sobota, 16 lipca 2016

''Opactwo Northanger'' Jane Austen

Młoda i przemiła, choć trochę naiwna panna Katarzyna Morland jest zafascynowana powieściami gotyckimi. Gdy poznaje nowych przyjaciół i zostaje przez nich zaproszona do starego opactwa Northanger, ma nadzieję, że uda jej się odkryć jakąś niewyjaśnioną od lat tajemnicę i przeżyć przygodę. Znajduje jednak coś zupełnie innego. Coś, o czym skrycie marzyła…

Komentarz: „Każdy, czy to dżentelmen, czy dama, kto nie znajduje przyjemności w dobrej powieści, musi być nie do wytrzymania głupi.”

Od Jane Austen znałam jedynie książkową wersję Dumy i uprzedzenia, którą kocham i mogę poznawać wciąż i wciąż i wciąż… zaś z filmowych przykładów dorzucę do tego Rozważną i Romantyczną, która również zyskała na mojej sympatii. Z taaak bogatym doświadczeniem, stwierdziłam, że równie dobrze można by się zapoznać z innymi dziełami autorki, ale żeby nie porywać się na dziką wodę, chwyciłam za coś cienkiego i krótkiego – Opactwo Północnego Gniewu.

środa, 6 lipca 2016

''Buszujący w zbożu'' J. D. Salinger

Bohaterem 'Buszującego w zbożu' jest szesnastoletni uczeń, Holden Caulfield, który nie mogąc pogodzić się z otaczającą go głupotą, podłością, a przede wszystkim zakłamaniem, ucieka z college`u i przez kilka dni 'buszuje' po Nowym Jorku, nim wreszcie powróci do domu rodzinnego. Historia tych paru dni, którą opowiada swym barwnym językiem, jest na pierwszy rzut oka przede wszystkim zabawna, jednakże rychło spostrzegamy, że pod pozorami komizmu ważą się tutaj sprawy bynajmniej nie błahe...

Komentarz: „Lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić”

Prawie nigdy nie miałam problemów z czytaniem lektur. Niektóre sprawiały mi przyjemność a innym mordęgę (przykład: Krzyżacy), pozostałe pozostawiały po sobie albo neutralny posmak albo tą przytoczoną już mordęgę zmieszaną z cierpiętniczym przechodzeniem przez kolejne strony (przykład: Pan Tadeusz). Czytało się także zagranicznych autorów, takich jak Sofokles, Bułhakow, Zola, Szekspir… I wniosek nasuwał się sam: ambitna literatura. Teraz, kiedy nie mam już obowiązkowych lektur, sama muszę wybierać sobie co ambitniejsze książki a do tego straszna ciekawość mnie zżerała, jakie powieści amerykanie obowiązkowo czytają. Padło najpierw na Buszującego w zbożu. Myślałam, że będzie to szyte na miarę Słowackiego, Prusa albo innej wybitnej osoby, ale nie. Dostałam książeczkę a la John Green, którą każdy zrozumie.

Obserwatorzy