sobota, 30 stycznia 2016

,,Ogień i woda" Victoria Scott

TOM I OGIEŃ I WODA

W życiu 16-letniej Telli Holloway wszystko jest nie tak. Jej brat jest umierający, a gdy kilkunastu lekarzy nie może ustalić, co mu dolega, rodzice decydują się zamieszkać w „Zapadłej Dziurze w Montanie”, by Cody miał „świeże powietrze”. Tella traci ukochane życie w Bostonie i przyjaciół, rodzice doprowadzają ją do szału, jej brat jest bliski śmierci, a ona – kompletnie bezradna…
…dopóki nie odbiera tajemniczych instrukcji, jak wystartować w Piekielnym Wyścigu prowadzącym przez dżunglę, pustynię, ocean i góry, by wygrać nagrodę, której Tella rozpaczliwie pragnie: lekarstwo na chorobę brata. Ale wszyscy uczestnicy pragną leku dla kogoś, kogo kochają, i walczą zaciekle – nie ma gwarancji, że Tella (lub ktokolwiek inny) przetrwa wyścig. Może liczyć tylko na swoją pandorę – zwierzątko, które powinno mieć niezwykłe zdolności, ale Tella nie ma pojęcia jakie, a nawet… czy w ogóle je ma.
Wyprawa jest mordercza, zegar tyka, a Tella wie, że nie może ufać nikomu, nawet członkom swojej grupy. Czy może zaufać przynajmniej Guyowi? Czy rodzące się uczucie pomoże jej wygrać wyścig, czy będzie przyczyną jej klęski?

Komentarz:
Chociaż w wielu opiniach Ognia i wody doszukałam się zdań typu: ,,Podobne do Igrzysk Śmierci”, to jakoś potrafiłam odłączyć się od takiego myślenia i nie zwracać uwagi na podobieństwa, których jak ktoś chciałby wiedzieć jest niewiele. Bodajże jedynie element z przetrwaniem w różnych skrajnych warunkach oraz genetyczne mutacje zwierząt. Ale gdyby się uprzeć, to nawet te dwie sprawy nie mają nic wspólnego z trylogią Suzanne Collins. Nic! I ja właśnie tak czytałam – skupiona jedynie na kreacji świata przez Victorię Scott, bez zastanawiania się czy coś czerpała z innych książek. Dzięki temu Ogień i woda, pomimo trudnych początków, przypadła mi do gustu.

piątek, 22 stycznia 2016

,,Red Rising. Złota Krew" Pierce Brown

TOM I RED RISING

Kto walczy z potworami, sam musi stać się potworem.
Życie Czerwonych na Marsie nie jest łatwe. Zwłaszcza życie Helldiverów, którzy w kopalniach Marsa wydobywają cenne helium-3. Nigdy nie widzą słońca. Nie zawsze mają co jeść. Żyją krótko. Umierają młodo. 
I nie ma dla nich sprawiedliwości.
Darrow Helldiver, Czerwony górnik, przez okrutne prawo Złotych władców traci żonę, a potem sam zostaje skazany na śmierć. Nie wie jeszcze, że to dopiero początek.
Los daje mu szansę, aby walczyć o wolność dla swoich ludzi. O wolność wszystkich Kolorów niewolonych surowym prawem Złotych najeźdźców, którzy przed wiekami opanowali Układ Słoneczny. 
Darrow musi tylko stać się Złotym. Wślizgnąć się w szeregi panujących i rozbić system od środka.
Przed nim nie tylko bolesna przemiana, lecz także długa i żmudna walka o pozycję na szczycie społecznej piramidy. Żeby stać się Złotym, Czerwony Helldiver musi nie tylko zmienić skórę, lecz także przeżyć. Co wcale nie jest takie proste, bo Instytutem Marsa, szkołą przyszłych władców, rządzi tylko jedna zasada: przeżyją najsilniejsi.
Czy słaby Czerwony zdoła skończyć szkołę bogów?
Czy zdoła rozpalić zarzewie zagłady i obalić Złotą tyranię?


Komentarz: „Im większe skupisko ludności, tym łatwiej pozbyć się człowieczeństwa.”

Śmieszna sytuacja: w listopadzie byłam w bibliotece i rozglądałam się za ciekawymi książkami z niebanalnymi opisami. Jedną z nich była Red Rising - pomyślałam sobie, że jeszcze nie widziałam na żadnym z obserwowanych blogów recenzji na jej temat, więc postanowiłam zaryzykować, przeczytać i w swoim czasie podzielić się czymś nieznanym. Powiem Wam, że to jest dość dziwne, acz miłe, uczucie kiedy nie wiedząc nic kompletnie o danej książce (zero negatywnej lub pozytywnej sławy oraz niejasny opis), odkrywa się, że czyta się ją z zupełnie innym podejściem. Bez żadnych uprzedzeń, bez zbędnych informacji na jej temat – po prostu czysta przejażdżka po wertepach bez trzymanki. I to jest miłe uczucie. Ale wracając do śmieszności sytuacji, to wypożyczyłam, zaczęłam się wczytywać, a tu ni stąd ni zowąd na blogach zaczęły się sypać opinie o Złotej Krwi, a dodatkowo wydawnictwo ogłosiło wydanie kontynuacji. Jak mogłam inaczej zareagować jak nie śmiechem?

piątek, 15 stycznia 2016

,,W sieci umysłów" James Dashner

TOM I DOKTRYNA ŚMIERTELNOŚCI

Michael jest graczem. I – jak większość graczy – więcej czasu niż w realnym świecie spędza w wirtualnej rzeczywistości VirtNet. Do VirtNetu można wejść i umysłem, i ciałem, a jeśli jesteś hakerem, czeka cię jeszcze więcej zabawy. Bo przecież najfajniej jest łamać zasady, prawda?
Ale pewne reguły powstały nie bez powodu… Kiedy jeden z hakerów zaczyna seryjnie mordować, rząd wie, że aby go schwytać, potrzebny będzie równie dobry haker. I to właśnie Michael wygląda na osobę, która może włamać się do najbardziej skomplikowanego systemu na świecie. Jeśli zgodzi się podjąć tej misji, będzie musiał wejść do VirtNetu nigdy nieodkrytymi ścieżkami. I uważać, aby nie stracić z oczu bardzo cienkiej granicy między grą a rzeczywistością…

Komentarz: Jak w wielu innych grach, także i tu obowiązywała jedna zasada: zabijaj albo zgiń.”

Jamesa Dashnera i jego Więźnia Labiryntu wszyscy kojarzą. Jak nie czytali, to widzieli film. Jak nie widzieli filmu, to czytali. A jeśli ktoś jeszcze nie miał okazji na zapoznanie się w żadnej postaci z tą jedną z najlepszych trylogii młodzieżowych, to powinien jak najszybciej to nadrobić. Ogólnie tak wygląda sprawa z Więźniem, który jak można się domyślić zostawił po sobie wiele pozytywnych wrażeń, a jak sprawa wygląda z nową książką autora? Z pierwszym tomem serii Doktryna Śmiertelności? Cóż, nie aż tak szałowo.

niedziela, 10 stycznia 2016

,,Maybe Someday" Colleen Hoover

On, Ridge, gra na gitarze tak, że porusza każdego. Ale jego utworom brakuje jednego: tekstów. Gdy zauważa dziewczynę z sąsiedztwa śpiewającą do jego muzyki, postanawia ją bliżej poznać.
Ona, Sydney, ma poukładane życie: studiuje, pracuje, jest w stabilnym związku. Wszystko to rozpada się na kawałki w ciągu kilku godzin.
Wkrótce tych dwoje odkryje, że razem mogą stworzyć coś wyjątkowego. Dowiedzą się także, jak łatwo złamać czyjeś serce…

Komentarz: Nauczyłem się jednak, że sercu nie można nakazać, kiedy, kogo i jak ma pokochać. Serce robi, co chce. Od nas zależy najwyżej to, czy pozwolimy naszemu życiu i głowie dogonić serce.”

Colleen Hoover jest autorką znaną, uwielbianą, wychwalaną, najbardziej charakterystyczną z gatunku New Adult – przez niektórych nazywana mistrzynią, bądź królową New Adult i… jak tu się z tym wszystkim nie zgodzić? Jako książkoholiczka dopiero co poznająca jej twórczość, muszę przyznać, że Hopeless zdobyło moje serce, dzięki naruszeniu tak trudnych tematów i ukazaniu płomiennego, szczerego i czystego uczucia pomiędzy dwójką głównych bohaterów. Uwielbiam tę książkę, dlatego nic dziwnego, że postanowiłam spróbować z czymś nowym. Padło na Maybe Someday. I mimo przeczytania mniej więcej miesiąc temu, moje serce nadal kłuje…

środa, 6 stycznia 2016

Podsumowanie roku 2015


2015 rok był rokiem dość ambitnym czytelniczo i blogowo, ponieważ sporo perełek trafiło w moje łapki, a recenzje sypały się w jakiś niewyobrażalnie magiczny sposób – innymi słowy: słowotok pisemny, bardzo niebezpieczny, bo twoje palce mogą odpaść, a klawiatura spłonąć od śmigania. Ale nie o chorobach książkoholicznych teraz mowa! Tak jak w zeszłym roku, tak teraz chciałam podziękować czytelnikom Ognistej Strzały za czytanie moich zacnych wypocin, komentowanie (tudzież: różne refleksje, pytania… chociaż wolałabym więcej…) oraz za bieżącą obserwację. Dziękuję tym mniej więcej 98 obserwatorów i życzę z okazji 2016 roku wielu czytadeł, czasu oraz zapału na ich poznawanie :D.
A teraz lekkie podsumowanko:

Obserwatorzy