sobota, 25 lutego 2017

''Lato koloru wiśni'' + ''Zima koloru turkusu'' Carina Bartsch

Czy dałabyś drugą szansę swojej pierwszej miłości?

Pierwsza miłość na zawsze pozostaje w pamięci. Nikt nie wie o tym lepiej niż Emely, obdarzona nieco sarkastycznym poczuciem humoru studentka literaturoznawstwa. Po siedmiu latach znów spotyka przystojnego i czarującego Elyasa o turkusowych oczach. To brat najlepszej przyjaciółki, który już kiedyś wywrócił jej życie do góry nogami. Emely nadal nienawidzi go z całego serca. O wiele chętniej poświęca uwagę anonimowemu autorowi e-maili, który ma na imię Luca i zdobywa jej serce romantycznymi, czułymi wiadomościami. Ale czy można się zakochać w nieznajomym?

Komentarz: ,,- Co jeszcze przyszło ci do głowy? 
- Bardzo dużo. Cała nasza historia. 
- Nasza historia? Czy to znaczy, że my mamy… historię? 
- Elyas. Myślę, że materiału starczyłoby na całą książkę, i to tak grubą, że dałoby radę zrobić z niej dwa tomy!”

Nie ukrywam, że Lato koloru wiśni oraz Zimę koloru turkusu traktuję jako jedną książkę, którą niestety z przyczyn praktycznych i zarobkowych trzeba było podzielić na dwa osobne tomy. Bez sensu dla czytelnika, ale kto by się tym przejmował? Na pewno nie wydawcy dla których bardziej opłacalne jest wydanie dwóch tomów, zamiast jednego większego tomiszcza… A teraz zostawiam za sobą żale techniczne i przechodzę do wychwalania powieści, która niespodziewanie stała się jednym z moich ulubionych new adult.

czwartek, 16 lutego 2017

''Lolita'' Vladimir Nabokov

Lolita - najgłośniejsza powieść Nabokova, jednego z najwybitniejszych pisarzy XX wieku, jest opisem seksualnej obsesji czterdziestoletniego mężczyzny na punkcie dwunastoletniej dziewczynki Dolores. Powieść przetłumaczono na kilkadziesiąt języków, wydawano ją w atmosferze kontrowersji i protestów, a autora pomawiano o pornografię i pedofilię. Obecnie uznawana jest za jedno z arcydzieł...

Komentarz: „Była to miłość od pierwszego wejrzenia, od ostatniego wejrzenia, od każdego, wszelkiego wejrzenia.”

Chociaż może się to wydać dziwne i niepokojące to: lubię zaglądać ludziom w mózgi. Niby nie jak Hannibal Lecter – bo kanibalizmu u siebie nie wykryłam, ani dziwnych skłonności sadystycznych – lecz jednak trochę jak Hannibal Lecter, uznany psycholog, który lubił odczytywać ludzkie wnętrza i patologie. Ja właśnie jestem takim Hannibalem psychologicznym. Patrzę na prawdziwych ludzi, czytam o ludziach fikcyjnych i w każdym z tych przypadków z dziką fascynacją badam ich psychikę i próbuję zrozumieć, dlaczego tak a nie inaczej postępują. Ot, taki psychologiczny fetysz. Jednakże gdy na horyzoncie pojawiła się Lolita, to było zniecierpliwienie, ciekawość, a także strach. Bałam się Lolity. Bałam się interpretować zachowania pedofila. Bałam się, że to jednak będzie dla mnie zbyt wiele. Ale… ciekawość zawsze wygrywa.

czwartek, 9 lutego 2017

''Ember in the Ashes. Imperium ognia" Sabaa Tahir

TOM I EMBER IN THE ASHES

Laia należy do kasty Scholarów – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.

Komentarz: „Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą. A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia.”

Ember in the Ashes. Imperium ognia. Książka, o której w 2015 roku było głośno i którą czytać chcieli wszyscy. Historia, która znalazła swoich wielbicieli, a zarazem wrogów, ale nie jest to niczym zaskakującym; zawsze pojawiają się dwie strony, gdy chodzi o jakiś hit na polskim rynku. I kiedy taki hit z mnóstwem pozytywnych recenzji się pojawia, wówczas ja uzbrajam się w dystans, który na niewiele się zdaje, gdy twój mózg nasiąknął już zewnętrznymi opiniami. Jednakże powiedzmy, że początkowo potraktowałam Imperium ognia z dystansem, by później móc samej ukształtować swoje odczucia. I co z nich wynikło? Że książka zasługuje na miano bestselleru.

czwartek, 2 lutego 2017

''Nie poddawaj się'' Rainbow Rowell

Ulubiony książkowy bohater znanej z Fangirl Cath powraca z własną historią.

Simon Snow rozpoczyna właśnie ostatni rok nauki w Szkole Czarodziejów w Watford. Nie żeby przez ostatnie kilka lat jakoś bardzo się podszkolił – wciąż słabo radzi sobie z różdżką, w dodatku nieustannie coś podpala albo sam wybucha. Na domiar złego porzuca go dziewczyna, a jego mentor nie daje znaku życia. Simon zupełnie nie wie, dlaczego akurat on uznawany jest za najpotężniejszego czarodzieja, skoro każde z jego życiowych przedsięwzięć to porażka.
Ale gdy w Świecie Magów zaczyna wrzeć, Simon musi sprostać wyzwaniu i zapanować nad sytuacją. Nie pomaga przeczucie, że Baz, jego współlokator, a zarazem największy wróg, prawdopodobnie knuje coś za jego plecami.

Komentarz: „Czy to ważne, że nigdy nie mam dobrych intencji? Moje piekło nie jest wybrukowane ani dobrymi, ani złymi intencjami. To po prostu moje piekło.”

Z Fangirl wiąże się bardzo niesamowita sprawa. Ci, co czytali to pamiętają, że Cath zajmowała się magicznym fandomem Simona Snowa i shipowała go z jego odwiecznym wrogiem Bazem, pisząc i publikując fanfiki, które czytali inni fani. Wszyscy wiemy, że historia Simona była sama w sobie fanfikiem do Harry’ego, a teraz wyobraźmy sobie Cath, która pisała fanfiki o Simonie – ogólnie wychodzi z tego pokręcony fanfik w fanfiku, który Rowell udało się okiełznać i nadać spójności. I to okiełznanie i ta spójność jest widoczna w Nie poddawaj się, spin offie Fangirl, który poszerza naszą wiedzę na temat uniwersum Snowa. I choć nie jest to jakieś wybitne dzieło, to można dopatrzeć się w nim pasję zarówno Cath jak i Rowell.

Obserwatorzy