piątek, 23 czerwca 2017

''Fatum i Furia'' Lauren Groff

Każdy związek ma dwie twarze.
Każda historia ma dwie strony.
Zwłaszcza gdy kluczem do idealnego związku nie jest prawda, ale mroczny sekret.

Fatum i furia jest jak rozsypująca się układanka. Gdy wszystko wydaje się jasne, prawda zaczyna wychodzić na jaw. Fatum to opowieść Lancelota o spotkaniu kobiety, która odmieniła jego życie, w Furii Mathilde mówi o tym, jak było naprawdę. Dwadzieścia cztery lata, dwoje ludzi. Misternie splecione perspektywy porywają i hipnotyzują, a nieoczekiwany zwrot akcji sprawia, że czytelnik musi zakwestionować wszystko, co do tej pory wiedział o związku Lancelota i Mathilde. Pokazując ciążące nad człowiekiem fatum i władające nim demony – furie, Lauren Groff odkrywa istotę bliskości i samotności, porusza to co sekretne, skrywane i mroczne.
(opis z lubimyczytac.pl)

Komentarz: „Małżeństwo buduje się na kłamstwach. Głównie w dobrej wierze. Na przemilczeniach. Gdyby wypowiedzieć na głos wszystko, co myśli się o współmałżonku, można by go zetrzeć na proch.”

Chciałam przede wszystkim podziękować Kaś z Czworgiem Oczu, której recenzja niniejszej książki obudziła moją ciekawość i zmusiła do wymienia Fatum i furii w Must Readzie 2017. Fakt faktem, zbierałam się do jej przeczytania przez dłuższy czas, a gdy już to zrobiłam, to pierwsze strony wydawały się niezbyt zachęcające, ale udało mi się odnaleźć prawdziwe piękno tej smutnej, melancholijnej i bardzo artystycznej powieści o małżeństwie budowanym na kłamstwach oraz iluzjach.


Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza, zwana Fatum, skupia się w głównej mierze na życiorysie Lancelota. Poznajemy dokładnie jego przeszłość, co ukształtowało jego charakter, dlaczego postanowił pójść drogą aktorstwa, jacy ludzie go otaczali oraz w jaki sposób poznał Mathilde i jak spędził z nią życie. Ta część wydawała się troszkę bajkowa, przepełniona egocentryzmem Lotta, który nie musiał martwić się normalnymi, codziennymi sprawunkami, tylko skupiał na swoim osiąganiu sukcesu i wspinaniu po drabinie kariery. Kochany przez wszystkich, kochający tylko Mathilde, mający jedno znaczące marzenie, jakim było dostanie dziecka. Lauren Groff nakreśliła bardzo realistyczną postać, ze wszystkimi złymi i dobrymi cechami, które rzucają się w oczy czytelnika i pod jego osąd, bo trudno tutaj nie osądzać i nie mówić przykładowo: Nie, Lotto, nie powinieneś tego robić; Lotto, dlaczego to powiedziałeś?; Przejrzyj na oczy, Lancelocie, zrobiłeś coś okropnego. Co jak co, ale polubiłam głównego bohatera – za marzycielstwo, za chęć tworzenia sztuki i czegoś pięknego, współczułam mu, kiedy wychodził na jaw jego tragizm, trzymałam kciuki, kiedy dawał z siebie wszystko, po cichu opłakiwałam, gdy okazywało się, że został zdradzony, gardziłam nim za zbyt wysokie ego i ślepotę. Już dawno nie widziałam tak wspaniale opracowanej postaci, która porusza swoim tragikomicznym życiem, autorka dzięki szczegółowości opisów zyskała bardzo wiarygodnego i wpływającego na uczucia czytelników bohatera. Bohatera stworzonego na wzór szekspirowskich nieszczęśników, dzięki czemu nie pozostaje mi nic innego jak czysty podziw do jej talentu.

„Kobiety w opowieściach zawsze definiowano poprzez ich relację z innymi.”

Podobnie jest z drugą częścią, Furią, która skupia się na Mathilde i jej perspektywie. Jednakże w tym przypadku wszystkie brudy, tajemnice i trupy wychodzą na jaw. To, co w części Lotta było ukryte, mało znaczące i wydające się na bajkowe, tutaj nabiera brudnego realizmu. Jak się okazuje jej żywot nie był usłany różami, a małżeństwo nie było tak proste jak się wydawało… Nie zdradzając szczegółów, Mathilde również była bohaterką tragiczną, z ciężką przeszłością, która ukształtowała ją na wyrachowaną sucz i choć po poznaniu trudów, jakich doznała przez całe życie, powinnam jej współczuć, powinnam czuć do niej żal, ale niestety dla mnie zostanie zawsze kobietą, której nienawidzę. Pewnie dlatego, że wciąż patrzę na całą powieść przede wszystkim przez pryzmat Lotta, którego ubóstwiałam. Jego żona tak jak przypuszczałam od początku nie była żadną świętą, a wrodzonym diabłem, dla którego nie było prawie żadnych granic. Jej część przyczyniła się do wyraźniejszego zrozumienia całej powieści oraz pogłębienia mroku, który krył się przez większość czasu za niewinnym, świetlistym Lancelotem.

 „Smutek jest dla silnych, spalają go jak paliwo.”

Zarówno Fatum jak i Furię czytało się znakomicie. Styl autorki jest z jednej strony prosty i zrozumiały, a z drugiej nasączony ambitnym, artystycznym i błyskotliwym słownictwem, które czyta się jak sztukę. Cała ta powieść przypomina właśnie taki rozbudowany epicznie dramat, który można by wystawić na deskach teatru. Wydaje mi się, że pisarka chciała pokazać smutną, realistyczną  historię o dwójce nieszczęśliwych ludzi, którzy szukają szczęścia wśród kłamstw i jedynie miłość jest dla nich ocaleniem, a także jak wyglądają prawdziwe uroki i brudy małżeństw. Nie jestem mężatką (mężatki pewnie inaczej odbiorą tą powieść), dlatego dla mnie wizja bycia w takim związku jak byli Lotto i Mathilde bardzo mnie przeraziła. Co prawda cudowne było, że oboje kochali się tak bardzo, że nic innego się nie liczyło, ale mimo to, małżeństwo, w którym mieszkają kłamstwa jest bardzo wyniszczające. To właśnie pokazuje ta gorzka, smutna książka.

Fatum i Furia wywołały we mnie głęboki smutek, wręcz depresyjnie się czytało, jednak odkryłam w tej powieści piękno, elementy boleśnie realistyczne, ale przemawiające. Polecam osobom spragnionym niebanalnej historii romantycznej na miarę dramatów Szekspira. Ogólnie polecam wszystkich zapoznanie się z tą niesamowitą książką.

„Zło zrodzone z chęci przetrwania wydaje się mało atrakcyjne.”

8 komentarzy:

  1. Kurcze, ciekawe, czy jakby pierwsza część była o bohaterce, to czy wówczas niechętnie czytelnik patrzyłby na Lancelota. Bo chyba łatwiej go pokochać przez to, że by takim marzycielem. Jestem w sumie bardzo ciekawa tej książki :) Dziękuję za jej polecenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby zaczęła od Furii, to książka straciłaby cały urok, bo wszystko byłoby podane jak na tacy i nie byłoby żadnych sekretów, ani niedopowiedzeń, które pojawiają się w Fatum. Odwrócenie tych części spowodowałoby, że bohaterowie również musieliby inaczej się zachowywać. :3

      Usuń
  2. Och, jak miło że Ci się spodobała! To specyficzna książka i wiem, że nie każdy odnajduje w niej to, co ja, ale widzę, że myślimy o niej podobnie. Uwielbiam to, jakim zaskoczeniem jest druga część i jak stopniowo zmienia się nasze spojrzenie wyłącznie za sprawą innej perspektywy. W sumie teraz myślę sobie, że ta książka pokazuje nam trochę, że czasem za bardzo ufamy głównym bohaterom powieści, że ich wizja wcale nie musi być jedynie słuszną. ;)

    Czytałam już drugą powieść autorki, "Arkadię", ale niestety nie znalazłam w niej aż tylu dobrych treści. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za polecenie, nie żałuję, że poświęciłam czas Fatum i Furii :D
      Szkoda, że Arkadia nie jest aż tak dobra - czasem tak bywa, że autor próbuje powtórzyć sukces debiutu, ale nie wyjdzie. Mimo to spróbuję ją przeczytać w przyszłości :3

      Usuń
  3. Mam tę książkę w planach już od bardzo dawna, ale jakoś wciąż nie było okazji... Myślę jednak, że przez wakacje to nadrobię (jak i wiele innych książek). Najchętniej zaczęłabym od razu. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej bez pośpiechu - kiedy przyjdzie kaprys to wtedy sięgnąć :D

      Usuń
  4. Od dawna słyszałam o tej książce, ale ciągle nasze drogi się mijały, aż do targów w tym roku, gdzie znalazłam ją za 10 zł i stwierdziłam, że kupuję jak tak :) Potem z wymiany wyniosłam drugi tom, więc będę miała czytania a czytania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oooo, gdybym znalazła ją po takiej promocji, to też bym zakupiła :D Ja właśnie wypożyczyłam Arkadię, więc zobaczę, czy autorka zaskoczy mnie pozytywnie czy jednak coś pójdzie nie tak...

      Usuń

Obserwatorzy