem i z góry założyłam, że jej ciało najzwyczajniej w świecie zostanie skradzione, a ona obudzi się w ciele jakiejś staruszki i będzie chciała odzyskać to, co straciła. I tak się wplątałam w te wyobrażenia, że gdy nadszedł ten znaczący punkt zwrotny, poczułam się mile zaskoczona. To, że Lissa Price obrała zupełnie inny kierunek fabularny, wywołał u mnie książkoholiczne zadowolenie. I od tej chwili szło gładko, pochłaniałam książkę z pasją i z zaciekawieniem jak się dalej potoczą losy Callie, szkoda tylko, że musiały nastąpić wstawki, które odebrałam dość negatywnie. Między innymi bohaterka zaczęła zachowywać się idiotycznie – to, że sama chciała się zgłosić do Prime Destinations było najgorsze – później podejmowała coraz gorsze decyzje, aż w końcu mogła przewidzieć niektóre nieszczęścia, ale nic z tym nie zrobiła. Punkt kulminacyjny – trochę naciągany. A samo zakończenie, no niestety, ale: szok, tandeta i genialność zmieszały się w jednym. Dlatego ogólnie rzec biorąc: Starter ma dobry wstęp, do połowy rozwija się bardzo dobrze i intrygująco, ale później idzie z ruchem spadkowym przez głupotę bohaterki, aż w końcu następuje przełom i czytelnik ma ochotę chwycić za kolejny tom.

Co do samych bohaterów to jest ich pełno, ale żaden nie jest stuprocentowo zarysowany przez co nie mogłam się z nikim zidentyfikować, czy kogokolwiek polubić. Callie wydawała mi się silną heroiną, zdolną do poświęceń, walczącą dla brata i dla większej sprawy, ale miała momenty w których irytowała swoją niedomyślnością czy głupim zachowaniem – strasznie mnie wkurzało to tandetne porównywanie siebie do Kopciuszka. Poza tym myślę, że mogła zrobić znacznie więcej dla brata i myśleć o nim częściej, skoro TAK bardzo go kochała. Wątek romantyczny kulał, oj, strasznie kulał, bo nie wzbudzał żadnych emocji, prócz: och, jak miło, że Blake zachowuje się tak a nie inaczej wobec Callie. Chociaż jak dla mnie i tak ważniejsza była walka bohaterki z niesprawiedliwością niż mizianie się z Blakem.


Starter jest książką bardzo dobrą ze względu na pomysł i względnie dobrą jego realizację. Całość czyta się płynnie, bez konieczności zastanawiania się nad głębszymi sprawami, zaś dynamiczna akcja oraz zakańczanie rozdziałów w takich chwilach, pcha czytelnika dalej i dalej… Wiem, że wymieniłam kilka mankamentów, ale nie są one aż tak rażące, kiedy skupiamy się przede wszystkim na przebiegu fabuły. Z chęcią przeczytam drugą część, chociażby z tego względu, by dowiedzieć się kim tak naprawdę jest Stary Człowiek. Polecam Starter jako lekkie, młodzieżowe czytadło z intrygującą historią i niespodziankami w trakcie czytania.

7 komentarzy:

  1. Hmm, trochę odstraszają mnie te mankamenty. Skoro jednak poza tym potrafi wciągnąć, to może kiedyś przeczytam, właśnie jako takie lekkie czytadło. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka już od dawna znajduje się na mojej liście do przeczytania :) Mam nadzieję że mimo niedociągnięć, będzie ciekawa i wciągająca.
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy została wydana, to nawet się nad nią zastanawiałam, ale teraz nie mam na nią ochoty. Słaby wątek romantyczny i bohaterowie - jednak podziękuję...
    Pozdrawiam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czemu nie zarejestrowałam zmiany szablonu na ten epicki.
    Mnie też zdziwiły zalożenia świata, to olewanie dzieci to jak proszenie się o wymarcie gatunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mogłaś nie zarejestrować mojego kawaii blogaska desu?!
      Nie spodziewałam się czytałaś tę książkę O.O

      Usuń
    2. Wiesz, prawda jest taka, że ja czytam wiele książek... Jak leci. Mało jest takich młodzieżówek, o których nie słyszałam. Kiedyś miewałam fazę, że czytałam po 25 książek w miesiącu XD

      Usuń
  5. Z biblioteki bym nie wypożyczyła. Mnie pomysł kupił, ale cały czas trafia się coś, co wolałabym poznać bardziej...

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy