niedziela, 9 października 2016

''Osobliwy dom pani Peregrine'' Ransom Riggs

TOM I PANI PEREGRINE

Życie Jacoba nie zapowiadało się ekscytująco. Pogodził się z myślą, że nigdy nie zostanie odkrywcą i nigdy nie będzie miał wielu przyjaciół. Ważne miejsce w jego życiu zajmował dziadek. To on najbardziej mu imponował i to on opowiadał mu najlepsze historie na dobranoc o pogodnym sierocińcu na walijskiej wysepce, ukrytym przed złem, wojną i potworami… Aż pewnego dnia dziadek Portman umarł w niejasnych okolicznościach. I wtedy wszystko się zaczęło…

Jacob wyrusza na odciętą od świata wyspę, by zgłębić jej tajemnice. Czy zmierzy się z potworami ze swoich snów? Czy osobliwe dzieci ze starych fotografii naprawdę istniały? Co jest bajką, a co prawdą? Co jest faktem, a co urojeniem?

Komentarz: Kiedyś marzyłem o ucieczce przed zwykłym życiem, ale tak naprawdę moje życie nigdy nie było zwyczajne. Po prostu nie zauważałem jego niezwykłości.”

Z racji tego, że do kin weszła filmowa adaptacja Osobliwego domu pani Peregrine, na który muszę się jak najbardziej wybrać, stwierdziłam, że nadszedł już czas, by wyrazić swą opinię o książce tak osobliwej, jakiej od dawna nie było.


Jacob już od dziecka słuchał opowieści dziadka o cudacznych dzieciach, które wykazywały się nadzwyczajnymi zdolnościami i mieszkały w sierocińcu pani Peregrine oraz o przerażających potworach z mackami, których musiał się pozbywać. Wierzył w te historie z całego serca, ale z wiekiem zaczął coraz sceptyczniej dostrzegać, że niektóre szczegóły nie trzymały się kupy – no bo jak to? niewidzialny chłopak? Dziewczyna władająca ogniem? Co z tego, że są na zdjęciach, przecież widać, że są przerobione! Potwory? Potwory przecież nie istnieją! Wniosek ostateczny: dziadek zmyślał albo przez traumatyczne zdarzenia z przeszłości pomieszało mu się w głowie. Tylko… czy to pomieszanie nie jest przypadkiem genetycznie przekazywane? Bo w końcu jak wyjaśnić fakt, że w noc śmierci dziadka Jacob jako jedyny widział dziwne stworzenie z mackami i gnijącą skórą? Cóż, szaleństwo czy nie – trzeba odkryć prawdę. Już od samego początku byłam zafascynowana fabułą, bo nie tylko przedstawiała tajemnice typu: czy to się dzieje naprawdę, czy to jest jedynie wymysłem Jacoba (chociaż ja od samego początku byłam stuprocentowo pewna, że to pierwsze), ale także dostaliśmy przyjemną w czytaniu historię z wątkiem fantastycznym i kryminalnym w tle.

Pierwsza połowa powieści to jest właśnie takie balansowanie między snutymi fantazjami a prawdziwymi wydarzeniami – Jacob na zlecenie psychologa przyjeżdża z ojcem na wyspę, gdzie podobno znajdował się sierociniec i owszem, jest tam, jednakże od dawna prezentuje się jako ruina. Nie ma pani Peregrine, nie ma dzieci, a ludzie z wyspy głoszą różne plotki. Kiedy ma się pewność, że Jacob wcześniej czy później musi poznać osobliwą gromadkę, to do tego czasu, czytelnik strasznie się niecierpliwi i ma ochotę pominąć zwyczajne wydarzonka z życia na wyspie… Ale! To właśnie one gwarantują nam podłoże kryminalne – dziwna rzeź na stadzie owiec, pojawienie się niepokojących ludzi – intryguje nas co takiego się dzieje i kto jest za to wszystko odpowiedzialny. Powiem szczerze, że przez większość czasu nie spodziewałam się, kto jest „mordercą” i dopiero pod koniec olśniło mnie: Aha, no przecież to takie oczywiste było! Zatem: nuta fascynujących niewiadomych gwarantowana.

Druga połowa skupia się na poznaniu osobliwców i słynnej pani Peregrine. Ta część jest znacznie ciekawsza i popycha akcję ostro do przodu. Wydarzenia, informacje na temat dzieci, ich zdolności oraz przeszłości związanej z dziadkiem i odkrywane sekrety, wypływają na światło dzienne, a czytelnik jest w stanie jedynie pochłaniać kolejne strony i zachwycać nad wyobraźnią autora. Nie brałam tej książki aż tak na poważnie – wiedziałam, że jest ona przeznaczona dla młodszej młodzieży, dlatego nie przeszkadzały mi niektóre rozwiązania fabularne, takie jak przykładowo zakończenie. W ambitniejszej powieści strasznie zdenerwowałoby mnie takie zwieńczenie, bo nie dość, że wydawało się trochę naciągane, to do tego przedstawiono je w bardzo chaotyczny i niepoważny sposób. Ale zaakceptowałam je, ponieważ zachowałam dystans. Nie podobało mi się, ale nie narzekam - mogło być gorzej. Jednakże trochę ponarzekam na postacie przy których mam dwie poważne uwagi. Pierwsza: jak dla mnie otrzymaliśmy bardzo skąpe informacje na temat niektórych osobliwców. Nie wiemy jacy są z charakteru, jakie mają zwyczaje, a to powoduje, że nie przywiązujemy do nich zbyt wielkiej uwagi, a szkoda, bo chciałabym dowiedzieć się więcej. Po drugie: niektórzy bohaterowie mieli strasznie wkurzające charaktery. A kiedy mówię niektórzy, to konkretnie mam na myśli: Emmę – była zbyt arogancka, upierdliwa i za każdym razem jak coś mówiła, to irytowała. Cała jej postać była uosobieniem wredoty i męczyłam się z nią prawie przez całą historię. Całe szczęście, że Jacob miał trochę oleju w głowie i jako główny bohater prezentował się przyzwoicie, chociaż trochę mięczakowato wypadł przy sytuacjach bardzo – bardzo! – ważnych.

„Kurczowo czepiamy się naszych fantazji, dopóki cena wiary nie okaże się zbyt wysoka.”

Ogólnie postaci i ich zdolności były imponujące, a dołączenie do książki fotografii z ich pseudo portretami oraz sytuacjami w jakich się znaleźli, było oryginalne i pozytywnie przeze mnie odebrane. Zdjęcia, które możemy znaleźć podczas poznawania fabuły (niby te, które dziadek pokazywał Jacobowi w dzieciństwie) nadawały Osobliwemu domu pani Peregrine swoistego klimatu – pozwalały na większe zaangażowanie czytelnika w fabułę i pobudzenie wyobraźni. Szkoda jedynie, że parę zdjęć po przeróbce w Photoshopie wyglądało strasznie tandetnie, a wręcz niesmacznie – przykład: głowa człowieka z ciałem psa cziłały. A gdy pomyślę, że są one prawdziwe (niektóre podrasowane komputerowo, ale pierwotnie prawdziwe) to przejmuje mnie przerażenie, bo weźmy tych dwóch chłopców przebranych za klauny. Czy nie jest to obraz ludzi śniących się w naszych koszmarach?

Osobliwy dom pani Peregrine ma kilka niedociągnięć, takich jak wkurzająca bohaterka czy chaotyczne zakończenie, ale cała powieść prezentuje się znakomicie i intrygująco. Cieszę się, że mogłam poznać historię Jacoba i osobliwych dzieci pani Peregrine, a jeszcze większą uciechą obejmuje mnie fakt, że zostały wydane jeszcze dwie części, które mam nadzieję okażą się lepsze albo podtrzymają poziom pierwszego tomu. Podsumowując: polecam zaznajomienie się z niniejszą lekturą, która pozytywnie zaskakuje i bawi się wyobraźnią czytelnika.

5 komentarzy:

  1. Przeczytałam!
    A książkę też kiedyś przeczytam, bo to brzmi ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej...
      Przeczytaj w wolnej chwili, bo jestem n a w e t ciekawa Twojego zdania :P <3

      Usuń
  2. Pierwsza połowa bardzo mi się podobała, ale później chyba zabrakło mi Twojego dystansu do zakończenia i ogólnie niektórych rozwiązań. Do kolejnych części raczej mi się nie spieszy, ale może kiedyś przeczytam, a tymczasem jestem bardzo ciekawa filmu, zwłaszcza zdaje się dość znacznie różnić (chyba że to tylko szczegóły). ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj :(
      Co do filmu to wydaje się różnic znacząco - skoro Emma jest w filmie latającą dziewczyną a nie rozpala ognia... I dziadek głównego bohatera żyje... Cóż, muszę zobaczyc całosc, żeby stwierdzic co z tych druzgocących zmian wyszło :3

      Usuń
  3. Film Osobliwy dom Pani Peregrine (2016) Online Napisy PL
    http://seansik24.pl/filmyonline/osobliwy-dom-pani-peregrine-2016-napisy-pl/


    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy