czwartek, 15 września 2016

Śmiercionośny Book Tag

Na samym wstępie ogłoszenie pierwsze: ogromne (dosłownie: ogromne!) PRZEPROSINY za zniknięcie na mniej więcej dwa miesiące bez słowa. Nie chciałam pisać, że wstrzymuję działalność bloga albo że robię sobie przerwę albo jakąkolwiek inną wymówkę, którą każdy może wymyślić. Zostawiłam Was bez żadnego uprzedzenia i jest mi trochę przykro (mówię do tych książkoholików dla których moje zdanie się liczyło), a przez tą przykrość, przyznaję, że po raz pierwszy od ośmiu lat nie czytałam przez dwa miesiące jakiejkolwiek książki i przez to nie widziałam sensu, by coś pisać na blogu. Skoro nie czytałam – nie miałam co recenzować. A ponadto! – wiem zabrzmi to haniebnie – nie chciało mi czytać, bo wolałam zająć się swoją twórczością. Ale: hej! Wracam i stąd ogłoszenie numer dwa: jestem po lekturze Murakamiego i za niedługo zaczną znowu pojawiać się recenzje, więc jeśli jeszcze mnie odwiedzacie, mam nadzieję, że zostawimy ten mroczny okres wakacji za sobą, dobrze? A na zgodę prezentuję książkowego taga do którego zostałam nominowana przez Jellyfisha w dniach mojej nieobecności. Arigato :3.


1. Poderżnięte gardło – książka w której wiele rzeczy działo się niespodziewanie

Przychodzą mi do głowy trzy serie, które bez wahania gwarantowały mi zaskakujące chwile i dosłownie nie wiedziałam, co o tym wszystkim myśleć. Pierwsza to GONE Michaela Granta, gdzie dzieciaki potrafiły wymyślić takie rzeczy, że głowa mała. Drugą jest Metro 2033 Dmitry’ego Glukhovskiego, bo w końcu kto się spodziewał, że (lekki spoiler) w rosyjskim metrze są naziści i że główny bohater akurat tam wyląduje? Oraz ogólnie wyląduje w każdym najgorszym zakątku metra? A trzecią jest trylogia Ja, diablica Katarzyny Bereniki Miszczuk, gdzie Azazel przede wszystkim przyczyniał się do niespodziewanych akcji.

2. Samobójstwo – książka, którą ktoś ci polecił, a ty przeczytałaś z uprzejmości, mimo że ci się nie podobała

Powiem tak: dla przyjaciół nie mam litości i jeśli jest książka, która mi się nie podoba, to za nic jej nie przeczytam, a do tego nie będę się bała przyznać, że jest gniotem. Prawda, Jellyfishu? Dla mniej znanych koleżanek czy kolegów zdarzyło mi się z grzeczności przeczytać coś na siłę, żeby później móc z tą osobą mieć temat do rozmowy (przykład: Jestem kotem Soseki Natsume) – ale tutaj również nie bałam się powiedzieć, że powieść była słaba i nudna. Z rodziną podobnie – przeczytam, ale jeśli mi się nie spodoba, to delikatnie powiem, że: no, średnio mi się czytało tę Królewnę Mroku Sabine Thiesler, babciu…

3. Żyletka – książka, o której słyszałaś, że jest dobra, ale ostatecznie okazała się jeszcze lepsza

Trafia się sporo takich perełek, między innymi Szklany Tron, Igrzyska Śmierci, Mara Dyer… Najpierw widziałam na blogach pozytywne recenzje albo usłyszałam od przyjaciół pochlebne słowa, a później jak sama się zabrałam… Wow, istne cuda!

4. Powieszenie na stryczku – książka była strasznie nudna i długo się ją czytało

Ehm… Pan Tadeusz? Sklepy cynamonowe? W pustyni i w puszczy? Inne, z gorszych według mnie lektur, które pokonały mnie swoją nudą?

5. Kopnięcie prądem – akcja rozpoczęła się na samym początku

Myślę, że idealnie wpasowującą się do tego opisu książką jest BZRK, która miała mocny wstęp, jakiego nikt się nie spodziewał. To znaczy: ja się nie spodziewałam. Tak samo było przy GONE tego autora. Michael Grant potrafi coś niespodziewanie rozpocząć.

6. Jad węża – książka po której kac gwarantowany

Jeszcze po żadnej książce nie czułam się tak niedobrze jak na kacu, ale jeśli chodzi o pozostałe wrażenia po przeczytaniu, to bez dwóch zdań jest Bezbarwny Tsukuru Tazaki i lata jego pielgrzymstwa Murakamiego. Tak się nad tą powieścią głowiłam, tak się zastanawiałam nad ewentualnymi odpowiedziami i nad przekazem autora, że do tej pory czasem o niej myślę i podziwiam, że wywołała u mnie takie emocje.

7. Upadek z wysokości – koniec, którego się nie spodziewałaś

Cóż, dziękuję Johnowi Greenowi, a w zasadzie to nie dziękuję, tylko potępiam za zakończenie Gwiazd Naszych Wina. To była chyba pierwsza taka książka, która wywołała u mnie łzy przez nieszczęśliwe zakończenie. Drugą był Baśniarz, którego końca również nie potrafiłam przewidzieć.

8. Pobicie – książka przez którą czułaś się, jakbyś wyzionęła ducha

Troszkę nie pojmuję tego uczucia, bo w anime i mangach bohaterowie mogą wyzionąć ducha w różnych momentach, ale chyba chodzi o coś… strasznego? Jakiś horror? Albo coś męczącego? Jakiś gniot? Jeżeli horror to: Tonąca dziewczyna, jeśli gniot: O krok za daleko.

9. Płoniesz na stosie – w książce występowało wiele „gorących” wątków

W sensie erotyka? Hmmm… Zaiste Pięćdziesiąt twarzy Greya przebija wszystko, ale według mnie we Wschodzącym księżycu również takich ciepłych scenek nie brakuje.

10. Naturalna śmierć – książka nie zła, nie dobra, ale w sam raz

Teraz przeczytałam właśnie taką książkę, a dokładniej zbiór opowiadań, które nie są ani złe, ani dobre. Mężczyźni bez kobiet Murakamiego – lektura w sam raz na przeczytanie po dłuższej przerwie czytelniczej.

11. Pogrzebany żywcem – brakowało ci tchu, gdy czytałeś tę książkę

Odpowiedź jest prosta i dla niektórych niesatysfakcjonująca, ale dosłownie nie mogłam oddychać przy Księżycu w nowiu. W tym sensie, że strasznie dusił mnie brak Edwarda, którego w tamtym czasie kochałam i uwielbiałam. I strasznie bolała mnie jego nieobecność oraz stan emocjonalny Belli.

12. Wypadek samochodowy – książka o której dowiedziałaś się przypadkiem i bardzo ci się spodobała

Prawdopodobnie wspominałam już o tym, że w bibliotece sięgnęłam po nieznaną książkę, która później okazała się dla wielu blogerów czymś niesamowitym? Również dla mnie była czymś: wow, muszę przeczytać całą serię. Oczywiście mowa o Red Rising. Złota krew.

13. Wygłodzona – książka, której żałujesz, że autorka nie napisała kontynuacji

Często po przeczytaniu bardzo dobrej serii albo pojedynczych powieści, miewam myśli typu: ciekawe, co się dzieje z bohaterami dwadzieścia lat później… Miło byłoby się dowiedzieć, prawda? Czy do końca poradzili sobie z problemami? Czy ich miłość dalej trwa? Czy mają dzieci? Czy zdarzyła się kolejna tragedia? Chciałabym wiedzieć jak radzą sobie Ian i Wanda z Intruza, Beleth i Wiktoria z Ja, diablicy, Pan Darcy i Elizabeth z Dumy i uprzedzenia i wiele, wiele innych…

14. Topielec – książka w której dużą rolę odgrywały pieniądze

Dlaczego topielec skojarzył się z pieniędzmi? Nie mam zielonego pojęcia, tak samo jak nie mam zielonego pojęcia, jaką książkę wybrać. Wielki Gatsby? Bo podobno im człowiek bogatszy, tym szczęśliwszy, a Gatsby pokazuje, że to jednak nieprawda…

15. Wybuch – książka w której jest dużo wybuchów

Chyba nie muszę mówić o końcowej scenie z Ja, diablicy? O wielkim ka-bum, które prawie zniszczyło Ziemię?

16. Przedawkowanie leków – książka, której kontynuacji jest za dużo

Zdecydowanie seria Dom Nocy, która dla mnie powinna skończyć się jakoś… przy siódmym tomie? Mniej więcej. A wyszło chyba z pięć czy sześć jeszcze, każde kolejne w gorszym stanie i tak naciągane, że odechciewa się czytać. A szkoda, bo seria miała swój potencjał.

17. Plaga – czyli kogo nominuję

Jak to mam w zwyczaju: nominuję każdego chętnego i zachęcam także do odpowiadania w komentarzach na poszczególne podpunkty. Będzie mi bardzo miło :3

16 komentarzy:

  1. Przede wszystkim: wybaczam tę przerwę.
    Podpunkt 2: PRAWDA!
    Cóż, cieszę się, że "Mężczyźni bez kobiet" nie trafili do jakiejś kategorii "dno" :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff... Chociaż ty :D
      Opowiadania nie były tak znakomite jak w Zniknięciu słonia, ale ciesze się że mogłam przeczytać Mężczyzn bez kobiet :3

      Usuń
  2. Z Domem nocy masz rację - jest jej za dużo. "Księżyc w nowiu" też się z tobą zgadzam. Mnie książka Mara Dyer wręcz przygniotła i do najlepszych jej niestety nie zaliczam. "Gwiazd naszych wina" - faktycznie zakończenie szokuje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się w tych trzech kwestiach się zgadzamy :)

      Usuń
  3. Fajnie, że wrociłaś :)
    Po pierwsze to znam tylko "Ja, diablicę". Taaak, muszę się w końcu wziąć za wyczytwanie tych wszystkich książek... Tyle tego, że po prostu....... Z wymienionych przez ciebie książek w moich najbliższych planach jest "Gone" oraz "Red Rising".
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę :)
      To nic, czytaj w swoim tempie bez żadnej presji. Radzę zacząć od Red Rising, jeśli chcesz poznać bardziej rozbudowany świat, a jeśli coś prostszego o dzieciakach z nadprzyrodzonymi mocami żyjącymi pod kopułą - to czytnij GONE ;)

      Usuń
  4. ,,nie czytałam przez dwa miesiące jakiejkolwiek książki i przez to nie widziałam sensu, by coś pisać na blogu"
    TAK SIĘ DA D:
    ,,Ehm… Pan Tadeusz? Sklepy cynamonowe? W pustyni i w puszczy? Inne, z gorszych według mnie lektur, które pokonały mnie swoją nudą?"
    Moje ulubione lektury ;_;
    ,,16. Przedawkowanie leków – książka, której kontynuacji jest za dużo

    Zdecydowanie seria Dom Nocy, która dla mnie powinna skończyć się jakoś… przy siódmym tomie? Mniej więcej. A wyszło chyba z pięć czy sześć jeszcze, każde kolejne w gorszym stanie i tak naciągane, że odechciewa się czytać. A szkoda, bo seria miała swój potencjał."
    Matko Bosko, porzuciłam przy 4, bo nie dawałam tego rady czytać, a przecież ja w gimnazjum miałam większa tolerancję na głupkowate książki, przeciez czytałam Achaję.

    Czy postać z nagłowka nie została narysowana przez sizh?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie nie spodziewałam się po sobie, że tak się da O.O Pierwsze takie moje szaleństwo :D
      Ehm... Wybacz? Wolę być szczera co do książek, których nie dzierżę.
      Achaja jest głupkowata? A chcę przeczytać... Myślałam że to ciekawa i poważna lektura... (czuję zawód)
      Zaiste dobre pytanie, wiem jedynie, że zabrałam szablon z tą postacią :3

      Usuń
    2. Wyguglałam sizh i stwierdzam, że prawdopodobnie to jej rysunek

      Usuń
    3. Mysza cwaniak, rozpoznaje rysowników na oko :D
      Achaja jest głupkowata, w sensie, jest w niej sporo debilizmów, ale ma też kilka zalet. W pewnych kręgach nazywana jest Fapają :D Ważne jest, żeby nie zaczynać czytania od pierwszego tomu, najlepsza kolejność to tom drugi, potem trzeci i na końcu pierwszy. Serio, to jest kluczowe w sprawie Achai.

      Usuń
    4. Serio!? Wrabiasz mnie, czy na serio mogę tak zacząć tę serię? XD

      Usuń
    5. Nie wrabiam, to jest najlepsza metoda XD

      Usuń
  5. Witaj z powrotem. ;)
    Punkt 7: Oj tak! Zdecydowanie się z Tobą zgadzam! I dorzuciłabym do tego jeszcze "Dopóki śpiewa słowik", też Antonii Michaelis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tadaima :D
      Dopóki śpiewa słowik wciąż przede mną :3

      Usuń
  6. GONE to faktycznie mocno nieprzewidywalna seria, zapewne dlatego tak dobrze mi się ja czytało :) No i to nieszczęsne BZRK - nieszczęsne dlatego, że nie ma w Polsce kontynuacji - bardzo nad tym ubolewam :(
    Też chętnie przeczytałabym kontynuację "Intruza".
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też ubolewam, że wydawnictwo nie wydało dalszych dwóch części BZRK :/ Trzeba będzie poćwiczyć lepiej inglisz :3

      Usuń

Obserwatorzy