sobota, 3 czerwca 2017

''Księga umarłych'' Douglas Preston & Lincoln Child

TOM VII PENDERGAST

Diogenes zwraca skradzioną Nowojorskiemu Muzeum Historii Naturalnej kolekcję diamentów... roztrzaskanych w drobny pył. By odwrócić uwagę od skandalu, dyrekcja muzeum decyduje się na udostępnienie publiczności egipskiego grobowca Senefa. Kiedy trwają przygotowania do wielkiej gali otwarcia ekspozycji, rozpoczyna się seria zabójstw i ożywają plotki o starożytnej klątwie. Według niej wszyscy, którzy wejdą do środka grobu, dostaną obłędu. Katastrofalna uroczystość otwarcia unikatowej wystawy to zaledwie jeden z etapów ostatecznej rozgrywki pomiędzy dwoma braćmi, agentem FBI Pendergastem i Diogenesem. Tylko jeden z nich wyjdzie żywy z tej konfrontacji.

Komentarz: ,,Ja jestem jedynym powodem, dla którego Diogenes nadal istnieje. I być może on stanowi sens całej mojej egzystencji.”

Księga umarłych, czyli ostatni tom po Siarce i Tańcu śmierci, trylogii Diogenesa Pendergasta, młodszego brata agenta specjalnego - głównego bohatera całej serii. Po średniej Siarce, która zmieniła sposób odbioru serii i niezbyt udanym Tańcu śmierci, nadeszła chwila na Księgę umarłych, która próbuje się bronić i wybić na tle pozostałych, ale czy jej się to udaje?


Przez początek: nie. Jest nudno, pierwsza połowa przygotowuje czytelników do kolejnego wielkiego pojedynku między braćmi, tylko najpierw trzeba było stworzyć jakieś podłoże. I w ten sposób mamy kolejne wielkie wydarzenie w naszym uwielbianym muzeum: przygotowania do wystawy starożytnego grobowca, nad którym podobno ciąży stara egipska klątwa, a z drugiej strony planowanie wydostania Pendergasta z więzienia, i wśród tego całego zgiełku Diogenes gdzieś zanika, gdzieś się czai i planuje prawdziwą zbrodnię idealną. Nie twierdzę, że było to złe, ponieważ okazało się to koniecznością, by zrozumieć i wczuć się w całą sytuację, ale przyznaję, że czytało się nużąco pierwsze dwieście stron. Dopiero druga połowa, czyli akcja z ucieczką z więzienia, rozpoczęcie się gali na cześć wystawy, wyścig z czasem oraz nareszcie długo wyczekiwane wyjaśnienie co poróżniło braci, sprawiło, że czytało się bez wytchnienia. Strona leciała za stroną, a ja miałam poczucie, że pisarze byli w żywiole, kiedy to tworzyli i przelewali na papier. Sam pomysł był interesujący, wydawać by się mogło, że autorzy wracają do stylu sprzed Siarki, kiedy to w swoich historiach zawierali jakieś intrygujące teorie spiskowe oraz informacje z różnych dziedzin nauki. W tym przypadku, ukłon w stronę egiptologii, grobowca Senefa, faktów związanych z pochówkiem w starożytnym Egipcie oraz księgi umarłych, o której pierwszy raz słyszałam i zaciekawiło mnie jej potencjalne istnienie. Oklaski dla Prestona i Childa za te informacje – to nadal nie było to, co kiedyś, ale szanuję ten zabieg.

Ostatnio narzekałam, że ciągłe krążenie wokół Nowego Jorku i tego nieszczęsnego muzeum staje się już monotonne, ale było to złem koniecznym, żeby dokończyć sprawę Diogenesa (raz na zawsze?). Znowu mamy powrót do starych, znanych postaci – nie brakuje małżeństwa Smithback i Nora oraz ich włączenia się w sprawę, D’Agosta jak zwykle okazuje się najlepszym przyjacielem i wspólnikiem Pendergasta, Margo musiała również mieć swoje pięć minut, a to, co miło odebrałam to bliższe przyjrzenie się Constance, o której niezbyt wiele wiedziałam, a po tej powieści stała się znacznie lepiej zrozumiała i ważniejsza dla całej serii. Prócz tego wielokrotnie zaskoczyła mnie pod koniec, kiedy okazała się nie aż tak delikatna, za jaką wszyscy ją uważali. Co się tyczy Diogenesa i jego wielkiego planu numer dwa, a dokładniej numer jeden, bo jak się okazało to, co robił w Tańcu śmierci było jedynie zasłoną dymną, a tak naprawdę chodziło o grobowiec Senefa… nie, nie wydawało się to naciągane (naprawdę), prędzej genialne jak na prawdziwego złoczyńcę przystało. A przez to, że jego plan bezpośrednio wiązał się z przeszłymi wydarzeniami, w końcu czytelnik mógł się dowiedzieć, co się zdarzyło między braćmi, że Diogenes stał się niezrównoważonym psychicznie złoczyńcą, a Pednergast fascynującym się dziwnymi sprawami i broniącym sprawiedliwości agentem FBI. To było tak makabryczne wyjaśnienie, że gdy dowiadywałam się prawdy, cała skóra pokrywała mi się ciarkami, a serce biło niespokojnie. Kocham historię rodziny Pendergasta, a te trzy tomy podarowały mi sporo ciekawostek na temat jego i jego korzeni. Pojedynek między rodzeństwem nie był aż tak ekscytujący jak w poprzedniej części, ponieważ tutaj prawie w ogóle się nie widzieli, a powstrzymywanie Diogenesa polegało na zatrzymaniu zębatek jego diabelskiego planu. Jednakże zamiast tego otrzymaliśmy nieco inny spór, który okazał się sporym zaskoczeniem i niesamowitym zwieńczeniem sporu między Pendergastami. Przyznaję, że nie spodziewałam się takiego zakończenia, z jednej strony wprawiło mnie w szczery zachwyt, ale z drugiej wydało się zbyt oczywiste – w końcu każdy może się domyślić, że los wielkiego Diogenesa nie mógłby się skończyć w tak prosty sposób.


Ogólnie rzecz biorąc, uważam Księgę umarłych za dobrą kontynuację, niby początek nie był obiecujący, lecz rozwinęło się to w bardzo przyjemnym kierunku, gdzie mogliśmy się dowiedzieć nieco więcej z życia naszego ulubieńca, Pendergasta. O dziwo, nie było go zbyt często, skrawki jego życia w więzieniu, a potem skrawki z próby powstrzymania Diogenesa i wspomnienia z przeszłości – stwierdzam, że Pendergasta było za mało w tym tomie, ale na szczęście jakoś specjalnie tego nie odczułam. Dopiero teraz nazbierało mi się na żal i tęsknotę za jego osobą. Księga umarłych jest dobra, czyta się wyśmienicie i była znacznie ciekawsza niż Taniec śmierci. Polecam fanom autorów i agenta specjalnego Pendergasta – najlepiej zacząć od Siarki, bo jak wspominałam od Siarki zaczyna się trylogia Diogenesa. Innym zaś polecam zapoznanie się z wcześniejszymi dziełami, które nie trzeba czytać kolejno – najbardziej zachęcam do Gabinetu osobliwości lub Martwej natury z krukami.

2 komentarze:

  1. Dawno, dawno temu czytałam jedną z ksiażek tego duetu. Nie potrafię przypomnieć sobie tytułu, ale pamiętam, że spędziłam z nią przyjemnie czas, więc i tym razem chętnie zapoznałabym się z ich wspólnym dorobkiem.

    Mogłabyś mi napisać w jakim programie zrobiłaś swój nagłowek?

    http://kruczegniazdo94.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ale tak jak mówię: Gabinet osobliwości, Martwą naturę z krukami oraz Nadciągającą burzę :D

      Co do nagłówka, to pobrałam ze strony: http://panda-graphics.blogspot.com/ a przyjaciółka tak go poustawiała na moim blogu, że wszystko gra i buczy :3 Szczerze powiedziawszy, nie wiem jak to zrobiła ><

      Usuń

Obserwatorzy