czwartek, 28 grudnia 2017

"Żółwie aż do końca" John Green

Szesnastoletniej Azie do głowy by nie przyszło, że będzie prowadzić śledztwo w sprawie tajemniczego zniknięcia miliardera Russella Picketta. Jest jednak sto tysięcy dolarów nagrody do zgarnięcia, no i jej Najlepsza i Najbardziej Nieustraszona Przyjaciółka Daisy bardzo chce rozwiązać tę zagadkę!

Dziewczyny wspólnie próbują dotrzeć do Davisa, syna miliardera, którego Aza poznała kiedyś na letnim obozie. Na pozór niewiele ich dzieli, ale tak naprawdę jest to przepaść.
Aza się stara. Stara się być dobrą córką, dobrą przyjaciółką, dobrą uczennicą, a nawet detektywem, jednocześnie zmagając się z obezwładniającymi lękami i dręczącymi myślami, których spirala coraz bardziej się zacieśnia. (opis z lubimyczytac.pl)

Komentarz: „Zamartwianie to właściwe podejście do życia. Życie jest jednym wielkim powodem do zamartwiania.”

John Green był fenomenem. Jego Gwiazd naszych wina podbiła serca milionów czytelników i już wtedy mówiono, że autor nie da rady napisać czegoś lepszego, czegoś równie oszałamiającego i poruszającego. I choć Papierowe miasta, Szukając Alaski i 19 razy Katherine były bardzo dobrymi i ciekawymi książkami, to nie dorównały historii Hazel Grace i Gusa. Od Greena oczekiwano czegoś więcej. I tak minęło pięć lat. Na świat przyszły Żółwie aż do końca i potwierdziły dwie rzeczy. Pierwsza, że Green jest dalej w formie do tworzenia intrygujących powieści z przekazem. A druga potwierdziła, że raczej nie uda mu się dorównać, a co dopiero pokonać mistrzowskich Gwiazd naszych wina.

poniedziałek, 11 grudnia 2017

"Miecz przeznaczenia" Andrzej Sapkowski

TOM II WIEDŹMIN

Wiedźmiński kodeks stawia tę sprawę w sposób jednoznaczny: wiedźminowi smoka zabijać się nie godzi.
To gatunek zagrożony wymarciem. Aczkolwiek w powszechnej opinii to gad najbardziej wredny. Na oszluzgi, widłogony i latawce kodeks polować przyzwala.
Ale na smoki – nie.

Wiedźmin Geralt przyłącza się jednak do zorganizowanej przez króla Niedamira wyprawy na smoka, który skrył się w jaskiniach Gór Pustulskich. Na swej drodze spotyka trubadura Jaskra oraz – jakżeby inaczej – czarodziejkę Yennefer. Wśród zaproszonych przez króla co sławniejszych smokobójców jest Eyck z Denesle, rycerz bez skazy i zmazy, Rębacze z Cinfrid i szóstka krasnoludów pod komendą Yarpena Zigrina. Motywacje są różne, ale cel jeden.
Smok nie ma szans.
Komentarz: „Samo przeznaczenie nie wystarczy, to zbyt mało. Trzeba czegoś więcej.”

Drugi tom opowiadań wiedźminowskich za mną, a zachwyt i wniebowzięcie wciąż są obecne, choć nie ukrywam, że przy niniejszej części coś się zmieniło…

piątek, 1 grudnia 2017

"Z mgły zrodzony" Brandon Sanderson

TOM I OSTATNIE IMPERIUM

Przez tysiąc lat popiół zasypywał kraj, nie kwitły kwiaty. Przez tysiąc lat skaa wiedli niewolnicze życie w nędzy i strachu. Przez tysiąc lat Ostatni Imperator, "Skrawek Nieskończoności”, posiadając władzę absolutną, rządził i stosował terror, niezwyciężony jak bóg. A kiedy nadzieja została porzucona już tak dawno, że nie pozostały z niej nawet wspomnienia, pokryty bliznami pół-skaa ze złamanym sercem odkrywa ją na nowo w piekielnym więzieniu Ostatniego Imperatora. Tam poznaje moce Zrodzonego z Mgły. Znakomity złodziejaszek i urodzony przywódca, wykorzystuje swoje talenty w intrydze, która ma pozbawić tronu i władzy samego Ostatniego Imperatora.

Komentarz: „Cała sztuka polega na tym, żeby nigdy nie przestawać szukać. Zawsze jest kolejna tajemnica.”

Będę szczera i od razu powiem, że poleciałam na okładkę. Nie miałam zielonego pojęcia, o czym jest historia i wcale mi to nie przeszkadzało. Chciałam po prostu zobaczyć, co skrywa tak pięknie oprawiona powieść. Jednak zanim porwałam się na grube tomiszcze Z mgły zrodzonego, wcześniej chciałam oswoić się z inną, krótszą historią Brandona Sandersona, Legionem, i sprawdzić jak autor radzi sobie z piórem. Opowiadania bardzo przypadły mi do gustu pod względem bohaterów, a styl pisania Sandersona okazał się przyjemny w przyswajaniu, dlatego po lekkim ociąganiu w końcu nadeszła chwila na pierwszą cześć serii. Z mgły zrodzony. Ponad sześćset stron spisanych małym druczkiem. Czysta fantastyka. A ponad to wszystko: obietnica dobrej przygody.

Obserwatorzy