piątek, 26 maja 2017

''Miłość i inne nieszczęścia" Olivier Bourdeaut

Ojciec, który poluje na muchy harpunem, matka, która codziennie zmienia imię, syn, który za karę musi oglądać telewizję, i żuraw w charakterze domowego zwierzątka – życie tej lekko ekscentrycznej, nadzwyczaj szczęśliwej rodziny odmierzają takty jazzowych szlagierów i kolejne lampki szampana sączonego w tańcu przez bezgranicznie zakochanych w sobie rodziców. Do czasu, kiedy szczęście okaże się tylko pianą złudzeń…

Porywająca, słodko-gorzka opowieść o radości życia, sile uczucia i więzów rodzinnych, którą poznajemy z perspektywy dziecka, zmuszonego przedwcześnie dorosnąć w wyniku tragicznego splotu wydarzeń.

Komentarz: ,,Oto moja prawdziwa historia z kłamstwami tu i tam, zwykłymi i na wspak, bo w życiu często tak bywa.”

Ostatnimi czasy rzadko kiedy się zdarza, by jakiś opis przykuł moją uwagę i mimo nieznajomości opinii na temat danej książki, przekonał do jej przeczytania. A tutaj wystarczyło pierwsze zdanie o ojcu, który poluje na muchy harpunem, by kupić moją ciekawość. A później, podczas czytania, było jeszcze lepiej.


Zwyczajne powieści obyczajowe o rodzinie mają swój urok – przepełnione ciepłem, tęsknotą i miłością, chwytają za serca czytelników i wypełniają je miłymi odczuciami. A co z takimi niezwyczajnymi obyczajówkami o niezwykłej rodzinie, wręcz ekscentrycznie dziwacznej? Jak takie opowieści wpływają na nasze wnętrze? W Miłości i innych nieszczęściach wszystko wydaje się nastawione na humor, mamy pełno śmiesznych i groteskowych sytuacji związanych z francuską rodziną, która odstaje od reszty społeczeństwa. Ojciec kiedyś polował na muchy harpunem, matka codziennie ma inne imię, zwierzątkiem domowym jest żuraw, zaś syn przygląda się temu wszystkiemu z nieskrywanym zadowoleniem. Perspektywa dziecka jest zawsze specyficzna – dziecko myśli w prosty sposób, nie doszukuje się ukrytych znaczeń, wszystko wydaje się niewinną zabawą. I właśnie tak spostrzegamy początkowo tę książkę – jak niewinną zabawę w dom, no może nie aż tak niewinną, bo dzieje się wiele szalonych rzeczy, które normalne dzieci nie przeżywają na co dzień. Poznawanie historii z tej perspektywy wydaje się zabawne, lekkie, czytelnik przygląda się innej normalności z zainteresowaniem i uśmiechem na ustach. Główny bohater opisuje wydarzenia nie jak typowe dziecko – mimo młodego wieku, przez rodziców zachowuje się jak mały dorosły: uczestniczy w nocnych imprezach z dorosłymi, nie chodzi do szkoły, popija tonik i mówi mądrze, bez żadnej dziecinady. I to też śmieszy – groteska normalności, kpina z norm społecznych, do których każdy jest przyzwyczajony. Gombrowicz powiedziałby, że ta rodzina jest w zupełnie innej formie niż my wszyscy; żyją w innej rzeczywistości. Dla nas wydaje się to ekstrawaganckie, dla nich – normalne.


Odbiór książki zaczyna się zmieniać, kiedy dostrzegamy, że jednak w tych dziwactwach kryje się coś niepokojącego, a główna przyczyna leży w osobie matki. Przez pewien incydent z szalonej sielanki przechodzimy do zderzenia się z naszą rzeczywistością, już nie jesteśmy w stanie wesoło spoglądać na wcześniejsze dziwactwa. Druga połowa książki jest przepełniona smutnymi zdarzeniami i racjonalnymi spostrzeżeniami ojca, który czasem przyjmuje formę narratora (jako kartki wyjęte z dziennika), to właśnie on przekłada ich ekstrawagancką rzeczywistość na naszą, przez co czytelnik widzi, że ich rodzina cierpiała od samego początku na straszny problem. Końcówka całkowicie rozszarpała mi serce, pojawiły się łzy wzruszenia, żal do autora i niesprawiedliwości świata, aż skończyłam z ogromnym smutkiem, który będę kojarzyć z niniejszą powieścią. Miłość i inne nieszczęścia jest napisana genialnie, z pasją, wspaniałym pomysłem wykorzystanym do ostatniego zdania, mimo małej ilości stron (200) wstrząsa emocjami czytelnika, potrafi rozbawić i zasmucić jednocześnie. Jest to niesamowity debiut autora, który ma talent i znakomicie go wykorzystał przy pisaniu tejże książki. Myślę, że moje zdanie jest klarowne i nie skłamię mówiąc, że Miłość i inne nieszczęścia jest perełką, którą trzeba przeczytać.

2 komentarze:

  1. Przyznaję, że książka zapowiada się bardzo ciekawie i nietypowo. Najchętniej od razu zaczęłabym czytać, a skoro nie jest za długa, to może nawet znajdę na nią trochę czasu przed sesją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam i ostrzegam przed falą smutku :3

      Usuń

Obserwatorzy