piątek, 30 września 2016

''Nie jestem seryjnym mordercą'' Dan Wells

TOM I JOHN CLEAVER

Miasteczkiem Clayton wstrząsa seria tajemniczych morderstw. To moja obsesja. Muszę się dowiedzieć, kto zabija.

Mój terapeuta twierdzi, że sam mam cechy seryjnego mordercy. 95% procent seryjnych morderców w dzieciństwie unikało ludzi, podpalało i dręczyło zwierzęta, ale to przecież nie oznacza, że każde pokręcone dziecko wyrasta na zabójcę, prawda?

John Cleaver, lat 15, diagnoza: antyspołeczne zaburzenia osobowości/ obsesyjnie zainteresowany seryjnymi mordercami/ może być niebezpieczny.
Nie jestem seryjnym mordercą. Ale mógłbym nim być.

Komentarz: ,,Dlaczego z nikim normalnym nie mogłem się dogadać? Porozmawiać o czymś, o czym bardzo chciałem? Czy naprawdę byłem, aż tak porąbany? Niestety tak.”

Będę to powtarzać do uporu, aż w końcu cały mały świat się dowie: kocham książkowych socjopatów i psychopatów! Fascynuje mnie nie tylko ich spaczona mentalność, ale również fakt, że zachowują się zawsze nieprzewidywalnie (tu się kogoś dziabnie siekierą w kolano, tam się kogoś przypadkiem podpali) i w różnoraki sposób uciekają od nudnego żywota, bo jak wiadomo: największym wrogiem psychola jest nuda. Dlatego za bezmyślnym zakupem Nie jestem seryjnym mordercą przyczynił się  tytuł oraz opis, a po drugie sprawdzony autor: Dan Wells – znany także z Partials, które miałam przyjemność przeczytać.


Przy Partials bardzo mi się podobał styl autora i oryginalny pomysł na antyutopię. Wspominam ją pozytywnie, ponieważ rozwiązaniami problemów wyróżniała się na tle innych książek z tego gatunku. Jedyne czego żałuję to, że w Polsce seria jest mało znana i przez to wydawnictwo nie pokusiło się na przetłumaczenie dwóch kolejnych części trylogii… Cóż, szkoda. Bardzo szkoda. Tym bardziej, że muszę żyć ze świadomością, że Znak zapewne nie wyda trzeciej części Nie jestem seryjnym mordercą i znowu zostanę na dłuższy z niedokończoną serią, póki nie załapię się na angielską wersję… Smuteczek razy dwa – innymi słowy: wydawnictwo znowu dusi we mnie książkoholizm. Ale nie przejmujmy się zanadto, bo drugi tom dopiero przede mną, a teraz skupmy się na powieści opowiadającej historię piętnastoletniego potencjalnego seryjniaka.

,,Kiedyś zrobiłem listę ludzi, których miałem zamiar zabić pewnego dnia. Dziś było to sprzeczne z moimi zasadami, ale czasem chciałbym mieć ją przy sobie.”

Powiem tak: pomysłem byłam zafascynowana od samego początku i kiedy mogłam w końcu wczytać się w tę historię – przepadłam. Narracja jest prowadzona z pierwszej osoby, dzięki czemu możemy dokładnie zajrzeć do głowy głównego bohatera i sprawdzić jak funkcjonuje jego morderczy umysł i instynkt. Oczywiście, John Cleaver nie jest typowym psychopatą, nie mamy wglądu w opowieść o morderstwach z perspektywy zabójcy. To nie jest typowy kryminał. Pamiętajmy, że John to piętnastolatek. Chodzi do szkoły, stara się zaprzyjaźnić z kimkolwiek (naprawdę się stara, chociaż wie, że nie potrzebuje kogoś takiego jak przyjaciel), pomaga mamie i ciotce w pracy, jaką jest przygotowywanie trupów do pogrzebów, a do tego stara się zachowywać normalnie, żeby nikt nie podejrzewał, że jest z nim coś nie tak. John jest dobrym chłopcem, bystrym, spostrzegawczym, zafascynowanym seryjnymi mordercami i zdającym sobie sprawę, że nie jest normalny, że nie potrafi czuć tego samego, co inni przeciętni ludzie. Jednak szczerze stara się unikać sytuacji w których jego dziwność wyszłaby na jaw – mówiąc jaśniej: hamuje swoje instynkty psychopaty, które każą mu zabijać. Nie będzie żadnym zaskoczeniem, kiedy przyznam, że polubiłam go od razu, nie tylko za bycie psychopatą, ale przede wszystkim za bystrość i samoświadomość, że musi udawać i starać się być dobrym, normalnym obywatelem. Szczerze podziwiam autora za stworzenie tak złożonej i intrygującej postaci, której przemyślenia czyta się z pasją, a kolejne posunięcia i analizy sytuacji, śledzi się bez wytchnienia. John jako pseudo negatywny bohater pokazuje czytelnikowi jak to jest być kimś złym i przy okazji walczyć z samym sobą, żeby to zło nie przejęło nad tobą kontroli. Zło, które czai się w chłopcu jest bardziej pierwotne, nazywane przez niego uroczo: Pan Potwór, i w wielu momentach możemy śledzić jak ta walka przebiega i co się dzieje w umyśle Johna, kiedy przegrywa, kiedy instynkty biorą nad górę. Interesujące są również działania, które mają trzymać w ryzach Pana Potwora, między innymi zakazy i zasady, które nakłada sobie chłopak takie jak: nie przyglądanie się zbyt długo danej osobie, żeby się nią nie zafascynować, bo fascynacja równa się coś bardzo niebezpiecznego. Ogólnie rzecz biorąc, jestem oczarowana tak szczegółowym przedstawieniem umysłu spaczonego dziecka i uznaję ten element za największego plusa w powieści. Autor wiedział, co i jak ująć, żeby czytelnik w pewien sposób mógł pojąć jak działa chory umysł, a przy tym samemu nie ulec mrocznym pokusom. Mam nadzieję!, że żaden czytelnik nie wczuł, ani nie wczuje się AŻ TAK w myśli Johna.

,,- Jestem dobry, bo wiem, jak powinni zachowywać się dobrzy ludzie, i ich starannie naśladuję. 
- Jeśli będziesz to robił tak dokładnie, jak mówisz, nikt nigdy nie dostrzeże różnicy. 
- Ale jeśli mi się nie uda, kto wie, co się stanie.”

Żeby czytać tę książkę, trzeba mieć nerwy ze stali i mocny żołądek, bo oprócz bez cenzurowych opisów morderstw, które pojawiają się w mieście bohatera, dostajemy co jakiś czas – szczególnie w pierwszym rozdziale – opisy przygotowywania trupów na pogrzeby. Tak, moi drodzy, Dan Wells nie szczędzi w szczegółach i prezentuje nam po kolei jak oczyszcza się trupa i co trzeba naciąć a co tam wyciągnąć, żeby martwy prezentował się elegancko w trumnie. Naoglądałam się wiele horrorów, ale tutaj, aż mi skręcało żołądek, kiedy brnęłam przez te opisy anatomii człowieka, które na Johnie nie robiły żadnego wrażenia. Same morderstwa, które były bardzo krwawe, nie wywarły na mnie aż takiego obrzydzenia jak praca matki i ciotki. Zatem dla miłośników gore – książka idealna. Co się tyczy samego wątku z zabójstwami i pojawieniem się seryjniaka, to zapowiadało się dobrze – nawet lepiej niż dobrze! Bo przez to John zaczął się zmieniać, morderstwa nie pozostawały dla niego niczym obojętnym i zdarza się, że czytelnik czasem się zastanawia: kto w rzeczywistości jest seryjnym mordercą… Mieszkańcy miasta też podejrzewają Johna, a on sam zaczyna prowadzić sprawę i niestety – fascynować pewnymi osobami. To także było plusem – niewyjaśnione motywy morderstw, brak schematów w ofiarach, śledztwo Johna, ciągłe wątpliwości kto może za tym wszystkim stać i przemiana wewnętrzna zachodząca w chłopaku. Zapowiadało się interesująco i czekałam na chwilę, kiedy otrzymam rozwiązanie. Dopóki Dan Wells nie odkrył przede mną prawdy, tak nie mogłam być niczego pewna. I gdy nastąpiła ta chwila to… cóż… hm… jakby to ładnie powiedzieć… autor spieprzył sprawę.

