piątek, 30 września 2016

''Nie jestem seryjnym mordercą'' Dan Wells

TOM I JOHN CLEAVER

Miasteczkiem Clayton wstrząsa seria tajemniczych morderstw. To moja obsesja. Muszę się dowiedzieć, kto zabija.

Mój terapeuta twierdzi, że sam mam cechy seryjnego mordercy. 95% procent seryjnych morderców w dzieciństwie unikało ludzi, podpalało i dręczyło zwierzęta, ale to przecież nie oznacza, że każde pokręcone dziecko wyrasta na zabójcę, prawda?

John Cleaver, lat 15, diagnoza: antyspołeczne zaburzenia osobowości/ obsesyjnie zainteresowany seryjnymi mordercami/ może być niebezpieczny.
Nie jestem seryjnym mordercą. Ale mógłbym nim być.

Komentarz: ,,Dlaczego z nikim normalnym nie mogłem się dogadać? Porozmawiać o czymś, o czym bardzo chciałem? Czy naprawdę byłem, aż tak porąbany? Niestety tak.”

Będę to powtarzać do uporu, aż w końcu cały mały świat się dowie: kocham książkowych socjopatów i psychopatów! Fascynuje mnie nie tylko ich spaczona mentalność, ale również fakt, że zachowują się zawsze nieprzewidywalnie (tu się kogoś dziabnie siekierą w kolano, tam się kogoś przypadkiem podpali) i w różnoraki sposób uciekają od nudnego żywota, bo jak wiadomo: największym wrogiem psychola jest nuda. Dlatego za bezmyślnym zakupem Nie jestem seryjnym mordercą przyczynił się  tytuł oraz opis, a po drugie sprawdzony autor: Dan Wells – znany także z Partials, które miałam przyjemność przeczytać.

piątek, 23 września 2016

''Wyśnione miejsca'' Brenna Yovanoff

Są dwie Waverly.
Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie.
Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia.

Jest dwóch Marshallów.
Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim.
Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą.

Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?

Komentarz: ,,Jego odczucie jest poprawne, choć nieco banalne. Nikt nigdy nie lubi nas w taki sposób, jaki sobie życzymy.”

Choć może się to wydać zaskakujące, ale… nigdy nie rozważałam przeczytania (ba! kupienia!) Wyśnionych miejsc – nigdy, w sensie: od kiedy pojawiały się zapowiedzi, to nic mnie nie ciągnęło do tego, żeby ją przeczytać. Myślałam sobie: Meh, kolejne new adult z problematycznymi nastolatkami. Miałam już dość utartych schematów, więc skąd…? Skąd się wzięła moja fascynacja powieścią Brenny Yovanoff? Jeśli kogoś to interesuje, oto moja odpowiedź: Otóż, obserwuję moondrive na facebooku, a oni mają w zwyczaju wstawiać cytaty z danych książek i pewnego pięknego dnia wstawili niniejsze zdania:

"– Nie jestem zbyt dobra w byciu kochaną – szepczę ledwie słyszalnym głosem. – O wiele lepiej wychodzi mi samowystarczalność́. Dotykam jego torsu i brzucha, kreślę palcem linie naskórze. 
– Przyjemnie – szepcze, a ja się zastanawiam, co zrobić, żeby zrozumiał. Wzdycha, kiedy rysuję na nim topografię mojego wnętrza"

czwartek, 15 września 2016

Śmiercionośny Book Tag

Na samym wstępie ogłoszenie pierwsze: ogromne (dosłownie: ogromne!) PRZEPROSINY za zniknięcie na mniej więcej dwa miesiące bez słowa. Nie chciałam pisać, że wstrzymuję działalność bloga albo że robię sobie przerwę albo jakąkolwiek inną wymówkę, którą każdy może wymyślić. Zostawiłam Was bez żadnego uprzedzenia i jest mi trochę przykro (mówię do tych książkoholików dla których moje zdanie się liczyło), a przez tą przykrość, przyznaję, że po raz pierwszy od ośmiu lat nie czytałam przez dwa miesiące jakiejkolwiek książki i przez to nie widziałam sensu, by coś pisać na blogu. Skoro nie czytałam – nie miałam co recenzować. A ponadto! – wiem zabrzmi to haniebnie – nie chciało mi czytać, bo wolałam zająć się swoją twórczością. Ale: hej! Wracam i stąd ogłoszenie numer dwa: jestem po lekturze Murakamiego i za niedługo zaczną znowu pojawiać się recenzje, więc jeśli jeszcze mnie odwiedzacie, mam nadzieję, że zostawimy ten mroczny okres wakacji za sobą, dobrze? A na zgodę prezentuję książkowego taga do którego zostałam nominowana przez Jellyfisha w dniach mojej nieobecności. Arigato :3.


Obserwatorzy