Rozumiem, gdyby to była jedynie psychologiczna książka, taka nietypowo obyczajowa, opowiadająca o psychopatach i morderstwach idealnych, ale dlaczego… Dlaczego… autor wcisnął do takiej cudownej fabuły pod sam koniec coś paranormalnego? Nie będę się wdawać w szczegóły, ale tak bardzo zawiodło mnie rozwiązanie tej sprawy i wytłumaczenie motywów zabójcy, że moja ogólna ocena znacząco się obniżyła. To było tak tandetne, tak absurdalnie nie pasujące, że mogłam jedynie kręcić głową i doczytać do końca ten nieszczęsny wątek. Gdyby to chociaż była wyobraźnia bohatera! Nie, niestety nie. Dlatego ustrzegam Was – uważajcie na zakończeniu, bo możecie się zawieść. I to… jest jedyny, acz znaczący minus tejże historii.

Nie jestem seryjnym mordercą jako książka psychologiczna spełniła wszelkie moje oczekiwania. Główny bohater jest dopracowany od ogółu do szczegółu, bawi, fascynuje, nie irytuje, a jego sposób opisywania i spostrzegania rzeczywistości jest tak inny, że nie da się przeczytać tego obojętnie. I choć końcówka z wyjaśnieniem morderstw jest tragiczna, to nadal jestem zdania, że jest to dobra powieść. Z potencjałem, i zamierzam przeczytać kolejne tomy, chociażby dla Johna Cleavera, który wiem, że jeszcze wielokrotnie mnie zaskoczy. Z tej racji, że książka ma niewielką ilość stron, zachęcam do przeczytania pierwszej części i wyrobienia własnego zdania. Może innym ta tragiczna końcówka nie będzie przeszkadzać. Polecam fascynatom psychopatów.
,,- Strach jest… dziwną rzeczą, kiedy się o nim myśli. Ludzie boją się tylko innych, nigdy nie boją się samych siebie. 
- A ludzie powinni bać się samych siebie? 
- Bać się można rzeczy, które od nas nie zależą, przyszłości, ciemności czy kogoś, kto próbuje cię zabić. Sam siebie nie przerażasz, bo zawsze wiesz, co zrobisz.”
 A tak przy okazji: na podstawie książki miał wyjść ostatnio nisko budżetowy film, więc jak ktoś chce, może zobaczyć. Ja sama dopiero mam w niedalekich planach :3.

11 komentarzy:

  1. Czytałam książkę jakiś czas temu i miałam takie same odczucia. Wszystko super, dopóki autor nie odskoczył za bardzo w kierunku fantasy :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uwielbiam krwawe sceny w książkach ;P Dlatego seria o Johnie bardzo mi się podobała - przynajmniej pod względem drastyczności, ale zgadzam się, że wątek paranormalny był kiepski i zniszczył odbiór powieści. Druga część ma podobny poziom. Szkoda, że w Polsce nie wydano kolejnych tomów (a jest ich chyba 5), bo chętnie bym je przeczytała...
    Pozdrawiam :)
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest ten ból, że wydawnictwa zaczynają serie, ale postanawiają ich nie kończyć :/ Przeczytam po angielsku, ale najpierw - tom 2 :3

      Usuń
  3. Przy takiej książce nagłe wprowadzenie wątku paranormalnego rzeczywiście wydaje się kiepskim pomysłem. Nie zmienia to jednak faktu, że jestem jej bardzo ciekawa, zwłaszcza postaci głównego bohatera. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj, przeczytaj - może po moim ostrzeżeniu nie będzie ci ten wątek aż tak przeszkadzać :3

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Jak to znów...? Ostatnio skomentowałaś tę książkę, kiedy nie było recenzji XD Bodajże pod Traktatem o łuskaniu fasoli :P

      Usuń
    2. DDDDDDDDDDDDDD:
      Czy właśnie nastąpił błąd Matrixa.

      Usuń
    3. Jezu, faktycznie, zapamiętałabym gif z Rail Tracerem z Baccano! XD Przepraszaje, ja już nie wiem, jak dziala moja pamięć.

      Usuń
    4. Spoczko, wiem, że komentowałaś o Nie jestem seryniakiem, kiedy wyświetlał się jako książka miesiąca, więc błędu - tak jakby - nie popełniłaś ;)

      Usuń

Obserwatorzy